dnia 31.10.2010 09:01
ciasno w dobrym wierszu.
pozdrawiam |
dnia 31.10.2010 09:35
sufit kołysze niebezpiecznie
wątłe nitki
blednącego uśmiechu
wystarczyłyby
życzliwe stemple
żeby zapobiec
katastrofie
**
czasami
zamieniam się
w rzecz
bez duszy
nie czuje bólu
nic
Pozdr:-) |
dnia 31.10.2010 09:49
Człowiek jest zbiorowiskiem najdziwniejszych materiałów. Ukłon dla bardzo dobrego wiersza. Dyg dla autorki. |
dnia 31.10.2010 10:04
Też mi się obniża ten sufit nieraz Irgo. Najważniejsze, żeby pod sufitem było dobrze. Muszę się uśmiechnąć, bo wiersz smutny bardzo i nie chcę się poddawać dzisiaj jego nastrojowi. Bardzo dobry! Kółko różańcowe Cię zapewnia. Pa ! |
dnia 31.10.2010 10:51
na powyższej propozycji doskonale widać rożnice pomiędzy złym a dobrym pisaniem - co ciekawe tekst pochodzi spod tego samego pióra....
zdecydowanie jestem za drugą częścią, choć nie w zapisie skażonym enterozą: jako miniatura doskonale obroniłaby się w wersji o trzech wersach i w takiej właśnie wersji nie mam najmniejszych uwag!
pierwsza część niestety jest odwrotnością drugiej - zawiera wszelkie cechy złego pisania: już sam pomysł jest mało odkrywczy, a wykonanie z marnymi "dopełniaczowymi" kładzie tekst na łopatki.
pozdrawiam, kukor |
dnia 31.10.2010 11:00
każda cząstka inna w treści i wyrazie.
jedno dobre i drugie.
drugie piękne,
poezja,
z dopełniaczami,
ale to tylko
ten
nieszczególny
kropek,
pozdrawiam :) |
dnia 31.10.2010 12:05
stanley'u, dziękuje za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam
J.J., nie zawiodłeś mnie. Jesteś.
Pozdr:-)
Oxie , dziękuję bardzo. Serdeczności.
Janeczko, tak, z tymi sufitami bardzo różnie bywa...;) Dziękuję. Pozdrawiam ciepło.
|
dnia 31.10.2010 12:06
kropku, dziękuję za komentarz. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 31.10.2010 12:11
Cotygodniowa porcja grafomanii :)
Najciekawsze fragmenty pierwszej części zabieram na plebiscyt. |
dnia 31.10.2010 12:20
ech. z łepka mi IRGO wyciągnęłaś nieodczuwania chęci
celnie igłą w tarczę
krzyżyk (to taki duży plus :))
pzdr |
dnia 31.10.2010 12:26
Stemple jako rozwiązania doraźne? Hmmm..? Ależ tu potrzebny gruntowny remont! Choć na dzień dzisiejszy parę podpór załatwiłoby sprawę. Co stanie się jednak gdy je usuniemy? Czy spadający sufit nie zmiażdży wszystkich? No tak. Jednak nie wszyscy spoglądamy w górę. Na to zapatrzenie w siebie nie pozwala. Ja też tylko doraźnie się odnoszę. Ale stempel pod wierszem stawiam. Pod każdą jego częścią. Formą i treścią. Wolno mi to zrobić. Robię i będę robił. Ponieważ treść dotyczy Wszystkich. Wszystkich! |
dnia 31.10.2010 12:31
Dokładam Ci, Wojtku, na drogę złotego aniołka, malowanego kogucika i cukrowego baranka.
Niech ci plecaczek lekkim będzie.
wiercipięto, dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam
Arturze, dziękuję za słowo w sprawie wiersza. Pozdrawiam |
dnia 31.10.2010 13:11
Wojtku, szkoda tych stempelków życzliwości na plebiscyt, może Autorka wpisze je w swoje "Złote myśli" i na drugi raz zanim zacznie pisać przedziwnej treści PW do innych użytkowników, skorzysta z nich? :) |
dnia 31.10.2010 13:18
Jakaż piękna jest ulotność... Wierszy... |
dnia 31.10.2010 13:36
Dusza bólu nie czuje. Ty jak widać, tak i ja jestem bardzo na tak. Serdecznie.:))) |
dnia 31.10.2010 13:48
Z jednego się zrezygnowałabym, ale to ja.
