|
Chwytamy się słów by z nimi
Umówić się na wieczność
Ze starej szafy wyjmujemy pługi przenośni
By zaorać wczorajsze porażki
Jak chleb wypieka się w nas
Gorycz przyszłości i osładza przeszłość
Modlimy się do spękanych rąk ojca
Do wiszącego nad łóżkiem obrazu
Z krwawiącym sercem w otwartej piersi Jezusa
Wychodzimy na pole
By w dłonie ujmować ziemię
I rozdrabniając ją jak czas
Siać aż po horyzont
Trzeba było zostać a nie za srebrniki
Wyruszać w świat a potem
Ukrywać się za kilkoma pochlebstwami
Wierząc że się nie zdradziło
Dodane przez Jędrzej Kuzyn
dnia 02.10.2011 21:01 ˇ
6 Komentarzy ·
468 Czytań ·
|