dnia 15.12.2010 05:39
A surowy bób jedliście? Pyyycha. Po miodobraniu ciotka też nas leczyła . Kto by pomyślał, że i słodkości może być za dużo, że marzy się wtedy o suchym chlebie... Tak, a za siatką każdemu wyrasta szkoła... Obudziłaś wspomnienia, sykomoro, dziękuję Ci. Pozdrawiam serdecznie. Irga |
dnia 15.12.2010 05:51
Cudowne wspomnienia, a dziki rabarbar, głóg, szczawie żyły bezrtosko, chociaż czasem biednie. Sprawiedliwość jednak była dla wszystkich w postaci szkoły.
Pozdrawiam serdecznie, Idzi |
dnia 15.12.2010 06:59
ach
szczawiem być ;)
piękne wspominanie
pozdrawiam |
dnia 15.12.2010 08:35
budzi wspomnienia, niewiele trafnych kresek-słów a tyle mówi, podoba się bardzo
pozdrawiam |
dnia 15.12.2010 08:52
Ze wzruszeniem przeczytałem Twój wiersz - stanęły przed moimi oczami pola szczawiowe...
Pozdrawiam - Tomek |
dnia 15.12.2010 09:25
Sykomoro :):) Piękny. Ten szczaw, te krople i ta ... szkoła, szczawięce lata...
Bardzo doby wiersz.Przeczytałem wzruszony.
Pozdrawiam ciepło:) |
dnia 15.12.2010 11:12
Skąd Autorka zna moje dzieciństwo?:) Pięknie. Pozdrawiam. |
dnia 15.12.2010 11:33
fajny obrazek, cieszę się, że nie łzawy, a gdyby tak pokombinować z czasem?
szczawie
przechodzimy przez garaż
i komórkę z klatkami królików
pachnie futrem i sianem
grzechy mają kolor zielony
przed zagonkiem najmłodsi
składają obietnicę milczenia
przeżuwają szczaw na zupę
męczą twarde gruszki i agrest
całkiem zielony, kwaśny i włochaty
ciotka zbawia świat miętową herbatą
lub gorzkimi kroplami na cukrze
za ogrodową siatką rośnie szkoła
proszę się nie gniewać. |
dnia 15.12.2010 12:04
wspomnienia z czasów, kiedy smakowało kwaśne i niedojrzałe,
niektórym pozostaje,
pozdrawiam;) |
dnia 15.12.2010 14:50
Grzechem byłoby tak nie nagrzeszyć :) |
dnia 15.12.2010 15:28
kwaśne miny pod wklejkami
okazały się w całej pełni
uzasadnione smutnym kwaśnym
dzieciństwem dziewczynki znalezionej
w szczawiu (Rumex acetosa
Linnaei), wyrosłym pod kłującym
krzakiem agrestu (Ribes uva-crispa L.)
krople, ze względu na szpetotę moralną
ich wschodniego twórcy, przemilczę;
sąsiedztwo szkoły przesądziło resztę :)
hej |
dnia 15.12.2010 15:29
ale to nie dzieciństwo wyrosło, tylko szczaw,
żeby Wojtek mię nie sekował :( |
dnia 15.12.2010 15:35
trochę się odmłodziłam tym wierszem i wspomnieniami,pozdrawiam. |
dnia 15.12.2010 17:42
mnie to się szczawiowej zachciało - z jajem :)
króliki też były - ale nie było garaży
za to przejścia piwniczne:)
buź:) |
dnia 15.12.2010 20:05
Nie powiem, że mnie tam nie było, bo to byłaby nieprawda:)))
Pozdrawiam sykomoro. |
dnia 15.12.2010 20:43
Irgo - bobu nie, ale były jakieś chwasty, chlebek to się nazywało:)
Idzi - dziękuję:) Rabarbar był za karę:|)
JagodA - tytuł wczoraj przyszedł:)
Woka - dzięki, cieszy, że kresek nie za wiele:)
Tomek - dzięki, jedni mają kukurydziane, inni - szczawiowe:)
Jotek - no to się podzielimy patentem na szczawięce:)
Bogdan - ano, wspólny dysk:)
Joanna - dzięki, fajne w teraz:)
Bols - zostało:)
Srebro - dzięki:)
Wiese - fajna ta dziewczynka znaleziona w szczawiu:)
Maryla - no, to dobrze:) kuracja taka:)
Alutka - tylko liście pownny być widoczne, bez miksowania:)
Janina - pewnie, że byłaś:) |
dnia 15.12.2010 20:58
Propozycja Joanny Fligiel - nie do odrzucenia.