IRGO- cóż mam ci napisać, pierwsza cząstka przemawia do mnie bardziej.
I z nią utożsamiam.
Co do drugiej, nasuwa mi się modne ostatnio stwierdzenie:
są ludzie i parapety.
Pozdrawiam serdecznie;) |
dnia 31.10.2010 14:10
Igro, to jest cholernie bolesny wiesz, idac, ze peel cierpi.
Zycze szybkiego powrotu do lepszego samopoczucia :)
(akurat wiem cos na ten temat...) |
dnia 31.10.2010 14:16
*widac - sorry, zjadlo mi literke ;) |
dnia 31.10.2010 14:49
Nie ma rzeczy martwych, wszystko żyje. Serdeczności. |
dnia 31.10.2010 15:54
Irgo bardzo dobry wiersz , na poziomie akademickim .Diagnoza postawiona dobrze, tylko konsylium składa się niekiedy z konowałów :)
Pozdrawiam serdecznie:) |
dnia 31.10.2010 16:58
Dużo traumy w tym wierszu, biorę w całości, bardzo dobry.Pozdrawiam serdecznie, Idzi |
dnia 31.10.2010 17:02
*
sufit się obniżył
kołysze niebezpiecznie
na wątłych nitkach
a wystarczy
stempel z życzliwych słów
żeby zapobiec
katastrofie
**
czasami
zamieniam się
w rzecz
rzecz
nie ma duszy
bólu
nie czuje
nic
nie
czuje
różne czytania, rożne odczucia i oceny. Normalne zjawisko kiedy stykamy się z emocjami i tak gdzie kryterium staje się empatia.
Sufit - każdy ma jakiś wiszący nad głową, jednym wali się inni sobie radzą. Przytłoczeni uciekają od siebie, rzeczywistości.
"...wczoraj byłem u Konrada. Miałem wrażenie, że nie słyszał co mówię. Tylko kiwał głową jak porcelanowy chińczyk. Zmienił się bardzo. Wychudł, skóra na twarzy nabrała odcienia kości słoniowej. Cały czas siedział przy fortepianie. Gdy położył dłonie na klawiaturze i zagrał kilka taktów Requiem nie wytrzymałem. Wyszedłem."
pozdrawiam |
dnia 31.10.2010 17:31
O stemple życzliwych słów prosimy od zarania...
za trudne.
Irgo, bardzo tak. Bogdna Pe ma rację. Nie wiem czy to pociecha.
serdecznie :) |
dnia 31.10.2010 17:38
*
obniżony sufit znów
kołysze się niebezpiecznie
na wątłych nitkach
blednącego uśmiechu
a wystarczyłyby
stemple życzliwych słów
żeby zapobiec
katastrofie
**
czasami
zamieniam się
w rzecz
rzecz
nie czuje
bólu
nic
nie
czuje
i ja pozwoliłem sobie na maleńkie zmiany :)
pozdrawiam |
dnia 31.10.2010 17:56
Eulalio, miło mi. Pozdrawiam.
Bożenko, dziękuję za poradę. Pozdrawiam serdecznie
Madoo, dziękuję za zrozumienie. Bywa różnie, sama wiesz...Serdeczności
Bogdanie, dziękuję za odwiedziny. Dobrze, że wróciłeś. Pozdrawiam ciepło. |
dnia 31.10.2010 18:35
stemple życzliwych słów zwaliły się na tę miniaturkę jak sufit właśnie msz ;)
a może tak :
a wystarczyłyby
życzliwe słowa
jak stemple
żeby zapobiec
katastrofie ?
pozdrawiam :) |
dnia 31.10.2010 18:38
Ech te sufity, popękane, za duże na maluśkiego człowieka, grożące zawaleniem, nieznośne:)
A rzeczy są ważne i nie wiem, czy nie czują, bo duszę przecież mają-ito nie tylko żelazka. One się nie dziwią:) |
dnia 31.10.2010 18:59
Smutne i refleksyjne obydwa.
