|
Bo bycie sobą tak bardzo boli.
Wciśnięta w ciszę pomiędzy framugi okna
staram się nie oddychać skażonym powietrzem.
I wierzyć na przekór życiu,
że ono w ten dzień,
gdy pada deszcz, jest zimno i mokro,
że ono ma sens.
Łatwiej jest odejść.
cicho, bez oklasków, zawstydzonym
niż żyć w brudzie tysiąca myśli
pustych i próżnych pośród nocy.
Trudniej jest być,
na przekór sobie,
i śpiewać nie tylko do lustra,
ale też do ludzi.
Gdyby pomiędzy nocą i dniem
istniało coś jeszcze,
to byłabym zawieszona właśnie tam,
w próżni bezczasu.
Zamiast trwać na parapecie okna,
zapłakana i samotna.
I tak przez całe życie.
Ale chociaż między mną stołem
leżą niezapisane kartki i wyblakłe listy,
chociaż kran przecieka,
w dole krzyczą dzieci,
chociaż popsuł się czajnik,
a w radiu polityka,
chociaż to już jesień
i znowu mam doła
w mojej głowie muzyka.
Dodane przez Theriandria
dnia 19.11.2010 17:38 ˇ
3 Komentarzy ·
332 Czytań ·
|