poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUMPoniedziałek, 22.04.2024
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

KORGO TV

YOUTUBE

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT


LINKI

KONTAKT

Szukaj




Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
FRASZKI
,, limeryki"
Co to jest poezja?
EKSPERYMENTY
playlista- niezapomn...
Chimeryków c.d.
"Na początku było sł...
Ksiądz Jan Twardowski
Bank wysokooprocento...
Monodramy
Ostatnio dodane Wiersze
Deszcz
w tym domu
więzień
kiedy mówię że cię k...
Bez limitu
W kapsule
Kiedy jestem za oknem
do trzech razy.. ..s...
Zabawa
Metafora na ławce
Wiersz - tytuł: z dziennika: granice
[...] znać doskonale granice, to już je poznaniem przekroczyć,
dotknąć granicy, to dotknąć tego, co się poza granicą znajduje*


dwie rury poziome dwie pionowe. skupienie. zgiętą w kolanie nogę chwyciła
oburącz'kami. tak się staje gwiazdą dnia. pod ramą - szary rower ojca przerastał
ją wielokrotnie. przyglądała się długo. wsiadła i pojechała opuszkami
dotykając kierownicy. kilka godzin gadania do i lowel poszedł w niepamięć.


dziewczynka w sukieneczce uszytej przez matkę wyszukuje najpiękniejsze
kwiatki czyści czekolado-sreberko denko od czystej doprowadza do lśnienia
wykopuje dół układa starannie marzenia życzenia wiarę. wie że się spełnią.
wierzy jak mało kto. siła. daj mi słabej zranionej - siłę i mądrość. Panie.


druty kolczaste zasieki psy sztab zimnookich osobista zawsze udaremniona
histeryczność popłacała. za spiryt auto rozebrane do poskładania a czasami
nawet coś zostało. koszt wjazdu do lepszego

nie sklepy nie kolorowo ubrani ludzie. zawsze stacja benzynowa. bez kartek
kolejek do pełna z uśmiechem bez łaski i pośpiechu. leżałam na masce i
łaaaaał. tak było. dziś przekraczam granice mentaln(i)e

alpy czarują w dzień nocą zatrważają. widzę postaci zaklęte w metry nad poziomem
cierpiące zawieszone jakby w limbo. pod ciężarem scen drżę i kończę przy zajawce
(z)mroku. zawsze. ze wschodem obrazy wznoszą się ponad. mój strach.

tunele - nigdy aż tyle tak długich. może w południowej francji. świadomość drogi
pozbawionej możliwości odwrotu. na wdechu prę. nie zepsuj się. w tej sytuacji mogą
tylko zdeptać przejechać bez skrupułów. w tunelu od lat

morze. płynę nie mając świadomości oddalającego się brzegu. mam ochotę skoczyć
dotknąć wyśnionego. niby na odległość wyciągniętej dłoni. słyszę: nie skacz nie potrafisz
pływać. topiłam się. nigdy się nie nauczyłam. pływam dotykam jeżdżę nocą w górach wysokich.
we śnie. dojechałam.

siedział chroniąc opadającą głowę przed zatraceniem. rozmawiał z królikami
gestykulując jak za życia. uśmiechał się. zza okularów widziałam iskrę
tamtych dni; w ich odbiciu wierzchołek corno grande momentami uwalniający się
od szarej porozciąganej w nieskończoność waty. widoki były.

kominek zniewalał. pół kuchni pachniało drewnem. żywy ogień przechodził na wciąż
czy już zupełnie obcych sobie. na moment o(d)żywałi. starzec zasiadał do stołu /tylko w takich
sytuacjach/. znał pięć języków. misje niewola robią swoje. opowiadał mądrze z pasją tak
wielką że gość którego imienia nie pamiętam całował go. olśniony. towarem eksportowym.