No właśnie, jak to jest z duszą - czy rzeczy ją mają, czy nie, bo mnie sie zdaje, że mają; na przykład stare zegary (mój ma, z całą pewnością).
Pozdrawiam :) |
dnia 31.10.2010 19:30
gdzieś przeczytałem, że materia jest myślą Boga-nie uciekniesz w rzecz.
Pozdrawiam |
dnia 31.10.2010 20:22
Jarku, dziękuję za wysoką ocenę wiersza. O konsylium nie będę się wypowiadać ;) Pozdrawiam
Idzi , bardzo Ci dziękuję , bierz. Serdeczności
sterany, serdecznie Ci dziękuję za pochylenie się nad moim wierszem. Tak, każdy ma swój "sufit" . Dziękuję za Twoją wersję. Zmiany godne rozważenia. Pozdrawiam serdecznie.
Jagodo, pewnie nie ma szans... dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
karnaku, to miłe, że zechciałeś potrudzić się. Propozycję rozważę. Pozdrawiam ciepło |
dnia 31.10.2010 20:39
Największa wpadka - "stemple życzliwych słów". Tekst bazuje na oklepanych obrazach i rekwizytach - frazy typu "życzliwe słowa" czy "blednący uśmiech" ukazują braki w warsztacie. Tragedią pierwszej części jest jej oczywistość, tragedią drugiej jest przerabiany po wielokroć w takiej postaci motyw reifikacji. Puenta to masło maślane - po co aż tak prowadzić czytelnika za rękę?
Nawet ścięcie do miniaturki nic tu nie da.
Od strony formalnej wiersz się broni. Ciekawy podział na dwie części.
Co jest moim zdaniem dobre? - obraz sufitu powoli zwalającego się na peela. Może zapis nie jest fortunny ale przekazuje dobrze myśl.
Pozdrawiam. |
dnia 31.10.2010 21:00
nieza, a ja tak się przywiązałam do moich stempelków ;). A tak na poważnie, to zastanawiałam się, czy nie wstawić między słowa literki "z". Dziękuję Ci za zainteresowanie i pomoc. Ładnie brzmi zmieniona strofka. Serdeczności. Irga
sykomoro, wszystkiemu winne sufity... z jakiegoś dziwnego materiału chyba je wytwarzają. Serdeczności
Elu, dziękuję Ci za komentarz. Serdeczności
Jędrzeju, a najgorsze jest to, że masz rację... Pozdrawiam ciepło. |
dnia 31.10.2010 21:07
Meribo! , aleś mnie przestraszył tą tragedią! Biegnę doskonalić warsztat ;) Pozdrawiam |
dnia 01.11.2010 00:25
bardzo dobry. |
dnia 01.11.2010 03:00
Zarzut grafomanii - w moim odczuciu - nieuzasadniony. Pierwsza część bardziej podoba mi się w okrojonej wersji steranego. Skłonny jestem przypuszczać, że rezygnacja z metafor dopełniaczowych (choć sam nie jestem szczególnie do nich uprzedzony) poszerzy liczbę osób akceptujących ten wiersz. "Enteroza" w drugiej części wcale mi nie wadzi. Wypowiadane z trudem przez owładniętego smutkiem i depresją peela słowa, uzasadniają taki właśnie zapis. Ogólnie moje wrażenia co do całości są pozytywne.
