|
Siedem gwoździ wbito
w rozwartą krzykiem
czeluść szczęki,
rdzawa krew toczyła metal
aż po trzewia bólu,
tkanki skamieniały
w okamgnieniu czasu,
biel skóry grudą ziemi
szarzała po zmierzch,
posokę życia wchłonęła
sucha ziemia
nie wydając żadnego ziarna
prócz plew rozpaczy.
A ile zaklęć jeszcze pozostało
wolnych od uderzeń młota ?
Zaklęć o śmierć i chorobę,
o pogrom, o złoty sen,
o miłość od świtu po świt ?
Suknię twą wypełniono kamieniami,
byś bałwochwalczo nie wstała o świcie,
byś zapuściła korzenie i wyrosła drzewem
szumiała w porywach zimowego wiatru,
rzucając urok na przechodniów
plujących przez lewe ramię.
Leż w spokoju. Spoczywaj. Noc wciąż
powtarza niewypowiedziane słowa,
a z wyrwanym językiem
nad lasem wciąż woła spłoszony ptak.
Dodane przez Magrygał
dnia 03.10.2011 13:08 ˇ
9 Komentarzy ·
604 Czytań ·
|