|
Ślady bytności osiadły na powierzchni rzeczy
nie przeniknęły w głąb, starte od niechcenia
wraz z kurzem i czasem.
Pamięć rozbita na wielokrotność fragmentu,
gąbczasta substancja wchłaniająca w siebie
ostatki wspomnień - znamię na policzku,
linię brwi, migotanie powiek, pod palcami
wyrastający masyw kręgosłupa, szczupłość
bioder w pułapce dotyku, nagość wtuloną
w kołysankę poduszki.
Przebudzeni w lękliwej ucieczce od siebie
podejmujemy ostateczną próbę spojrzenia,
spełza na niczym, pozostaje lakoniczność
pożegnania i zdziwienie, że wszystko bywa
synonimem niczego.
Dodane przez Magrygał
dnia 23.12.2011 10:09 ˇ
4 Komentarzy ·
568 Czytań ·
|