|
na dywanie śmietki różnorakie,
takie, owakie, każdy ze swoją historią,
każdy bohaterem powieści mógłby
zostać, każdy śmietek ma swoją biografię,
każdy innego ojca, innej matki,
raczej bez sióstr i bez braci... czułość im obca,
każdy sam sobie sterem i wodzem... zebrań
nie mają, o prywatkach nie ma co marzyć... wszystko
o sobie wiedzą... choć absolutnie obojętni na los
drugiego... indywidualności... każdy ma swój
koniec.... zazwyczaj jeden, wspólny, on je łączy...
przez całe życie osobno, by na samym końcu być
razem... tak się zdarza, tak bywa i wcale nie jest
to ludzkie gadania... i żeby się połączyć trzeba
było końca... koniec dał początek... żeby się
złączyć potrzebna była rozłąka... a
wszystko ma swoją cenę... i zawsze za wysoką
i zawsze odpowiednią... zawsze inną i zawsze
jednaką...
|