Pozdrawiam. |
dnia 01.11.2010 06:19
Marylu, bardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
nitjerze, zacznę od tego: piszemy różnie, dobierając różne środki wyrazu. To przecież bardzo dobrze. Owa różnorodność jest wręcz konieczna. Tak, wiem, że niektórzy dostają "gęsiej skórki" np. na widok metafor dopełniaczowych. Dziwią się, że można je stosować , a ja z kolei jestem zdziwiona, że odmawia się im prawa do istnienia. A to przecież jedynie kwestia wyboru, kwestia odczuć -nic więcej. Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii, do krytyki utworu, ale i autor ma prawo do obrony swojego zamysłu. Tak chyba jest uczciwie? Z chwilą oddania czytelnikowi jakiegokolwiek tekstu, trzeba odciąć "pępowinę". Trzeba uzmysłowić sobie, że to już nie jest nasze "dziecko". Kto nie zdaje sobie z tego sprawy, nie powinien nigdy ani wklejać, ani odczytywać publicznie swoich utworów, gdyż każde krytyczne słowo będzie odbierał bardzo osobiście. Mój wywód dotyczy uczciwego słowa krytycznego, a nie krytykanctwa, bo to dwie, bardzo odległe od siebie postawy. Godne politowania są ataki personalne na autora, wyśmiewanie go, albo "wieszczenie" pod cudzym tekstem o czymś, czego utwór nie dotyczy.
Napisałeś o tzw."enterozie"- uchwyciłeś moją myśl. Bo jak można skarżyć się, wypowiadać to , co boli płynnymi, gładkimi, ułożonymi w długie wersy frazami? Dziękuję.
Dziękuję tym wszystkim, dla których liczył się wiersz, że wiersz był tutaj najważniejszy, a nie zbyt emocjonalny, bardzo osobisty stosunek do autora.
Pozdrawiam. Irga |
dnia 01.11.2010 10:04
nitjerze - zarzut grafomanii jest jak najbardziej uzasadniony. Przypadek jest wręcz modelowy.
Grafomania (z greckiego: "gráphein" r11; rysować, pisać i "mania" r11; szaleństwo), patologiczny przymus pisania utworów literackich. Określenie o wydźwięku pejoratywnym.
W większości wypadków pojęcie to dotyczy natręctwa pisarskiego występującego u osób, o których sądzi się, że nie mają odpowiedniego talentu. Jednak grafomania nie musi wiązać się z brakiem predyspozycji pisarskich, może wynikać z rozmijania się z percepcją sztuki i literatury właściwej dla danej epoki. Grafomania jest bardziej zauważalna u autorów, którzy łączą przymus pisania z dążeniem do upowszechniania swoich utworów, mimo negatywnej oceny ich poziomu artystycznego.
Tutaj polega to na cotygodniowym wklejaniu tekstów, które są karykaturalnymi, niezgrabnymi kalkami z literatury sprzed lat kilkudziesięciu i więcej, np. Poświatowskiej (1935-1967), co m.in. ElminCrudo wykazuje w tym miejscu (ale też wielokrotnie inni):
http://www.poezja-polska.pl/fusion/readarticle.php?article_id=23161
Rację ma też meriba i inni, którzy powyżej wskazują na elementarne braki warsztatowe i nieporadność językową.
To są naiwne tekściki na poziomie gimnazjalnym, jakich tysiące oblepia różnej maści Beje w internecie.
Pozdrawiam |
dnia 01.11.2010 13:40
Jest jeszcze patologiczny, graniczący z mobbingiem, przymus wyżywania się na autorce o nicku IRGA. W cotygodniowym natłoku
słabiutkiej poezji, tylko Jej Teksty są przedmiotem najwyższej uwagi Pana Roszkowskiego, w postaci karykaturalnych komentarzy.
To jest mobbing, i nie ma nic wspólnego z dobrą praktyką krytyki literackiej.
JBZ |
dnia 01.11.2010 16:10
Z troską i czułością o czułości i bezczuciu.
Pozdrawiam, Kazik1 |
dnia 02.11.2010 22:00
IRGO, do mnie trafił, przeczytałam z przyjemnością. Pozdrawiam cieplutko - Ruth. |
dnia 03.11.2010 15:37
Wiersz taki dla mnie. Wybór opcji życiowej - "jestem rzecz" pomógł mi przejść najgorsze.
Co do komentarzy, to czytałam znacznie gorsze wiersze. Nie przejmuj się. |