|
Zanosiłaś się śmiechem nad ołtarz,
kiedy za plecami nadstawiali uszu
święci oraz nieświęci oczekujący na obramowanie
i niezupełnie śmiertelnie zabrzmiało,
że będziemy razem, aż któreś się znudzi
Bogu, wziętemu z lipcowego nieba
na świadka.
Zdradzam cię z tobą bez opamiętania
i ty też chętnie idziesz do łóżka
z każdym, kogo we mnie spotkasz
na progu nocy. Oglądamy się za sobą
w świetle dnia, wciąż ledwie znajomi.
Rodzą się nam dzieci,
niepodobne do nas, różowo-złote.
Dodane przez sykomora
dnia 27.03.2011 15:59 ˇ
18 Komentarzy ·
1189 Czytań ·
|