łóżko szafka lampka szklanka. zaczynała dzień od duszkiem wypitego novello.
schodziła do kuchni rozpalić kolejny dzień życia. nie znała języków. swojego już też.
podawała i milczała. popijając w przypadku uprzytomniania. matka.

młoda - na wzór i podobieństwo szła w ślad. chemia minęła została baba. duża zimna
żona z ledwo zauważalnym błyskiem w jeszcze pięknym oku. figlarne dołki
w policzkach zatracały się pod warstwą niemiłości. tak się obrasta w tłuszcz. zaczynam

rządził w urzędzie i zagrodzie. wymagał posłuszeństwa bezwzględnego szacunku
aprobaty dla petów gaszonych w cudzych kotletach. dzieci były - cicho gdzieś
za przyzwoleniem. włoski mąż knajpiany bonzo ulicy dzielnicy i ubezwłasnofamilii. zemsta?

/kadr sprzed lat: u nas na łowach. rósł sensu largo lub lato bo lato. podjeżdżał mirafiori na sam trotuar z łokciem kurdupla na drzwiach przednich od strony kierowcy. nic za darmo z góry drogo i bez szacunku. nie wierzył - zdeptany przez uliczną. mafiozo. otworzył się. niepotrzebnie. byłam przyjacielem domu/.. zbyt płytko sięgam.

do ostatniej kolacji zasiedliśmy wszyscy. zrobiłam kurę nie do zjedzenia. podałam nawciskałam zaprosiłam kobietę do restauracji. po raz pierwszy wyszła z domu od kiedy świecące coś na serdecznym wryło się chęcią umierania. śmiała się. jeszcze żyła. ja też.

co kraj to... egal. swoją obecnością prowokuję do ściągania masek czy
też życie pokazuje mi jakie jest. bez różowych. zejdź na ziemię. nie ma miłości
doskonałości wierności zachwytu. nie marz nie cierp. nie jesteś odosobniona
nie szukaj. stań się bezwzględną oziębłą wymagającą pozbawioną skrupułów. maszyną

bez granic. bez cienia wątpliwości. bez złudzeń. bez wyrzutów sumienia. Panie?



* Leszek Kołakowski "Rozmowy z diabłem"
Dodane przez JagodA dnia 31.08.2010 19:10 ˇ 35 Komentarzy · 2406 Czytań · Drukuj
Komentarze
Bogdan Piątek dnia 31.08.2010 19:19
Podróżowało się, z dziennika część trzecia, jak dla mnie najlepsza. Cytat z Kołakowskiego współbrzmi z wierszem, świetnie dobrany.
Serdeczności
bols dnia 31.08.2010 20:02
będę wracać,
pozdrawiam serdecznie
Fart dnia 31.08.2010 20:35
Podziwiam włożony wkład emocjonalny w opis niezapomnianej podróży. Wiele cennych szczegółów i osobistych doświadczeń, niekoniecznie zrozumiałych dla czytającego, ale trzymających w napięciu, miejscami wzruszających - mnie najbardziej łóżko.
pozdrawiam serdecznie
konto usunięte 7 dnia 31.08.2010 21:16
PIĘKNY tekst...wchłonęłam na jednym wdechu....wrócę, nie raz, nie dwa...GRATULUJĘ
Pozdrawiam serdecznie
Jarosław Trześniewski-Jotek dnia 31.08.2010 21:35
Jagodo jestem pod wrażeniem. Jeszcze tu wrócę. Bene multi bene:)
Pozdrawiam ciepło:)
el-rosa dnia 31.08.2010 22:41
Piszesz bardzo energetycznie. Najbardziej ulubiłam sobie fragment o kominku, tak od razu cieplej w ten deszczowy dzień:)Pozdrawiam
kukor dnia 31.08.2010 23:17
czytam po raz kolejny i mam mieszane uczucia - raz pachnie egzaltacją, by za chwilę przykuć celnym fragmentem....
50 na 50 bez telefonu do przyjaciela ;p
sykomora dnia 31.08.2010 23:42
Uwolniony wiersz, taki strumień napotykający kamienie:)
Podoba się, zwłaszcza z tytułem.
Mówi się, że wiersz płynie, ten biegnie, pędzi, roztrzaskuje się o wspomniane kamienie i dalej gna, coraz szybszy.
Idzi dnia 01.09.2010 07:09
Przeczytałem na bezdechu, przepięknie opisane przezycia osobiste trzymaja w napięciu, calość na wielki, wielki PLUS.
Pozdrawiam serdecznie, Idzi
JagodA dnia 01.09.2010 07:14
Bogdan Piątek
Podróżowało się, nie aż tyle, ile bym chciała.
Jest jeszcze tyle miejsc, które chciałabym zobaczyć.
Dziękuję i serdecznie.
JagodA dnia 01.09.2010 07:15
bols
Zapraszam
Pozdrawiam serdecznie
JagodA dnia 01.09.2010 07:16
Fart
Największy wkład emocjonalny - niewątpliwie w pierwszej części.
Tę - pisałam raczej spokojnie. Trzy strony, potem 2/3 wyrzuciłam - kto by zdzierżył :)
Dziękuję i pozdrawiam
JagodA dnia 01.09.2010 07:17
Barbara Mazurkiewicz

