Sagaan.
Myślisz bardzo logicznie,
Lecz, powiedz mi dlaczego
Ja trupy balsamuję?
Gdzie tkwi przyczyna tego?
Poprzez nozdrza, mózg z głów wyciągam,
Wnętrzności i płuca, z boku wyjmuje,
Do urn złotych, wraz z sercem zamykam,
Gdzie czekają, aż ciała zabalsamuję.
A domownik, trup zacny,
Zanim pochowany,
Przeżyć musi męki straszne,
Jakich za życia nie znamy.
Nad tymi katuszami,
Czuwają uczniowie moi
Co tam robią, okryte jest tajemnicą,
Tajemne bowiem są szkoły moje.
Te procesy, są dość żmudne.
Wymagają czasu.
Powolnego podgrzewania,
Pacjentów , oleju i kwasu.
Namaszczania olejami,
Suszenia tygodniami,
Wkładania narządów z powrotem.
Oraz owijania szmatami.
A gdy po dniach 40 tu,
Proces jest już skończony,
Nasz trup nieboszczyk,
Jest już bardzo zmęczony.
Tutaj nastąpił już kres ,
Jego ziemskich katuszy.
Ma ciało jak alabaster,
Zgubił sporo tuszy.
Wkrótce, do pustej powłoki,
Narządy swe otrzyma,
Wkładamy, przez nacięcie w boku.
Zaklewamy, żywicą z terpentyną.
Jeszcze na zakończenie ,
Trupa namaszczamy.
Jest do wiecznej drogi gotów.
Na wieki zabalsamowany.
Jest to ostatnia droga,
Droga do jasności,
Poprzez światy umarłych.
Do nieśmiertelności.
Lecz żeby w tym nowym świecie,
Mógł jak najzdrowiej się trzymać,
Przeżyć musi balsamowanie.
Innej drogi ni ma.
Ponieważ pacjętów naszych ,
Przyzwyczajamy do ciemności,
Tylko w nocy pracujemy,
Robiąc im te przykrości.
Dodane przez Tomasz Biazik
dnia 26.04.2013 08:39 ˇ
1 Komentarzy ·
375 Czytań ·
|