poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUM ˇ KSIĘGARNIA "POEZJA"Czwartek, 18.07.2019
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT

KSIĘGARNIA "POEZJA"

LINKI

KONTAKT

Szukaj


Ostatnio dodane Wiersze
W sieci
O chłopczyctwie
z cyklu uśmiechnij ...
Wiersz o niczym
O tobie
Pasternak
Dawno temu pod pierzyną
mistyfikacja
Miasteczko
paradoks Olbersa
Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
Co to jest poezja?
slam?
Poetycka biografia j...
"Moja Fatima"
EKSPERYMENTY
Sekielski, i kto nas...
FRASZKI
Blues
"Co to jest poezja?"...
Leszek Długosz skońc...
Licznik odwiedzin
[licznik]
JÓZEF BARAN - WIERSZE WYPRANE
WIERSZE WYPRANE
(Krytycznie o poezji współczesnej)

W drodze do Warszawy przeczytałem w "Twórczości" znakomity esej wspomnieniowy Barbary Czochralskiej o Stachurze w Ameryce. Ta pani profesor biofizyki o czymkolwiek pisze - zapuszcza zawsze sondę w sprawy ostateczne, eschatologiczne, metafizyczne i to w zdumiewający poetycko-naukowy sposób. W jej pisaniu o fizyce jest poezja, a w pisaniu o poezji jest fizyka.

Zaś wracając z Warszawy do Krakowa - obczytałem wspomnienia Stefana Zweiga z książki "Świat wczorajszy".

Opowiadając o dawnym Wiedniu, pisze m.in., że artysta czuje się najlepiej i jest najbardziej twórczy wtedy, gdy go wysoko cenią a nawet przeceniają, czyli, gdy nie tworzy w próżni. Sztuka osiąga szczyty, kiedy staje się sprawą życiową całego narodu. Przecież tak było w Wiedniu sprzed I wojny światowej, gdzie kwitła wspaniale nie tylko muzyka osiągając szczyty. Podobnie było ongiś, w Odrodzeniu, gdy Florencja i Rzym przyciągały malarzy i wychowywały ich na wielkich artystów, bo każdy z nich czuł, że w ciągłym współzawodnictwie na oczach widowni musi nieustannie prześcignąć innych i siebie.

Co by nie powiedzieć o czasach zgrzebnego PRL - zainteresowanie dla wysokiej sztuki nobilitowało tzw. myślącego Polaka, wolność wyzwolonej wyobraźni artystów (w teatrze, muzyce, literaturze, malarstwie, a nawet kabarecie) służyła przełamywaniu w sztuce zniewolenia w polityce, a pociąg ku wartościom duchowym rekompensował brak towaru. Dziś dzięki szklanemu ekranowi konsumujemy papkę, czyli oglądamy głupiutkie serialowe tasiemce i słuchamy infantylnych zwierzeń aktoreczek i podfruwajek-piosenkarek.Co ambitniejsze programy albo znikły albo są nadawane w godzinach duchów. Co gorsze, idole z sieczką w głowie biorący udział w "tańcach gwiazd", "grających szafach", "bigbraderach", konkursach piosenkarskich dla amatorów, programach kopiujący jotę w jotę zachodnie wzory - są odbierani przez masy jako polska elita.

W związku z tym wysoka kultura jest właściwie na trzecim planie, a pisarze, poeci i myśliciele odprawiają swoje dziwne rytuały w przysłowiowych katakumbach - przed pustą widownią.

W dodatku poeci w większości przestali wierzyć, że komukolwiek poza sobą są potrzebni i piszą pod siebie, dla siebie, sobie a muzom, rezygnując z próby zawalczenia o szerszą publiczność.

Niektórzy ocykają się z tego z " ręką w nocniku" sfrustrowani, że nikt ich książek nie kupuje, mimo że wychwalają się nawzajem w niskonakładowych pismach literackich.

Powstaje błędne koło: brak szerszego zainteresowania literaturą powoduje obniżenie poziomu przede wszystkim pozostawionej samopas poezji.

Najpiękniejsza i najszlachetniejsza sztuka operowania słowem, z którą jeszcze za życia Miłosza, dzięki jego autorytetowi, liczono się w Polsce, traci na znaczeniu i jest traktowana jak piąte koło u wozu. Poeci z własnej winy tracą z oczu wrażliwego odbiorcę, jeśli taki jeszcze jest, a że jest - przekonuję się co raz się na spotkaniach autorskich. Zresztą, najlepszym dowodem, że wrażliwi odbiorcy poezji istnieją i że można dla nich wiele zdziałać są rozsiane po Polsce salony poezji Ani Dymnej, która więcej zrobiła dla poezji niż kolejni ministrowie kultury. Wystarczy powiedzieć, że na istniejącym już od 5 lat coniedzielnym krakowskim Salonie Poezji o 10,3o zjawia się w foyer Teatru Słowackiego przeciętnie od 150 - 300 osób! Ale zarówno poezja tu prezentowana jest przednia, jak i jej oprawa: recytujący ją znakomici aktorzy.