Bardzo, bardzo mi miło. Zapraszam.
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie
JagodA dnia 01.09.2010 07:18
Jarosław Trześniewski-Jotek

Dziękuję bardzo. bardzo zapraszam
Pozdrawiam serdecznie :)
JagodA dnia 01.09.2010 07:20
el-rosa

Energetycznie - jakoś tak samo wychodzi :)
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie
JagodA dnia 01.09.2010 07:21
kukor

pachnie egzaltacją?
eee, nie - raczej nie. 50/50 to już coś ;p
JagodA dnia 01.09.2010 07:22
sykomora


Dziękuję za piękny komentarz i porównanie. Właśnie tak :)
JagodA dnia 01.09.2010 07:25
Idzi
wiesz, zawsze myślałam, że zachwycały mnie miejsca. Niektóre były doprawdy niezwykłe. A okazuje się, że jednak ludzie.

Badzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
IRGA dnia 01.09.2010 08:11
Jagodo, ja tylko podpiszę się pod wszystkimi pochlebnymi opiniami pod wierszem. Czytałam z zapartym tchem. Pozdrawiam bardzo serdecznie . Irga
P.S.
ech, życie...
sterany dnia 01.09.2010 08:51
tak na gorąco, po pierwszym czytaniu cóż można mądrego napisać?
za dużo skojarzeń i myśli plącze się bezwladnie.
To chyba dobrze?

pozdrawiam
Bożena dnia 01.09.2010 10:56
Czytam i czytam i nadziwić się nie mogę.
Pełno tu znajomych mi obrazów
Wrócę jeszcze, to powiem więcej.
Jacom Jacam dnia 01.09.2010 11:13
:-))
JagodA dnia 01.09.2010 12:20
IRGA
cieszy, nawet nie masz pojęcia jak cieszy.
serdecznie :)
JagodA dnia 01.09.2010 12:21
sterany
uważam, że to bardzo dobrze.
dziękuję, pozdrawiam :)
JagodA dnia 01.09.2010 12:23
Bożena
ostatnio tak rozmyślam, że marnuję czas Wasz i swój.
Cieszą takie komentarze, naprawdę.
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam.
JagodA dnia 01.09.2010 12:23
Jacom Jacam
:-))))
Elżbieta dnia 02.09.2010 19:36
Jagodo, przyznaję, że zwykle mnie odstraszają takie rozbudowane teksty, ale temu dałam radę; dość wartko popłynął i nie żałuję, bo ciekawy.
Pozdrawiam serdecznie :)
hewka dnia 02.09.2010 21:16
duuuzo, jakby przegadanie bylo przewodnie, zalatuje proza poetycka, niemniej tekst warty uwagi, na kilka czytan, do rozmyslan, lubie czytac takie teksty, i wylawiac smaczne kaski, bo jest ich tu wiele
pozdrowienia sle:)
JagodA dnia 03.09.2010 07:28
Elżbieta
Również nie przepadam za longerami. I nie bardzo rozumiem dlaczego ostatnio do mnie przylgnęły. Do mnie, zwolenniczki lapidarnych wypowiedzi.
Zaczęłam nowe - na szczęście przy pierwszej strofie się zacięłam :) więc odpuszczę sobie na czas jakiś.

