|
Rano
kobiety płaczą,
odchodząc od swoich
miejsc,
w których śmierć i życie
rodzą się i giną.
Przestępując próg
chleba,
karcą swe odbicia
w rozbitych lustrach,
które oddają mężczyznom.
Zawijają starannie
w białe płachty dłoni
niedopite rozkosze
spełnień niedośnionych.
Odwracając niepewność
codziennych podróży,
tajemne czynią znaki
po
drzwi drugiej stronie.
Rano
kobiety budzą
ptaki trosk skulone,
w rozdygotaniu powiek
gotowe do lotu.
Lecz opuszczając gniazdo,
ostatnim łopotem,
wszechobecne zostają,
wsparte
laską domu.
Dodane przez zalesianin1
dnia 09.05.2010 22:02 ˇ
8 Komentarzy ·
720 Czytań ·
|