Proszę się nie gniewać.
:)
Pozdrawiam serdecznie
JJ |
dnia 15.12.2010 21:19
świetny obrazek, ostatni wers powalił:)) jak dla mnie-rewelcia:))
Pozdrawiam cieplutko. |
dnia 16.12.2010 09:01
szczawie
przechodzimy przez garaż
i komórkę z klatkami królików
pachnie mleczem i sianem
przed zagonkiem najmłodsi
składają obietnicę milczenia
przeżuwają szczaw na zupę
męczą twarde gruszki i agrest
całkiem twardy, kwaśny i włochaty
ciotka zbawia świat miętową herbatą
lub gorzkimi kroplami na cukrze
za ogrodową siatką rośnie szkoła
grzechy mają kolor zielony
Pomyślałam sobie, żeby najmocniejszą frazę umieścić na końcu wiersza jako puentę, moim zdaniem spełnia tam się doskonale.
Dlatego też wyrzuciłam zieleń przy agreście, a zamiast futra dodałam mlecze, choć można zastąpić je czymś innym, koniecznie zielonym, co jadają króliki.
gammel grise / dziękuję |
dnia 16.12.2010 14:11
Joanna fligiel:
Chyba linieję:)
Pierwszy raz powiem stanowczo - veto!
Pierwszą poprawkę przyjęłam jako sympatyczna etiudę, choć zakończenie zniszczyło genom całkowicie. Ale niech tam.
Widzę jednak, że inwencja się rozwija:) A wiersz się ode mnie odwraca.
Cenię sugestie i poprawki, niejedną wykorzystałam z radością.
Tym razem jednak wydarzyło się coś innego, zawłaszczenie obrazu,
przemalowanie go bez uwzględnienia pierwotnej, czytelnej, jak smiem sądzić, intencji. Przeniesienie punktu ciężkości, światło skierowane na bohaterkę, która pierwotnie znajdowała się w drugim planie, dodanie nowych zapachów, czyli wyposażenie podmiotu lirycznego w nowe wspomnienia, w cudzą przeszłoś
No i ostatni wers, nazywany często pointą;) wers, który kiedyś sobie był w tym wierszu i usunięty został świadomie, a sciślej schowany pomiędzy - tutaj niczym neon informuje o wszystkim.
I tak się zastanawiam, gdzie jest granica między sugestią, korektą, interpretacją a zniekształceniem.
I nie przemawia w tych moich wątpliwościach "botak" autorski, skoro się wiersz wypuszcza do ludzi, to po to miedzy innymi, żeby uzyskać informację zwrotną i zobaczyć cudzymi oczami swój obraz.
Pierwszy raz jednak zwrócono mi tekst z innym nazwiskiem, innymi poglądami, mówiący innym językiem. Nie mój. |
dnia 16.12.2010 14:13
przeszłość |
dnia 16.12.2010 14:21
no cóż, mój to tekst też nie jest.
raczej pod względem estetycznym go poprawiłam, mojego rozumienia estetyki oczywiście. |
dnia 16.12.2010 14:26
Rzecz w tym właśnie, że tu nie estetyka została poddana zabiegom, ale idea, wyobraźnia, świadomość.
A wiersz, no niczyj w takim razie:) |
dnia 16.12.2010 14:30
no to mówimy nie, mojemu brutalnemu, wkroczeniu w szczawy zagonek! i po sprawie . |
dnia 16.12.2010 22:25
ja dziękuję za wstecz. dobrze mi... |
dnia 16.12.2010 23:18
Moim zdaniem jest ok. Nie widzę powodów, by cokolwiek zmieniać, poprawiać. Wierzę temu wierszowi.
Pozdrawiam |
dnia 17.12.2010 13:45
Rena, Wojciech: dzięki, cieszę się, że przeszłość ocalona:) |
dnia 18.12.2010 04:19
i z agrestem - nie dość że kwaśny to jeszcze włochaty
low ju do bólu SY |
dnia 20.12.2010 21:40
ach, ze szkola to zawsze problemy:P:P
zielony ten wiersz, pachnie
:)
pozdrawiam z dalekich krain:) |
dnia 22.12.2010 13:07
sykomoro, piękny powrót do ,,wczoraj,, w pięknym wierszu :) pozdrawiam. |
dnia 23.12.2010 10:21
juz nie włochata ? :)) cudo, smaczne i niewine :)
Wesołych Świąt i życzę takiej niewinności wokół ;) |