Zaś wiersze drukowane w niskonakładowych magazynach literackich, w tomikach i na wielu stronach internetowych obracają się najczęściej wokół pępka autorki(autora), brną w wielosłowiu, przypominają usypisko słów bez ładu i składu. Towarzyszący im krytycy z tego samego pokolenia polonistyczną grypserą wynoszą pod niebo zabawy smutnych dekonstrukcjonistów. I jedni i drudzy odtrącają od poezji resztki tzw. normalnych czytelników. Na poezji - jak się to potocznie myśli - nikt się nie zna, więc wszystko można wylansować, narzucić i mieć w d... czytelnika, którzy z kolei mają w d. poetę.

W tym roku jurorowałem w kilku konkursów poetyckich. Przeczytałem kilogramy wierszy i wiem co nie co o współczesnej młodej poezji. Bez odbiorcy zdaje się ona dziczeć, wykoślawiać i samotnieć. Zachowuje się. jak stary kawaler, który zdziwaczał, zapuścił się, nikt go nie rozumie i on z nikim nie próbuje nawiązać kontaktu.

Bardzo przeciętni autorzy o miernych gustach są jednocześnie redaktorami niskonakładowych pism i recenzentami; lansującymi wiersze na swoim poziomie i oczekującymi, by wychwalani autorzy w rewanżu wynosili w swoich pismach pod niebo ich twory wyobraźni.. Jak w tym kawale ludowym: - Kumie, Chwalą nos? - Prawda to!? A kto? - Wy mnie, jo wos?.

Sytuację opisaną przeze mnie dobrze oddaje wiersz Władysława Zawistowskiego "Wiersze wyprane", na który natknąłem się w którymś z magazynów literackich:

Większość pojawiających się

Dzisiaj wierszy

To wiersze papierowe

(pojawiają się znikąd

I w nicości giną)


Są pisane na papierze

Drukowane na papierze

Zawijane w papier


Mówią o innych papierach

Piszą je ludzie o

Papierowych twarzach

I papierowej pamięci


Te wiersze nie krwawią
Nie płaczą nocami

Nie pocą się ze strachu

Są cierpliwe jak papier

Na którym je napisano


Te wiersze mnożą się jak króliki

Rodząc następne wiersze

Też papierowe (.)


Czy są wyjątki od reguły? Pewnie tak. Także wśród najmłodszych. Myślę na przykład o krakowskich młodziutkich poetkach: Małgosi Lebdzie, Beacie Kurek, Kamili Szutowskiej. O 19-letnim niezwykle uzdolnionym Rafale Szopie z Legnicy. Myślę o Tadku Dąbrowskim z Gdańska, o Szymonie Babuchowskim z Katowic. Czy o najstarszym z nich - bardzo utalentowanym - Tomaszu Różyckim. Niedawno czytałem interesujące tomiki mało znanych poetów z prowincji Marii Duszki z Sieradza, Krzysztofa Lesińskiego z Sopotu czy Jana Kirsza z Krakowa, Mirka Pisarkiewicza z Sieradza, Andrzeja Mularczyka z Ostrzeszowa, Waltera Pyki z Popielowa. Są oni niekiedy ciekawsi od ufryzowanych podług obowiązującej mody (która za chwilę wyjdzie z mody) sławniejszych kolegów z wielkich miast, którzy wydają rok po roku tomiki, bez względu, czy mają naprawdę coś do powiedzenia, czy nie.

Józef Baran
Komentarze
pencil dnia 15.04.2009 21:33
Nie będę pisał tasiemcowego komentarza po przeczytaniu powyższego tekstu. Stwierdzę tylko: "nic dodać, nic ująć'.
Pan A dnia 20.04.2009 17:32
Nic nowego nie zostało powiedziane; także nic, z czym nie można by się nie zgodzić zachowując czyste sumienie.

Powstaje jednak pytanie: potrzebujemy odważniejszych krytyków literackich, czy redaktorów czasopism literackich? Jeżeli postawimy na tych pierwszych, to w miarę szybko otrzymamy szkice o wschodzących poetach najmłodszego pokolenia i nie będą już oni wyrywani z kontekstów, siedzący gdzieś w poetyckim podziemiu, czytani przez nielicznych i wydający w małomiasteczkowych ośrodkach wydawniczych. Jeżeli jednak pan Marian Stala mówi, że dostaje mu się po głowie za zbyt szybkie pisanie o młodych autorach od ludzi, to trzeba zwrócić uwagę na brak 'odwagi' redaktorów.

