|
Wstrzymywany od dawna już oddech
nabrzmiały jak pęcherz
co wznosi się i słania
napęczniały jak łono ciężarnej
w godzinę porodu.
Wznoszę się i dźwigam
moment katuszy już mija
jak susza przerwana burz
co nadeszła z ukrycia,
czuję powiew, już pękam
nie, to chwila
trwa długo i szybko
jest ona sekundy odłamkiem
chwilą pęknięcia wiązania wodoru
pryśnie i minie
minie i przeminie.
A ja
już nie przeminę
choć pęknięty wylałem
duszy skrawek jak nasiono
co wypada z łuskanego grochu
na ziemię przez gospodynię
niezauważone wykiełkuje
i wyda owoc stokrotny
tak i ja
chociaż minę
nie przeminę
owoc wyrośnie
i zostanie...
Dodane przez DerdaM
dnia 27.08.2010 00:26 ˇ
3 Komentarzy ·
381 Czytań ·
|