dnia 24.10.2010 18:19
dobry jak zwkle
:))) |
dnia 24.10.2010 18:20
* zwykle sorry, znowu problemy z zacinajaca sie klawiatura :) |
dnia 24.10.2010 18:24
Sykomoro, masz talent, to bardzo dobry wiersz. Nie rozumiem jeszcze go do końca, ale jest prawdziwy i przekonuje mnie. Nie zawsze trzeba rozumieć do końca. Najważniejsza jest chęć powrotu, a ja tu jeszcze wrócę. Tak życie jest jak powieść; narodziny, śmierć, niespodziewany splot zdarzeń i te punkty kulminacyjne w kompozycji. Tylko pytanie, kto jest tak naprawdę autorem i jeszcze o wieczny spór bohatera z twórcą w szerokim tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 24.10.2010 18:42
dzisiaj inaczej, bardzo dobrze!
chociaż ta pierwsza cząstka nie przemawia,
mam wątpliwości.
pozdrawiam |
dnia 24.10.2010 20:27
Bardzo trudne początki, równie niełatwe dzieciństwo, a potem pełne scen pokoleniowej wojny jest życie owej opowieści. Czytam to jak biografię peelki, która nie spełniła nadziei tego dzięki, któremu w ogóle na tym świecie zaistniała. Czytam z dużym zaciekawieniem bowiem bez wątpienia interesująco zapisałaś dalszą historię tej co w prologu miała ważyć cztery kilogramy i wrzeszczeć. Już nie jest niezapisaną tablicą/kartką, którą łatwo można podrzeć czy zgnieść. Ale czasem ojcowski gniew z wielkim trudem godzi się z realiami... Zwraca uwagę zręcznie wykorzystane i ukazane podobieństwo między rozterkami rodzica odnośnie swojego dziecka i autora - względem własnego utworu literackiego. Bardzo dobry wiersz moim zdaniem.
Pozdrawiam. |
dnia 24.10.2010 20:28
wrzeszczy strasznie, tu prolog miał profetyczny charakter;
a dalej jak to w bajce, autor drze, przeklina, ale dzieła
wyrzec się nie może; brawo Autor :)
ukłon |
dnia 24.10.2010 20:30
ciekawy |
dnia 24.10.2010 21:26
Powiem, że znakomicie.
Reporterski aż do westybulu; do bólu też.
Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 24.10.2010 21:43
pomyślał mnie w kwietniowym zamieszaniu - świetne otwarcie!
między zmarzniętym wróblem a jaskółką
w wielki piątek
szedł za moją matką krzyżową drogą - jeden z najlepszych wersów!
później siedział przy niej w karetce
w poszukiwaniu pierwszych liter tej historii - świetne
w jakimś czytadle z ukrzyżowaniem - wers niepotrzebny!
reszta niewyszczególnionych wersów bardzo dobra.
za wyjątkiem wersu wskazanego przeze mnie jako niepotrzebny - wiersz bardzo dobry!
pozdrawiam
kuk |
dnia 24.10.2010 22:27
Sykomoro jak zawsze- znakomity wiersz:)) nitjer powiedział wszystko
Pozdrawiam serdecznie:):) |
dnia 24.10.2010 22:54
Jeszcze tak na marginesie:
http://demotywatory.pl/2186195/Autor |
dnia 25.10.2010 05:17
Wiersz z górnej półki na PP. Czytam, podobnie jak Nitjer, jako biografię Peelki. Trudno żyć w atmosferze wiecznego niedowartościowania, trudno się nie buntować. Piękny.
Pozdrawiam, Idzi |
dnia 25.10.2010 05:28
sykomoro, bardzo ciekawie. Jak to u Ciebie :) Zawsze z niecierpliwością czekam na Twój kolejny wiersz. Nie zawiodłam się i tym razem. Przekaz, sposób przekazu- bez zarzutu. Moje serdeczne gratulacje. Irga |
dnia 25.10.2010 06:02
Wkręciło i przeszedł dreszcz - pozdrawiam |
dnia 25.10.2010 09:15
Madoo - Ty to masz skłonności do rozpuszczania jak dziadowskie bicze:) Dziękuję bardzo!
Janino - dziękuję bardzo za czytanie i próbę dotarcia do sedna:) Dla mnie samej ono nie do końca oczywiste.
Kropek - to straszy tekst poddany renowacji, dziękuję:)
Nitjer - dziekuję bardzo, jako i zwykle za życzliwą lekturę:) Aż sie chce pisać:) Dzieki za link:)))
Wiese - nie wrzeszczy, oj nie wrzeszczy, chrypi. Dziekuję:)
Maryla - cieszę się:)
Gammel grise - ano, taki interwencyjny:)
Kukor - cieszę się w imieniu wiersza, dziekuję:)
Jotek - za cierpliwość i życzliwość oraz systematyczność - dziękuję z całego serca:)
Idzi - miło bardzo mi:)
Irga - dziekuję, serdeczności:)
Alutka- ale nie miał dreszczyć:) Dziękuję:) |
dnia 25.10.2010 10:47
zgodnie z zasadami
opowieść powinna się zacząć
w prologu miała ważyć cztery kilogramy
i wrzeszczeć
to dla mnie;-)
pozdr |
dnia 25.10.2010 12:25
Oj ale ja tak dziwacznie czytam wiersze:) to dobry objaw:)
Pozdrawiam serdecznie |
dnia 25.10.2010 13:49
112 |
dnia 26.10.2010 18:24
prosi się o posprzątanie pw., bo zabite po sufit. |
dnia 30.10.2010 10:54
Czytam Twoje wiersze i jestem pod takim wrażeniem,że nie jestem godna komentować.Muszę to strawić powoli-jesteś niesamowita!
Irmina |
dnia 04.11.2010 08:13
Straszne gówno. |