Tym bardziej dziękuję za cierpliwość, poczytanie i przemiły komentarz.
Pozdrawiam bardzo serdecznie :)
JagodA dnia 03.09.2010 07:32
hewka
Spooooro wycięłam, a i tak dużo.
Nie sądziłam, że jeszcze ktoś mnie odwiedzi - poprosiłabym o korektę literówek.
Wstrzymywałam się, ponieważ coś jeszcze chciałam dopisać/zmienić - a nie chcę nadużywać cierpliwości moderacji.
Usprawiedliwiam się, ponieważ wiem, że to męczy czytelnika :)

Bardzo dziękuję, ważny to dla mnie komentarz
Pozdrawiam serdecznie :)
Ewka64 dnia 03.09.2010 19:55
Coś jest,wrócę tu ,pozderki E.
JagodA dnia 03.09.2010 21:31
Ewka64
Zapraszam, pozdrawiam :)
JagodA dnia 06.09.2010 19:29
do moderacji
dziękuję bardzo. tekst się rozjechał i brak kursywy. gdyby ktoś tędy przechodził, to proszę jeszcze poniższe skorygować.
ważne, że nie ma literówek. dziękuję :)

/kadr sprzed lat: u nas na łowach. rósł sensu largo lub lato bo lato. podjeżdżał mirafiori
na sam trotuar
z łokciem kurdupla na drzwiach przednich od strony kierowcy. nic za darmo z góry drogo
i bez szacunku. nie wierzył - zdeptany przez uliczną. mafiozo. otworzył się. niepotrzebnie. byłam
przyjacielem domu/.. zbyt płytko sięgam.

do ostatniej kolacji zasiedliśmy wszyscy. zrobiłam kurę nie do zjedzenia. podałam nawciskałam
zaprosiłam kobietę do restauracji. po raz pierwszy wyszła z domu od kiedy świecące coś na serdecznym
wryło się chęcią umierania. śmiała się. jeszcze żyła. ja też.

--------------
prawdę mówiąc - ważne, by nie wychodziło za blok.
w tym okienku nie widzę czy dobrze zrobiłam.

pozdrawiam :)
moderator4 dnia 06.09.2010 19:30
Tekst został edytowany. Umieściłem wersję poprawkową. Dotychczasowa wyglądała następująco:

[...] znać doskonale granice, to już je poznaniem przekroczyć,
dotknąć granicy, to dotknąć tego, co się poza granicą znajduje*


"dwie rury poziome dwie pionowe. skupienie. zgiętą w kolanie nogę chwyciła
oburączkami. tak się staje gwiazdą dnia. pod ramą - szary rower ojca przerastał
ją wielkorotnie. przyglądała się długo. wsiadła i pojechała opuszkami
dotykając kierownicy. kilka godzin gadania do i lowel poszedł w niepamięć.

dziewczynka w sukieneczce uszytej przez matkę wyszukuje najpiękniejsze
kwiatki czyści czekoladosreberko denko od czystej doprowadza do lśnienia
wykopuje dół układa starannie marzenia życzenia wiarę. wie że się spełnią.
wierzy jak mało kto. siła. daj mi słabej zranionej - siłę i mądrość. Panie."
druty kolczaste zasieki psy sztab zimnookich osobista zawsze udaremniona.
histeryczność popłacała za spiryt auto rozebrane do poskładania a czasami
nawet coś zostało. koszt wjazdu do lepszego

nie sklepy nie kolorowo ubrani ludzie zawsze stacja benzynowa bez kartek
kolejek do pełna z uśmiechem bez łaski i pośpiechu leżałam na masce i
łaaaaał. tak było. dziś przekaraczam granice mentaln(i)e

alpy czarują w dzień nocą zatrważają. widzę postaci zaklęte w metry nad poziomem
cierpiące zawieszone jakby w limbo. pod ciężarem scen drżę i kończę przy zajawce
(z)mroku. zawsze. ze wschodem obrazy wzoszą się ponad. mój strach.

tunele - nigdy aż tyle tak długich. może w pd francji. świdomość drogi pozbawinej
możliwości odwrotu. na wdechu prę. nie zepsuj się. w tej sytacji mogą
tylko zdeptać przejechać bez skrupułów. w tunelu od lat

morze. płynę nie mając świadomości oddalającego się brzegu. mam ochotę skoczyć
dotknąć wyśnionego. niby na odległość wyciągniętej dłoni. słyszę: nie skacz nie potrafisz
pływać. topiłam się. nigdy się nie nauczyłam. pływam dotykam jeżdżę nocą w górach wysokich.
we śnie. dojechałam.

