 |
Nawigacja |
 |
 |
Wątki na Forum |
 |
 |
Ostatnio dodane Wiersze |
 |
|
 |
Wiersz - tytuł: pan rozum |
 |
 |
Komentarze |
 |
 |
dnia 24.01.2011 16:42
Pan Rozum to postać jednak słabsza nawet niźli Pan Tarei..
(p.s. - jego miano można odmieniać - vide 16.w) |
dnia 24.01.2011 16:47
Pierwotny strach. Jak by go nie tłumić rozumem, zawsze gotów się ujawnić. A wersy o padlinie leżącej na środku jażni - akuratna cezura. Wiersz mi sie podoba. Pozdrawiam. |
dnia 24.01.2011 17:00
ciekawe rozważania, pozdrawiam. |
dnia 24.01.2011 17:07
Podczas lektury poczułem się, jakbym czytał "Pana Cogito". |
dnia 24.01.2011 17:37
bardzo ciekawy, konsekwentny,
pozdrawiam |
dnia 24.01.2011 17:40
wymaga niemało nakładu pracy porządkowej
by słowo nie tylko mówiło, a mówi całkiem całkiem,
ale by zagrało
pierwsze czytanie : pan Rozum jest skostniały w formie, nieodmienny;
może miano mu zmienić na np. pan Ratio?
Kartezjusz Spinoza Dante Seneka Kant
ten porządek jest entropiczny, z pełną premedytacją ?
dokąd wszedł zbigniew herbert?
padlina leży na środku jaźni, dlaczego padlina?
i raczej w środku, ale może wtedy nie leży ? tkwi ?
że jeżeli już zrozumiem
to na zawsze sądzę, że czegoś tu brakuje? moze: to rozumiał
będę zawsze? coś w tym sensie?
zachwianie jest takie pijane, może coś innego ?
mam i inne wątpliwości, ale pan Rozum mówi, że popracujesz?
w końcu nic nie zastało utrwalone?
aha, jeśli rozum, to czysty czy brudny?
bo może krytyka czystego rozumu by tu powiewem wlazła ?
hej, na razie :) |
dnia 24.01.2011 18:20
Wiese0- bo to jest tekst poetycki, w tym jego zagadkowość, że niej usiłuje być czystą formą i doktoratem pana od przecinów, ale potyka sie na potoczności jak na przejechanym zwierzaku na środku drogi. Jednocześnie jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i wielu miejscach na pewno przemyślę chociazby w tym nieszczęsnym rozumiem
Pozdrawiam |
dnia 24.01.2011 19:03
Oj, nie.
Herbert i jego Pan Cogito - stanowią inspirację dla wielu autorów. Próba zmierzenia się z nimi wymaga jednak - z jednej strony erudycji po prostu (żeby zaistniała relacja partnerska), z drugiej - nie wiem, jakie słowa będą odpowiednie, determinacji w szukaniu istoty tej poezji, gotowości do podjęcia ryzyka i wejścia w szaleństwo człowieka - tak, jak wchodził Herbert.
Poprzednik pokazał już drobne uchybienia językowe, mnie jednak chodzi o samo rozumienie Pana Cogito, wpisane w ten tekst. Pan Cogito ma wiele twarzy, w całym cyklu występuje i jako mędrzec, i jako głupiec, jako poszukiwacz i posiadacz "jedynie słusznej prawdy". Podmiot liryczny Herberta nie myśli, "że odejdzie spokojny". To jakaś kreacja na użytek wiersza. W istocie - jest niepokojem, nieustanną wątpliwością, wykonawcą niekończących się wiwisekcji. Nawet programowe "Przesłanie Pana Cogito" poprzez antytezy między innymi - nie pozostawia złudzeń - rozum nie zapewnia spokoju,
Herbert - to przede wszystkim ironia i tragizm, ironia tragiczna - inaczej. A taka postawa nie czyni przegranym. |
dnia 24.01.2011 19:18
ja bym aż tak śmiało nie imputował herbertowi, że to czy tamto mu się zdawało i że niby w coś zwątpił. że rozum może wystarczyć do wyeliminowania strachu - też już dowiedziono, choć to bardzo trudne. myślę, że po prostu wybrałeś nie najlepszą postać. zupełnie niepotrzebne dopowiedzenie na końcu. wiersz samointerpretujący? jak samorozpakowująca instalka ;) |
dnia 24.01.2011 19:38
dlaczego u herberta jest pan cogito?
