|
przed oczami rośnie mrok
a ja siedzę w pracy
szklanka z kamieniem obok
gadanina obok
co w tym śmiesznego?
założyłem śmierdzącą kurtkę po czarownicy
wziąłem tabletkę
nie chce mi się spuścić
dyrektor miętoli kanapkę w garści
koreaniec nie może dogadać się z recepcjonistką
teraz jakaś cisza nawet gazów w jelitach nie słychać
prezes udaje że zna się na obsłudze fax
ja po włosku strajkuję
wywłoka mi dziękuje
ja pluję
warczę na kumpla kiedy puka w moją ściankę
moja szefowa to pasztet mimo że schudła 20 kilogramów
od koreańca czuć czosnkiem
zarząd gości gościa, pojedzą jak nikt z podwładnych
koeaniec się kręci i gapi na wszystkich
magazynier gapi się żeby tylko coś powiedzieć niemądrego
dyrektorowi grdyka się trzęsie
szefowa drapie się po udzie
dziewczyny rozumieją siebie po wiejsku jak przy dojeniu krów
nazywają mnie mądrym
myślę o tobie, patrząc na ciebie dziś sobie ulżę
szef produkcji wychodzi na chama a dyrektor na sztywniaka
próbują się polubić ale jakaś przestrzeń między nimi
dyrektor to epoka świeczki a szef komputera
dyrektor pomaga sobie angielskim i garniturem a szef produkcji najnowszym ericssonem
obornik. chłopstwo i chamstwo w jednej kupie
udające kulturę bez sztuki
ten śmierdzący palec mi puka ciągle w ściankę
mówi żeby ona spytała się mnie bo znam się na kolorach
tez żółtek co dziś przyjechał strasznie drze mordę
jakbym w ogóle tu nie pracował. i chrycha przy co którymś słowie
prezes dostał ode mnie kotletem i nic nie mówi
nawet mu to się podoba, ja po cichu też nie mam żadnych ale
dyrektor wchodzi mu w dupę elegancko. nauczył się przez lata nie tylko angielskiego
teraz szpanuje autem w leasingu i okularami lacoste. do prezesa mówię spierdalaj
bo tak mu lepiej. mniej się stresuje i może mniej pić. w ogóle wszyscy lubią jak ich mieszam z błotem. tylko mnie to się nie podobało
Dodane przez kolunio
dnia 14.10.2010 20:41 ˇ
5 Komentarzy ·
320 Czytań ·
|