dnia 06.12.2010 07:47
niech ogień w kominku udaje Rembrandta
mróz rzeki wygładza
i ziemię powleka żeby była twarda
jak my.
serdecznie |
dnia 06.12.2010 08:17
Wesołych świąt...ileż tragizmu w tych życzeniach, ileż bólu.
Pozdrawiam serdecznie, Idzi |
dnia 06.12.2010 09:49
Fajnie poprowadzony wiersz.
Dziecko prowadzi się do okna by zobaczyło jaka fajna jest zima a ona wcale taka fajna nie jest. Życie w tym wierszu wydaje się takie kruche a zima zbyt okrutna.
Gdzieś tam jednak kołacze mi myśl, że może dało by się te obrazy spiąć jeszcze jakąś klamrą. Jakoś inaczej spuentować niż tylko ironicznym tytułem. |
dnia 06.12.2010 10:30
Są ciekawe frazy.
Pozdrawiam |
dnia 06.12.2010 11:02
Sykomoro bardzo na tak, wiersz poruszający aż do trzewi ,jedynie mnie zastanawiają cztery frazy z pierwszej i drugiej cząstki :
niesiesz je do okna i czekacie na cud
jakby małej twarzy opartej o szybę
sam Bóg wypatrywał przez grudniową zamieć
znów pierwsze zasypia bez bajki - tak słabe
owo jakby mnie zastopowało, bo można odbierać dwojako:jakby sam Bóg wypatrywał małej twarzy dziecka ( a rebours dziecko wypatruje Boga) -w pierwszym odruchu czytałem bez:jakby: ale po zastanowieniu - ta niepewnośc i dwuznaczność potęguje zapis.Bardzo dobry wiersz.
Jeszcze tu wrócę.
Pozdrawiam serdecznie! |
dnia 06.12.2010 12:48
Życie i śmierć, radość i ból. Jest kilka fraz wieloznaczeniowych, otwartych na wyobraźnię czytelnika. Piękny wiersz.
Pozdrawiam. |
dnia 06.12.2010 13:03
nie takie święta chcę-przepraszam |
dnia 06.12.2010 13:10
Dziękuję za komentarze:)
Nastroju zepsuć nie chciałam, święta stały się pretekstem do tego tekstu.
Stanley, to ja przepraszam:) |
dnia 06.12.2010 13:51
Bałam się tu zajrzeć - myślałam coś lukrowanego będzie - a tu miła niespodzianka
Pozdrawiam serdecznie:) |
dnia 06.12.2010 16:29
a przecież zima ma i inne oblicze:
bałwan z marchewkowym nosem,
holendrowanie, zaprzęg reniferowy;
pod śniegiem ozimina śpi;
się znaczy, można tę posępność białą
ożywić, rozweselić ?
nie wszystko udało Ci się zmrozić, Biała Pani :)
hej |
dnia 06.12.2010 18:05
smutny wiersz, ale bardzo obrazowy, jakby były w nim trzy wymiary, pozdrawiam. |
dnia 06.12.2010 18:46
Piękny i smutny. Wielowymiarowy na pewno. Otwiera się na wyobraźnię i doczytanie. Coś co się dopiero narodziło umiera. Głęboko o świętach. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 06.12.2010 19:01
sykomoro smutno tu u Ciebie. dobry wiersz. nie jest dobry, że prawdziwy :/
to jak dzisiejszy Mikołaj wśród chorych dzieci. w szpitalu.
i ziemię powleka żeby była twarda
pozdrawiam. |
dnia 06.12.2010 19:05
Na prośbę Autorki zmieniony został ostatni wers drugiej cząstki. Dotychczas jego treść wyglądała następująco:
że przyrzekasz sobie więcej go nie budzić
Pozdrawiam. |
dnia 06.12.2010 22:11
Alutka - że niespodzianka, to rozumiem, że miła - nie jestem pewna:)
Wiese - pewnie, że ma, dwulicowa taka:) Tym razem w nowiu:)
Maryla - cieszę się z tych trzech wymiarów:)
Janina - dziękuję bardzo:)
Eljen - no, żły jest, wiem, złe myśli przyniósł, ale jeszcze adwent:)
Moderatorze4 - jak zwykle z podziękowaniami za cierpliwość i rzetelność:) |
dnia 07.12.2010 08:59
Bardzo smutny wiersz. Tak wiernie oddałaś klimat wielkiego życiowego dramatu, że to wspólne patrzenie przez szybę robi wrażenie ostatniego spojrzenia przez taflę lodu załamującego się w efekcie ciężaru zbyt wielkiego aby go udźwignąć. Takie fatalne historie przytrafiają się tak często :(
Mimowolnie przypomniał mi się niedawno widziany obrazek przekazujący podobnie bolesną treść.
http://demotywatory.pl/2369264/Drogi-sw.Mikolaju
Pozdrawiam. |
dnia 07.12.2010 10:30
sykomora,
według mnie to nie smutek emanuje z treści tego pięknego wiersza, a nadzieja. Pan Bóg oczekuje narodzin syna, wypatruje na Ziemię i pewnie bardzo się denerwuje. Z drugiej strony chore dziecko, które matka poleca Bogu, mając nadzieję, że On, czekając na swoje nie zapomni o innych.
Wzruszające,
Pozdrawiam a Gandawy
(chyba już świątecznie) |
dnia 07.12.2010 12:14
sykomoro może więc by nie pogrążać tekstu w tematyce śmierci:
co nie zdąży umknąć - pod śniegiem zamiera
?
pozdrawiam :) |
dnia 07.12.2010 12:51
jakby wszystko, czego nie przygarniemy miało umrzeć. pięknie opowiadasz o świętach. ładna forma. Pozdrawiam :) |
dnia 07.12.2010 20:04
zawsze
zimno
marznie pięta
jako ostatnia |
dnia 07.12.2010 21:38
Nitjerze - można i tak czytac ten tekst, on już przeca nie mój, jeno czytelnika, link mocny bardzo, dziękuję za zyczliwą lekturę:)
Henryku - cieszę się, że kogoś udało się nie przygnębić:)
Eljen - jeszcze nie wiem, ale dziekuje za sugestię:)
Lulabajko - dziękuję:) |
dnia 07.12.2010 21:39
A, i wiercipięto - dziękuję również, ostatnia, bo achillesowa pewnie:) |
dnia 08.12.2010 12:58
sykomoro: ostatni będą... mimo bolączek :) |