Szybkie wymiany krytyków i redaktorów są niemożliwe. Jankowicz ma nadzieję, że przyjdzie nowe pokolenie krytyków (chodziło mu konkretnie o raczkującym jeszcze projekcie Kolektywu Krytycznego), które może to zmienić. Ale czy się uda? Jednak panuje pewien konserwatyzm w dziedzinie krytyki literackiej; coś zupełnie innego od poetyki, która stawia na innowacyjność.

Te zagadnienia są do rozpatrzenia. Powinny się o tym toczyć dyskusje, które doprowadzą do zmian, mam taką przynajmniej nadzieję.
Gbury dnia 20.04.2009 17:40
Poezja zmienną jest... Jak to napisał T. Różewicz: poezja dzisiejsza to walka o oddech. Niekiedy nawet poeci zasłużeni gubią się w teraźniejszości. Oni zawsze się odnajdą, bo to oni tworzą poezję. Ale my młodzi...
blondynka8 dnia 20.04.2009 18:01
Zgadzam się z panem Józefem Baranem i aż wstyd mnie ogarnął, że próbuję swoich grafomańskich wypocin na tak szacownym forum z takimi znakomitościami. Ważne jednak jest to, że czytam poezję tych z wyższej półki / niedługo więcej czasu na to poświęcę/ i stało się to moją pasją. Im dalej w las tym ... wiadomo-:) Zauważyłam, że poezja natrafia na szersze grono czytelników i to jest dobre.
Bogumiła Jęcek - bona dnia 20.04.2009 19:01
Walka była, jest i będzie - bo są nurty, są pokolenia, stare, nowe. Zawsze będą Ci za i Ci przeciw. Najgorsze jednak jest to napuszone, napompowane - sobą czy też swoimi tomikami. Mało jest ludzi, którzy potrafią pogodzić zróżnicowania, zróżnicowania, które są niezbędne i których nie da się wykluczyć, bo istnieją w każdej dziedzinie. Najtragiczniejsze jest walczenie na siłę o swoje: mój styl, mój wiersz, moje ja. Tolerancja i jeszcze raz tolerancja. Uczmy się, wyodrębniajmy ale nie gardźmy innym. Gorsze samo odpadnie. No, chyba że zostanie niegodnie:) wypromowane.
Wieki, epoki to powtarzalność, czy można jeszcze czymś zaskoczyć?
Bogumiła Jęcek - bona dnia 20.04.2009 19:45
"Zaś wiersze drukowane w niskonakładowych magazynach literackich, w tomikach i na wielu stronach internetowych obracają się najczęściej wokół pępka autorki(autora), brną w wielosłowiu, przypominają usypisko słów bez ładu i składu. Towarzyszący im krytycy z tego samego pokolenia polonistyczną grypserą wynoszą pod niebo zabawy smutnych dekonstrukcjonistów. I jedni i drudzy odtrącają od poezji resztki tzw. normalnych czytelników. Na poezji - jak się to potocznie myśli - nikt się nie zna, więc wszystko można wylansować, narzucić i mieć w d... czytelnika, którzy z kolei mają w d. poetę."