dlaczego proponuje pana ratio?
bo jego miano jest bezfleksyjne,
wszystkie przypadki brzmią tak samo;
jest niezmienne-nieodmienne,
zaniechanie fleksji u Twojego bohatera jest sztuczne
i brzmi jak stare szmoncesowe dowcipy:
byłem u pana rapaport, widziałem pana rapaport;
przymila się do pana Rozum jest sztuczny, zamysł jest jasny
ale nie przystaje do norm języka;
dla odmiany: przymila się do pana Rozuma jest zupełnie
śmieszne, bo to byłaby właściwa forma dopełniacza dla faceta
o nazwisku-mianie: Rozum;
nie definiuję kategorii : tekst poetycki, nie znam wyróżników,
myślę o tym i odbieram tylko intuicyjnie; chcesz zagadkowo?
bardzo Cię proszę, to Twoje myśli przelewane na papier,
ja je mogę tylko czytać z większym lub mniejszym apetytem
i rozumieniem :)
hej |
dnia 24.01.2011 20:29
sykomora oczywiście ty jako humanistka posiadasz określone hierarchie i wielokrotnie w swoich komentarzach do mnie, jak i wielu innych osób dawałaś temu wyraz. Szanuję to, ale nie istnieje tylko wymiar humanistyczny. to jest jedna prawda zamknięta w hermetycznym wymiarze. Ale obok istniej świat politechniczny, który również próbuje zrozumieć istotę swojego losu. Przygląda sie przewodnikom, nawet jeżeli czynią swoje wywody w ironi, to smudze jaką po sobie pozostawiają można przypisać imię. Jeżeli Herbert jak i Miłosz przez całe życie wolnomyśliciele, w godzinie śmierci sprzemiewierzają sie temu puszczanemu oku do czytelnika, to czy nie przysługuje mi przywilej oceny?
Pozdrawiam serdecznie |
dnia 24.01.2011 20:37
Sławek Płatek- nie żebym uważał Herberta za ateistę, ale zastanawia mnie fakt, zresztą nierozwiązywalny chyba jak istota Trójcy Świętej, że nawet najwięksi głosiciele ateizmu w ostatniej godzinie śmierci przyjmują sakramenty, w które przez cale życie nie wierzyli?
Ale czy nie wierzyli?
Pozdrawiam |
dnia 24.01.2011 20:52
wiese- ceniąc sobie Twoją osobę, jest mi trochę smutno, że to co napisałem nie czytasz ze smakiem. A jak ważny jest smak przekonałem sie niedawno, ja alergik, który go odzyskałem po kilku latach. Jednocześnie pragnę Ci powiedzieć, że moim nauczycielem poezji był Wojaczek. jeszcze dzisiaj mam przed oczyma ten tomiki poezji, który kupiłem w ksiegarni Ossolinemu. dopiero potem pojawił sie Neruda, Różewicz czy Herbert. nie wymieniająć w porządku, bo jestem zwolennikiem chaosu. stąd już zawsze będzie we mnie poczucie buntu, przekory a przede wszystkim ostrożność wobec autorytetów. Mógłbym powiedzieć, że jest we mnie podświadomość przysłonięta Wojaczkiem.
