|
Przerwana codzienność ojczystej niewoli,
gdzie człowiek już dawno poszedł zbyt w dal;
uśpiona czujność moralnej zasłony,
rozdarta została ta gęsta mgła.
Wieść o śmiertelnych już żywa się stała,
niedowierzania odarte są z mgły;
tam, pod Smoleńskiem cisza zapada,
wtopiona w drzewa, w dymy i... w mgłę.
Nie są to kłęby bezdusznej czeluści,
lecz dusze żywione boleścią swych ran;
w obcej krainie, wśród polskiej załogi,
Ojczyzna z dala pogrąża się w łzach.
Wtem cisza przerwana, nie będzie jej tu,
uderzą w dzwon wielki i zdusi ich ból;
waśnie utkane na szorstkich nici kłębach,
jedwabną łez rzeką przepłyną w głąb dusz.
Ich już tu nie ma, choć ciała gdzieś są,
w straszliwą formę zmienione przez huk;
a Polska płacze, żałobę przybiera,
biało-czerwona czernią się pasze.
Oni wracają - nie tak wracać mieli,
niosą ze sobą nowość złych dni;
są ziarnem głosu katyńskiej niewoli,
złożone w ziemi, rozsławią się w niej.
Tu od nas zależy, jak plon będzie rósł,
ofiara tak droga złożona jest nam...
Czy pielęgnować zdołamy jej treść?
Świat poznał przeszłość przez jasność tych chwil,
prawda zadana - nie można jej zwieść;
tylko w cichości, ta Pierwsza Para,
przemawia dopiero do głuchych serc.
Już pochód wznowiony - królewskie żegnanie,
cały glob ziemski zwrócony jest tu;
lecz ciągłe Szatana jest biczowanie,
czarną, pyłową chmurę nam zwlókł.
Jeszcze chce walczyć, by kłamstwo przetrwało,
hamuje wieść żywą, by ostać się żyw;
a światłe serca przez chmurną tą czerń,
są bliżej niż przedtem, choć z dala od Tych...
Dzwon już prowadzi, na Wawel ich gna,
złożyli tam ciała wśród królów i łgań.
Dwa ziarna przy sobie, w historii skąpane,
nie ma różnicy: marszałek czy wieszcz;
Oni sens nowy tworzą narodu,
ofiara Ich zawsze stąd będzie się wieść.
I choć chciał czwartą Rzeczpospolitą budować,
zakończył wraz z sobą tworzenie się jej;
dziś czwartej nie będzie, lecz jutro - kto wie?
Pierwszym jej nie był, ni drugim też nie,
daj, Panie - ostatnim...
lecz trzeciej RP.
Dodane przez Carolus
dnia 22.04.2010 08:40 ˇ
8 Komentarzy ·
378 Czytań ·
|