Podpisuję się, nie tylko pod tym.
rabi dnia 20.04.2009 20:02
Czy to znaczy, że mamy problem kultura masowa kontra poezja? Tak po częsci wynika z tekstu. Jeśli tak, to nic nowego. Zresztą poezję ciężko jest "skonsumować". Mało kto wie gdzie nabyć, mało kto wie jak ugryźć, mało kto trawi bez zatwardzenia.
Czytam tomiki młodych poetów, dołączane do różnych pism literackich. Męczące jest to czytanie, bo ta poezja jest męcząca. Zastanawiam się skad pochodzą, kim są, co ich boli, i co przeżyli ludzie piszący tę poezję.
I jedyne co mi się nasuwa to myśl o tym, że nic mnie z nimi nie łączy. I nie łaczy ich nic nawzajem. Nie ma wspólnych doświadczen łaczących pokolenie młodych. Próbuje się tworzyć socjologicznie jakieś sztuczne "pokolenie JPII" albo nieco bardziej prawdziwe "pokolenie 1500". To drugie pokolenie ma małe szanse na zaistnienie w świecie zblazowanych poetów, a to pierwsze ma stępiony zmysł krytyczny wobec rzeczywistości. Ostatnie "pokolenie BruLionu" umarło. Teraz poeci rodzą się ślepi.
Jerzy Beniamin Zimny dnia 20.04.2009 20:38
Autor artykułu "trafiał swoją liryką do ludzkich serc" ale trzeba było słów Artura Sandauera, aby to "odkrycie" dotarło do świadomości nie tylko czytelników. Może niech ta piękna fraza sandauerowska, stanie się mottem- przestrogą, dla tych, którym czytelnik jest niepotrzebny, którzy szydzą z dokonań poezji powojennej i własne hasła i deklaracje uznają za jedyne słuszne. Poezja ma wiele imion, ale ma za to tylko jednego właściciela, któremu na imię- czytelnik.
JBZ.
Sebastian5791 dnia 20.04.2009 20:49
Pisanie wierszy(ków), to nie to samo, co życie (z) poezją.
Młodzi - może przyszli - poeci wcale NIE są ŚLEPI. Potrzebują WZORCA i CZASU dojrzewania w poezji. Publikacje zaś nie są miarą ROZWOJU poezji polskiej.
Mimo wszystko, do cholery, wierzę w perły nie tyle myśli poetyckiej, ile w SENS pisania.
Nie muszą czytać!
Muzo Poezji, módl się za nami... (bez ironii)
Wojciech Roszkowski dnia 20.04.2009 21:23
Większość pojawiających się wczoraj wierszy (i przedwczoraj) także zginęła dawno w otchłaniach niebytu.
Bo to bardzo niszowa zabawa. Czytają jedynie ci, którzy sami próbują pisać. A właściwie to nawet jedynie ich cząstka. Być może wiersze są po prostu nudne - albo bełkotliwe i niezrozumiałe.
Nakłady książek autorów nawet najbardziej lansowanych to... mniejsza z tym ile egzemplarzy. Spójrzmy na ankietę po prawej. Nie ujmując nic żadnemu z panów (no właśnie, brak pań na tej "liście wyborczej" ;)), okazuje się, że nawet ci piszący najlepiej są "poetami kanapowymi" - "elektorat" każdego mieści się (po tygodniu głosowania na jednym z większych portali poetyckich) na ciut większej (lub mniejszej) kanapie.

Reasumując, nie ma sensu traktować tej zabawy w poezję zbyt poważnie.
Messalin Nagietka dnia 20.04.2009 21:30
Panie Baran - po tekście

Piszę wiersze
coraz lżejsze ...

To Pan chyba nic o poezji już nie wie
i niech Pan nie pisze, że poezja to fizyka czy na odwrót

