|
Zasypiam...
Z morza głębiny ciemnej i zachłannej,
Wyłania się pośród blasku gwiazdy polarnej,
Ja jej w darze, dla uwielbionej ukochanej,
Śnieżnobiałe perły, łzy przez morze pożarte, podaję.
W ciszy szumu fal, na skrzącej się morza tafli lustrzanej,
Czekam rana, w łodzi mej wiatrem od dni wielu niepokalanej.
A ona niewidząca, nocy jednej spokojnej łaknąca,
Ciepła, brzasku, poranka, do mnie jak samotna skała płacząca.
Nie dane nam było ujrzeć się gdy ciemność,
Nie dane nam było ujrzeć się gdy słońce rozświetla codzienność,
Nie dane nam było smaku ust, dotyku ciał,
Nie dane nam było płynąć obok siebie w świetle gwiazd wśród zimnych, ciemnych fal.
Przyszła we śnie, przyszła i rozpłynęła,
Gdy wiatru pierwszego upragnionego łódź moja załaknęła,
Niespokojnym rzuciłem się za Tobą,
Wodą teraz moje płuca płoną.
I budzę się...
I śpiewam stojąc samotnie na nabrzeżu,
Wokół portu szum, grom, hałas, pośpiech się o władzę mierzą,
W myśli mej pieśń ze snu tamtego niespokojnego,
Gdym w ciszy morskiej z nadzieją tańczył pośród obłoków,
Oddając się ciarkom strachu zabonnego.
W myśli mej pieśń snu tamtego niespokojnego,
W myśli mej twarz Twa,
W myśli mej słowa Twe,
W sercu mym dalej śnię.
Dodane przez gustaw
dnia 10.07.2011 21:05 ˇ
2 Komentarzy ·
322 Czytań ·
|