(b)siedział(/b) chroniąc opadającą głowę przed zatraceniem. rozmawiał z królikami
gestykulując jak za życia.uśmiechał się. zza okularów widziałam iskrę
tamtych dni; w ich odbiciu wierzchołek corno grande momentami uwalniający się
od szarej porozciąganej w nieskończoność waty. widoki były.

kominek zniewalał pół kuchni pachniało drewnem. żywy ogień przechodził na wciąż
czy już zupełnie obcych sobie. na moment odżywałi. starzec zasiadał do stołu - tylko w takich
sytuacjach. znał pięć języków. misje niewola robią swoje. opowiadał mądrze z pasją tak
wielką że gość którego imienia nie pamiętam całował go. olśniony. towarem eksportowym.

(b)łóżko(/b) szafka lampka szklanka. zaczynała dzień od duszkiem wypitego novello.
schodziła do kuchni rozpalić kolejny dzień życia. nie znała języków. swojego już też.
podawała i milczała. popijając w przypadku uprzytomniania. matka.

młoda - na wzór i podobieństwo szła w ślad. chemia minęła została baba. duża zimna
żona z ledwo zauważalnym błyskiem w jeszcze pięknym oku. figlarne dołki
w policzkach zatracały się pod warstwą niemiłości. tak się obrasta w tłuszcz. zaczynam

rządził w urzędzie i w zagrodzie. wymagał posłuszeństwa bezwzględnego szacunku
aprobaty dla petów gaszonych w cudzych kotletach. dzieci były - cicho gdzieś
za przyzwoleniem. włoski mąż knajpiany bonzo ulicy dzielnicy i ubezwłasnofamilii. zemsta?

/kadr sprzed lat: u nas na łowach. rósł sensu largo lub lato bo lato. podjeżdżał mirafiori
na sam trotuar
z łokciem kurdupla na drzwiach przednich od strony kierowcy. nic za darmo
z góry drogo i bez szacunku. nie wierzył - zdeptany przez uliczną. mafiozo.
otworzył się. niepotrzebnie. byłam przyjacielem domu/.. zbyt płytko sięgam.

do ostatniej kolacji zasiedliśmy wszyscy. zrobiłam kurę nie do zjedzenia podałam nawciskałam
zaprosiłam kobietę do restauracji po raz pierwszy wyszła z domu od kiedy świecące coś
na serdecznym wryło się chęcią umierania. śmiała się. jeszcze żyła. ja też.

co kraj to... egal. swoją obecnością prowokuję do ściągania masek czy
też życie pokazuje mi jakie jest. bez różowych. zejdż na ziemię. nie ma miłości
doskonałości wierności zachwytu. nie marz nie cierp. nie jesteś odosobniona
nie szukaj. stań się bezwzględną oziębłą wymagającą pozbawioną skrupułów. maszyną

bez granic. bez cienia wątpliwości. bez złudzeń. bez wyrzurzów sumienia. Panie?



* Leszek Kołakowski, Rozmowy z diabłem


Pozdrawiam.
JagodA dnia 06.09.2010 19:42
moderator4

dziękuję serdecznie raz jeszcze :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XVIII OkP o "Cisową ...
V edycja OKP im. K. ...
poezja_org
Spotkanie Noworoczne
Nagroda Literacka m....
VII OKL im. Bolesław...
XVIII Konkurs Liter...
Zaduszki literackie
U mnie leczenie szpi...
XXIX OKL Twórczości ...
Użytkownicy
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 438
Nieaktywowani Użytkownicy: 0
Najnowszy Użytkownik: Notopech

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

67048310 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005