|
Czuję się wyabstrahowany: głos, który pyta: jak się czujesz? Automat odpowiada:
napiłbym się, jest piątek wieczór, całe miasto tonie w alkoholu, eter rozrywa
muzyka niszowych jebodrutów. To taki ukłon w stronę wszystkich cichych morderców,
agentów bezpiecznego snu i aniołów dziwnych przypadków. Bo to miasto jest jak pies:
nigdy nie odwraca wzroku; po chwili namysłu dodaję: śpi tylko przyczajone. Ulice jak
modlitwy przy ogniskach, powiedziałbym: szanty, ale boję się zlinczowania.
Przeminęły już czasy brzytw, scyzoryków, pilniczków i maszynek do golenia; miasto
zapłonie, więc pomyśl, przecież mnie znasz.
Będę daleko stąd.
Dodane przez topiszepanRadek
dnia 02.08.2010 11:57 ˇ
3 Komentarzy ·
343 Czytań ·
|