Pozdrawiam |
dnia 24.01.2011 20:53
rozum tak, ale na straży instynktu. bywa zawodny i obraca się przeciwko człowiekowi, a powinien mu służyć. czasem się staje bytem samorodnym na pograniczu geniuszu i szaleństwa. ponieważ wszystko może być względne to też prawdopodobne, że takie niezbadane i nieodkryte, czyli prawdopodobne. poza tym pozostaje wiara we własny geniusz i nieomylność. kiedy człowiek dochodzi po wyboistej drodze do tego wniosku doznaje olśnienia swojej małości w obliczu upływającego czasu i konieczności odejścia, zadaje sobie pytanie na ile jego los zależy od niego samego a na ile od sił wyższych. kiedy zaczyna chorować, starzeć się i cierpieć. patrzy na swoja małość i wie, że nie od niego zależą wyroki losu. nabiera pokory, przestaje walczyć i uznaje pogodzony ze światem swoją marność. |
dnia 24.01.2011 20:58
nie czytasz ze smakiem
gdzieżeś to wyczytał ? |
dnia 24.01.2011 21:01
wiese - przepraszam, mniejszym apetytem. |
dnia 24.01.2011 21:03
oj, tak
uważam, że człowiek z wykształceniem technicznym /choć i wśród nich jest całe mnóstwo erydytów/ też ma prawo
podjąć ryzyko opisania Herberta i Jego Pana Cogito - według własnego pomysłu. Jeśli czytał.
Jedyna słuszna interpretacja tego "co poeta miał na myśli" i jakim był człowiekiem - obowiązuje w szkole.
Zatem szukajmy, błądźmy, kopmy, spróbujmy sami zobaczyć - i piszmy. Nie powielajmy myśli, wielu wielkich i pomniejszych, zainspirowanych literaturą podmiotu, przedmiotu; tudzież innych miotów /../ - przed nami.
Sakramenty? przezorny zawsze ubezpieczony. A może..patrz Maryla.
Podoba się, chociaż Ratio - brzmi lepiej. Chyba. |
dnia 24.01.2011 21:04
*eru |
dnia 24.01.2011 21:10
Herbert był jak każdy człowiek twórczy, zawieszony pomiędzy dwoma światami. ucieczki w wyższą świadomość i konieczności znoszenia swojej cielesności, ułomności, potrzeby miłości, potrzeby poczucia bezpieczeństwa.ludzkiego instynktu, popędu, ograniczającego umysł. próbował wyrwać się ze swojej niewoli w stronę czystego rozumu, ale ludzka percepcja jest ograniczona na wyższym poziomie. człowiek ma w przyrodzie do spełnienia jakąś rolę i póki co jest tylko człowiekiem. może uciec w stronę swojej samotności, zastępując ją PANEM ROZUMEM, ale czy będzie szczęśliwszy? uciekając od tego co ludzkie.bazujące także na niższych uczuciach. może kiedyś ten proces wiecznego dylematu zostanie rozwiązany. ale dokąd mamy duszę i serce rozum powinien im służyć, to kwestia wyboru. z czego rezygnujemy złotego środka nie ma.albo jest nieosiągalny w praktyce. |
dnia 24.01.2011 21:11
Ale krótki wykładzik Sykomory skopiowałam dla kogoś, kto właśnie Pana COgito przerabia.
dzięki :)
serdecznie :) wszystkich |
dnia 24.01.2011 21:14
czytać z większym lub mniejszym apetytem i rozumieniem :)
panie Rozum, czytaj pan całość i nie wymyślaj :) |
dnia 24.01.2011 21:34
złotego środka nie ma
nie ma. to stan zawieszenia,pozycja w rozkroku - bez uroku i widoków.
Idę, miałam tu nie zaglądać. Po łapach i do roboty! |
dnia 24.01.2011 21:36
A może demitologizacja Herbertowskiej postawy?"Żyliśmy w czasach które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowa łagodność delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień
Cierpliwy obojętny i czuły zarazem" (Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin)
Wiersz zatrzymał.Ciekawy głos w sprawie. Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 24.01.2011 21:37
Oj, to nie tak:)
Przyjęcie sakramentu - w chwili ostatecznej nie powinno
stanowić przesłanki dla pytania o wiarygodność człowieka,
artysty między innymi, który deklarował w swym życiu
zwątpienie czy niepewność.
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" - to słowa Szymborskiej,
które sa dla mnie bardzo ważne. Nikt z nas, póki mu zycia starczy,
nie ma możliwości zweryfikowania czy podsumowania swojego podejścia do sacrum i rozumienia śmierci. To jest punkt graniczny,
wobec którego, moim zdaniem, jedynie milczenie godzi się zachować. Decyzje podejmowane w chwili umierania są tak intymne, tak nieprzywidywalne i tak obce jakiejkolwiek kalkulacji, że nie da się chyba ich ocenić ani zrozumieć.