w Pana słowach to bujda jak ten powyższy tekst,
ja nie jeżdżę pociągiem między Krakowem a Warszawą
bo brak mi kasy i nie obrażająć Sachury, w jego latach było
wiele innych cenniejszych twarzy i ich wiersze, proszę wybaczyć
za taki wyrzut z którym może się Pan w ogóle nie zgadzać
bo i po co skoro Pan jeździ pociągiem, ech
kabekadze dnia 20.04.2009 23:48
Przeczytałem wypowiedz p.Barana.Nic ciekawego.Pospolite narzekania,bez próby diagnozy. Stan faktyczny wypowiedz ta oddaje wiernie; "koń jaki jest -każdy widzi".Czy za ten stan rzeczy odpowiada kultura masowa? Chyba nie,bo ta istniała już w drugiej polowie XIX,miała tylko inne formy(powiesć w odcinkach). Czy może winę ponosi brak krytyki. Krytyki niema . Niedawno umarl ostatni z wielkich krytyków prof. Jan Błoński. Ale krytyką się nie zajmował w ostatnim ćwierwierczu swego żywota.
A może grypasera polonistyczna? Teraz dzaiła ona pod wplywami dekonstrukcjonizmu,wczsniej wlatach 60-tych i siedemdziesiątych była pod wpływami też już dawno przebrzmiałego strukturalizmu...
Jest jeszcze "dialogistyka" i zupelni nieznana u nas teologia metaforyczna,októrej nawet polscy profesorowie filozofii nie słyszeli.
Potwierdza sie w ten sposób wspaniala uwagairzykowskiegooplagiatowym charakterze przelomów literackich w Polsce.
Przed kilkoma godzinami wróciłem z Wloch. Co króluje w ksiegarniach,których w Mediolanie czy Florencji jest znacznie wiecej niż u nas? Sieczka("Chłopiec,który marzyl o końcu świata"-taki wloski jednotomowy Harry Potter ) i patentowana klasyka minionego stulecia;Quasimodo, Ungaretti ,Montale. Z prozy Buzzati "Pustynia Tatarów" (któreś z rzędu wydanie).We Florencji jeszcze w latach siedemdziesiatych wychodzilo kilkanascie pism literackich. Dziś-zero.We Włoszech bylo prawie 200 nagród literackich,niwiele mniej niż we Francji. Dzis prawie zero.Nie chce się opisywac tej sytuacji. Może winna jest UE albo dobrobyt?
"Hipotez" można postawić dziesiatki.Nie ma poezji,nie ma ambitnej prozy.Kolejne wydania "Imienia róży" i prawie caly Eco,do wyboru,do koloru.
Nieszcześciem tego typu dyskusji zwłaszcza tych toczonych w Polsce
jest MONOKAZUALIZM.Po prostu nie widzi się splotu przyczyn i każdy lansuje swoj pogląd i swoją tezę.Monokazualizm to prawdziwa choroba naszego wieku.Atowarzyszy jej glindzenie o "dialogu"(filozofii dialogu),który jest dość skutecznie eleminowany przez monokazualizm.
Zamiast powiedzieć,że przyczyn jest wiele,że żyjemy w międzyepoce zwanej POSTMODERNIZMEM, usiłujemy dojsć dojedynej prawdy, jedenej recepty. A tych nie ma i nigdy nie było.
minęła epoka wielkich talentow literackich.
Literatura nic nie znaczy, poezja tym bardziej. Amerykanscy wydawcy przyjmują,że bez promocji na którą trzeba przeznaczyć 30-40 tys USD,sprzedaż książki jest zerowa. U nas byłaby to suma 8-9 razy mniejsza. A który wydawca może sobie na to pozwolic? ZTV znikneła już dawno temu nawet reklama przysłowiowych "harlekinów".
Jest wiec kryzys promocji,bo w krytyke nikt już nie wierzy,a akcje promocyjne zastąpiły recenzje. Pod rok temu "Los Angelos Time"
zrezygnowal z zamieszczania recenzji z książek.Książka to dzxiś towar archaiczny,małopokupny.I drogi. Koło się zamyka. Mój znajomy wybitny poeta katalonski,chyba najwybitniejszy z zyjących w Hiszpanii poetów (r. 1945) wydal średniej wielkości tomik,który kosztuje ...135 "eurasków".We Włoszech ,w Hiszpanii większośc wydawców podaje
ceny detaliczne na egzemplarzach.Autorowi wypada zapłacić przecież jakieś honorarium..
Hector_Cavalcanti dnia 21.04.2009 01:36
Witam.

W przeciwieństwie do Pencila, ja postanowiłem jednak wejść w polemikę z Sz.P. Józefem Baranem, jeżeli nie zostanie poczytane mi to za bezczelność ze względu na mój - co jak co - nikły dorobek i autorytet. Jeżeli tak jest ta próba przez ciebie odebrana, Czytelniku niniejszego komentarza, to z miejsca proszę o zaprzestanie dalszej lektury. ;) Nie będzie ona miała najmniejszego sensu.

Świetnie. Skoro jednak czytasz to zdanie znaczy to tyle, że jednak ciekaw jesteś tego co chciałbym przekazać (nie biorę bowiem pod uwagę możliwości, że mogłeś zlekceważyć moją wcześniejszą prośbę!), a zatem powiem prosto z mostu: nie wydaje mi się (jako poniekąd człowiekowi propagującemu poezję) ażeby ocena Pana Józefa Barana była pełna, a nawet - w pełni sprawiedliwa. Jeśli i to nie będzie mi poczytane za bezczelność to zatytułuję swój wywodzik dość przewrotnie:


PRANIE WIERSZOWANE

... i ostrzegam, będzie dużo wtrąceń (a zatem - nawiasów - jak te wokół).

Na dobry początek napiszę, że moją ostatnią lekturą była fachowa literatura dotycząca historii sztuki nie zaś literackiej krytyki, więc czuję się już na start odrobinę osłabiony w dyskusji. I dlatego pominę wstęp a od razu przejdę do rzeczy - do tego co uderzyło mnie po przeczytaniu tekstu P. Barana najbardziej, a później do mojej własnej, subiektywnej oceny stanu rzeczy.

