|
Przydrożni poeci,
jak z wam nie zasiąść do uczty?
Z taką łatwością otwieracie serce
i zapraszacie, żeby do niego wskoczyć.
Jesteście pielgrzymami do miejsc nieistniejących.
A poezja bywa zakaźną chorobą.
Jeżeli już na nią zapadniesz nie ma lekarstwa.
No, może wczesne wstawanie,
gimnastyka,
praca w winnicy,
obiad wśród koni,
potem pieszczoty z kucharką.
By wieczorem zmęczenie,
że nawet księżyc wydaje się być banalny.
Gitara martwą cykadą.
A wino,
jak sok z buraka.
Dodane przez Jędrzej Kuzyn
dnia 24.07.2011 12:33 ˇ
11 Komentarzy ·
469 Czytań ·
|