A z perspektywy chrześcijaństwa - cóż, furtka się kołysze, póki mózg wysyła sygnały:) I skoro Gospodarz nie potępia, to jakie my mamy do tego prawo.
To raz.
A dwa.
To już bardzo moje, niehumanistyczne i niepolitechniczne wrażenia.
Dla mnie i Miłosz, i Herbert, choć niczym Domejko i Dowejko oddaleni, po prostu stawiali pytania, zdrapywali kolejne warstwy, żeby dotrzeć w końcu do oryginalnych fresków. I jeden, i drugi - nie potrafili pogodzic ludzkiej natury z Ewangelią, i tu może ich "wina", bo osądzali, nie biorąc pod uwagę, że w boskiej kalkulacji ludzkie rachunki przepadają. Ale jeśli próbowali osądzać, to przecież i samych siebie jako wpisanych w przeklęty krąg kultury, w którym się hagiografie z bestiariuszami mieszały:)
No a poza tym, odpowiedź Jana Pawła II na list Miłosza - w jakimś stopniu chyba łagodzi niepokój co do prawa poety do ewentualnej najwyższej audiencji:)
I po trzecie.
Myślę, że niepotrzebnie w tym wierszu wywołano do tablicy Pana Cogito. Może lepiej, gdyby dialog toczył się z Herbertem, a nie z bohaterem powołanym przez niego do życia?
Pozdrawiam Za literówki przepraszam. |
dnia 25.01.2011 03:09
Bro: wiesz, że rodzeństwo to zawsze za_mysł tak, choć...
idź dokąd poszli tamci
;) |
dnia 25.01.2011 05:53
Zatrzymał mnie wiersz, dał wiele do przemyślenia, w powyższej dyskusji do sykomory mi najbliżej.
Pozdrawiam, Idzi |
dnia 25.01.2011 07:38
Podpisuję się pod sykomorą. Jędrzeju napisałeś ważny wiersz , ja tez byłbym za użyciem Ratio, twój wiersz wywołał rezonans, zasłużył na ciekawe komentarze , dawno na PP nie było czegos takiego. Ani Herbert ani Miłosz nigdy sie nie wyrzekli katolicyzmu.Zarzucanie im( szczególnie Miłoszowi) odszczepieństwa było i jest nieporozumieniem.Ale to temat na odrębna dyskusję:)
Pozdrawiam serdecznie ! |
dnia 25.01.2011 08:01
Jest to próba zmierzenia się z Herbertem, na tyle nośna że wywołała sporo komentarzy, ale do polemiki z samym Herbertem to jeszcze za mało. Jakby nie patrzeć warto powalczyć;-)) |
dnia 25.01.2011 08:16
Mówi, a o czym by nie mówił, pewnie jak zawsze się mówi, nie do końca. A nawet jeżeli licencja poetica zawsze chyba pozwala na coś więcej, nie pozwala (na szczęście) na za dużo. |
dnia 25.01.2011 17:08
Dziękuję wszystkim za komentarze, cieszy mnie to, że nie było w nich złośliwości, poza moimi oczywiście. Ten tekst powstał po wielu latach czytania wierszy Herberta. Dlatego pozostanę przy swojej improwizacji. Jeżeli taki obraz odbił się we mnie, taki chcę go pozostawić, chociaż jak się wydaje w obiektywnej prawdzie rani on miłośników tego poety. Cieszy mnie także fakt, że tak wielu z was czuje jego poezję. nie będę przekonywał do swojego punktu widzenia, gdyż byłyby to już rekolekcje.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie |
dnia 29.01.2011 05:43
Bro: bym się nawet zgodzić mogła z zapisem ostatnim.. ale nie istnieje obiektywna prawda - filozofom się o tym (nie)śniło |
|
 |
 |
 |
 |
 |
Dodaj komentarz |
 |
 |
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
Pajacyk |
 |
 |
Logowanie |
 |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Aktualności |
 |
 |
Użytkownicy |
 |
 |
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanych Użytkowników: 6 458
Nieaktywowani Użytkownicy: 4
Najnowszy Użytkownik: Artik23
|
 |
 |
 |
 |
|