Nie potrafię nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że współzawodnictwo rozwija artystyczne możliwości i że mecenat jest generalnie pomyślny dla sztuki, a także poezji czy muzyki (dlaczego "a także" - o tym za moment). To jest najszczersza prawda. Niczym w ekonomii - konkurencja napędza gospodarkę. Nie da się jednak ukryć, że istnieją u nas w Polsce (i nie tylko) grupy posiadające na poezję monopol. Ale tu z miejsca pragnę uderzyć, wyjaśnić coś by te grupy poniekąd obronić - nie dość, że ich istnienie jest normalne i akceptowalne to co więcej, można stworzyć podobną grupę własną. Wystarczy trochę inicjatywy i dużo (podkreślam: dużo) zaangażowania oraz poświęcenia. Napisałem to tylko dlatego, iż nie chcę potem słuchać jęków na "tę złą elYtę", które to jęki jęczą ludzie nie robiący nic dla poezji poza pisaniem. A więcej teraz można zrobić dla niej nie słowem - ale czynem! I to jest fascynujące.

Tak. Spotykamy się z tym zjawiskiem po raz może niepierwszy, ale jest ono ogólnie dla nas świeże. Liryka od zawsze była ceniona przez kultury europejskie (i nie tylko) jako rodzaj literacki wyższy od np. prozy czy dramatu. Co więcej - była wspaniałym medium, przekaźnikiem informacji, metodą utrwalenia pewnych prawd czy faktów (nawet historycznych). A teraz - uderzę cię Czytelniku w twarz! - przestała być. Pojawiła się masa dużo cenniejszych i skrupulatniejszych mediów, a także form artystycznego wyrazu, a triumfy święci (i tego raczej nie zmienimy) proza. Poezja umiera (tak, nie boję się tego powiedzieć), bo jest niczym gaz zakręcony rosyjską ręką. Mało kto wie, że państwu rosyjskiemu (trochę polityki - a co!) nie jest do końca na rękę zakręcać komukolwiek gaz, ponieważ nie istnieją tanie metody jego magazynowania, a zaprzestanie jego wydobycia w ogóle wiąże się z wyłączeniem całej instalacji i miliardowymi kosztami uruchomienia jej ponownie. Po co o tym nadmieniłem? Gdyż moim zdaniem poetycka ręka (albo ręce - bo było ich mnóstwo) zakręciły niedawno gaz liryki i teraz trzeba ponosić potężne straty dla jej reaktywacji. Dlaczego? - pytasz. Zrobili to sami poeci zamykając się w małe grona, czyniąc z poezji coś iście elitarnego (ale na kształt elitarnej dewiacji, a nie elitarnej rozrywki czy sposobu krystalizowania jakichś ważnych myśli), w końcu nawet jakościowo swoją poezję przystosowując jedynie dla wymierającego grona intelektualistów (którzy i tak cenią wyżej prozę - ironia, czyż nie?). Więc czemu się dziwić?

Nie zgodzę się z Panem Baranem w kwestii tego, iż Salon Anny Dymnej propaguje w jakiś sposób poezję (a przynajmniej nie tam gdzie robić to powinien). Nie mam żadnego prawa by kwestionować w ogóle dokonania tej fundacji - jest to prężnie działająca organizacja i życzę jej z tego miejsca dalszej pomyślności w działaniu. Rzecz w tym, iż w jaki sposób można propagować poezję zamykając się w murach miejsca takiego jak Teatr Juliusza Słowackiego? Miejsca, które od wieków kojarzy się z jakimś panteonem, miejscem kulturalnego sacrum, miejscem gdzie przeciętny człowiek jest jako opiekun lub (w młodości) uczestnik wycieczki szkolnej osiem razy do roku. Pracowałem ponad dwa lata w branży handlu sztuką i nie ukrywajmy Drogi Czytelniku - dla zwykłego człowieka są ważniejsze potrzeby w życiu niż potrzeby estetyczne. Zaraz potem Pan Baran wspomina jednak o tym, iż zaspokajanie tych potrzeb zostało zastąpione czym innym - telenowelowymi tasiemcami, programami pseudo-kulturalnymi itp. - generalnie: szeroko pojętym, widowiskowym performamce'm idealnym dla współczesnego człowieka, który lubi doświadczenia estetyczne przeżywać szybko i w dużej dawce, gdyż i tak brakuje mu na ich zaspokajanie czasu na codzień. Musi przecież jeszcze tyle spraw załatwić! A kto wysiuda ze stanowiska tego idiotę Józefa K.?! A kto opracuje roczne raporty z działalności firmy, konspekty, kto w końcu sprawi, iż niedawno zakupiona komórka na coś się przyda i wykona ten tysiąc i jeden telefonów?! No właśnie.

I dziwi mnie w związku z tym, iż Pan Baran nie zauważył jak nudzi pospolitego słuchacza/widza czytanie poezji z kartki. Bo nie ukrywajmy - ja sam ziewam często. Odczyt poezji jest zwyczajnie nudny, po prostu nieciekawy nawet jeśli właśnie "Redutę Ordona" czyta profesjonalny aktor. Pytanie więc dla poetów: jak można taki odczyt urozmaicić? Po pierwsze - zmienić miejsce. Współczesny człowiek czas spędza z przyjaciółmi w knajpie czy klubie, a nie w teatrze, w którym jest maksymalnie raz do roku - no chyba, że jest pracownikiem, wtedy duchem jest aż trzy razy w roku, a ciałem - na co pewnie niejednokrotnie narzeka - musi być codziennie. Po drugie - można przecież odnieść się do tych metod jakie stosują producenci tych (wybacz Czytelniku sformułowanie) tak zwanych "masówek" i wprowadzić do odczytu wizualizacje (pokaz slajdów na przykład - uwierzcie, że siła obrazu jest dla drapieżnika jakim jest człowiek zawsze silniejsza!), efekty audio (budujące atmosferę dźwięki, delikatna muzyka w tle et cetera), można wprowadzić ruch (taniec ukazujący przebieg wydarzeń wiersza) - cokolwiek! Pomysłów jest mnóstwo! Ale przede wszystkim - musimy z publicznością jak dobry performancer nawiązywać kontakt! I to kontakt czysto werbalny, nie tylko wzrokowy (a na odczytach i o ten kontakt często trudno). Trzeba pytać - co się spodobało, co nie, czym jest dla przeciętnego zjadacza chleba, chwilowo przemienionego w Anioła (żeby odwołać się do Słowackiego) poezja? (choć z góry znamy odpowiedź - ach... te "miłości i duszności"!). W końcu wskazówka dla ciebie Czytelniku jeśli jesteś poetą uczestniczącym w odczytach - szeroką publikę bardziej interesuje wiersz obyczajowy o przewrotności kobiet, problemach feminizmu itp. niż utwór o przemijaniu naszpikowany turpizmem i motywami wanitatywnymi (taki sobie zostaw lepiej do tomiku). I jeszcze coś - dużo fajniej czyta się utwory przystosowane do odczytu - takie, w których coś wyrazić możemy nagłym krzykiem, nagłym gestem. Takie, w których kiedy jest to potrzebne przyśpiesza rytm i jest to odczuwalne w naszej recytacji.

Następny problem to jest ogólnie medium. Mam tu na myśli to w jaki sposób przekazujemy naszą poezję do widza. Muszę przyznać, że księgarnia ustąpiła tu znacząco stronom internetowym, choć makabrycznie wpłynęło to na stan jakościowy poezji. Ja w ogóle (to prywatnie) - nie przepadam za tzw. poezją internetową. Ale mniejsza. Do czego innego zmierzam. Ja (dla przykładu) i grupa, z którą działam, realizujemy się wspólnie w radiu i to nie byle jakim bo radiu o zasięgu ogólnopolskim. Tak, Drogi Czytelniku, radia dość chętnie popierają tego typu inicjatywy - wystarczy przypomnieć audycje z cyklu "Każdy rodzi się poetą" Pana Rodzika w radie Alfa. Ale nie tylko radia. Nawet robią to telewizje jeśli mają pewność, że zainwestowany przez nie czas antenowy przyniesie im jakieś korzyści (od komercji nie uda nam się uciec. Przykro mi to przyznać Czytelniku, ale to smutna prawda). Dlatego i z medium, z pośrednikiem trzeba trochę pomajstrować. W każdym razie - kombinować czy nie kombinować?! - trzeba COŚ ROBIĆ!

I tak. Zmierzam do zrzucenia poezji z piedestałów. Zmierzam do tego czego tak obawiał się Przybyszewski - do pociągnięcia sztuki po bruku by ukazać ją oczom filistrów. Kolejna bowiem sprawa, którą omówię to kwestia poezji jako sztuki i traktowania poety jako "uduchowionego artysty". "Ipse philosophus, daemon, Deus et omnia" pisał wspomniany wcześniej Przybyszewski w Confiteorze i echo tych słów zdaje się być słyszalne, aż po dziś dzień. On co prawda pisał to w odniesieniu do artystów w ogóle, jako że w dobie Młodej Polski nie było wyraźnych granic między malarzem a poetą, rzeźbiarzem a dramatopisarzem et cetera et cetera (w tym sensie, że często jednostka artysty realizowała się w wielu dziedzinach jednocześnie). Muszę jednak Czytelnika wyprowadzić z błędu. Nie bez powodu na maturze z Historii Sztuki, która jest przecież dokumentem państwowym, nie pojawiają się pytania z zakresu poezji czy nawet muzyki. Dzieje się tak, ponieważ już w XIX wiecznym kanonie (bardziej: systematyce) sztuki rozróżnia się jej trzy podstawowe dziedziny: architekturę, rzeźbę i malarstwo (plus ewentualnie czwartą - rzemiosło artystyczne czyli np. meblarstwo). Nie jest bowiem poezja sztuką, chociaż nie mogę odmówić poecie tytułu artysty, gdyż byłoby to wielkim nietaktem np. w odniesieniu do prozy, której pisanie ma dużo więcej cech rzemiosła.

Do czego jednak zmierzam tym czepianiem się terminologii? Zmierzam do tego by zasygnalizować, iż rozpowszechnienie poezji nie będzie możliwe dopóty, dopóki poeci traktują siebie samych jako jakieś jednostki predystynowane, uduchowione, tak samo święte jak i przeklęte. Zejdźmy na ziemię. Poeta jest to po prostu persona, która lepiej od przeciętnego szarego zjadacza chleba posługuje się pisząc (i to tylko poezję!) środkami stylistycznymi, językiem - ogólnie: szeroko pojętym warsztatem.

Co więcej - nagrody nagrodami, konkursy konkursami, ale czy Czytelnik jest w sobie stanie wyobrazić, ażeby np. poezja Jacka Dehnela (która w mojej subiektywnej ocenie jest poezją wspaniałą) trafiła do kogokolwiek, gdyby nie to, że poza tym tworzy on jeszcze prozę? Nie koniec na tym - tłumaczy jeszcze innych twórców, a praca tranzlatorska jest równie godna podziwu, a nawet godna większego podziwu niż pisanie utworów własnych. Więcej - nagrodę Paszportu Polityki otrzymał przecież nie za tomik poezji, a za powieść prozatorską - "Lalę". I znowu nasuwa ci się Czytelniku to samo pytanie: co ten szajbus Hector znowu wymyślił?

Ano wymyśliłem li tylko tyle, że poeci, którzy łączą swój talent i (przede wszystkim) ciężką pracę w dziedzinie poezji z inną pasją twórczą zawsze będą bardziej znani, a przez to i ich dorobek literacki stanie się bardziej powszechny. Osobiście zajmuję się także muzyką chociaż wiem, że tekst piosenki nie jest i nie może być tekstem w pełni poetyckim (jeżeli nie tworzymy - iście niszowej - poezji śpiewanej naturalnie). Ale nie o to chodzi. Ci, których fascynuje tworzona przeze mnie muzyka - sięgają czasem po moją poezję. I na odwrót! Jedna ważna przy tym uwaga - trzeba potrafić zachować stosowną równowagę. Bo to, że Drogi Czytelnik zna freski z Kaplicy Sykstyńskiej czy Dawida autorstwa Michała Anioła - w to nie wątpię. Ale czy zna jego sonety? No właśnie. A muszę przyznać - bardzo przypadły mi do gustu (oczywiście - czytałem je przez pryzmat czasu). A zatem jeszcze raz - nie TYLKO poezja, bo to poezję zabije zamiast ją ocalić.

I kolejne zagadnienie - więcej poeci powinni moim zdaniem skupić się na prozie. Nie tylko dlatego, że jest ona znacząco bardziej powszechna wśród szeroko pojętego "społeczeństwa czytającego", ale także powinni więcej jej czytać. Z przerażeniem stwierdzam, że trzy czwarte spotkanych przeze mnie tzw. poetów portalowych nie tylko wykazywało poważne braki w znajomości podstawowego, klasycznego kanonu literatury prozatorskiej (głównie światowej), to jeszcze negowało jej wzajemne przenikanie się z poezją, tak jak gdyby na modłę (jeśli mnie pamięć nie myli) Czesława Miłosza uważali prozę za jakąś "gorszą odmianę" literatury. Tego pierwszego spostrzeżenia może nie skomentuję (bo sam święty nie jestem) lecz drugie wydaje mi się już tak skrajnym absurdem, że aż muszę omówić je ciut szerzej. Pierwsze primo - pod koniec XX wieku rodzaje literackie w ogóle zaczęły niezwykle się przenikać czego dowodzą np. książki pół-poetyckie a pół-prozatorskie (i nie mam na myśli tu zastosowania prozy poetyckiej) dajmy na to Mirona Białoszewskiego. Takie zresztą powstawały już nawet w antyku - wspomnijmy "Satiricon Liber" Petroniusza. Co ważniejsze jednak - wydaje się jakoby szary poeta nie zdawał sobie w ogóle sprawy jaką ciężką pracą intelektualną nad (uwaga!) każdym zdaniem jest napisanie dobrego utworu prozatorskiego. Jak ważna dla wprawnego pisarza jest melodia słów, rytmika zdań, ich odpowiednie ułożenie. Nie. Nie zdaje sobie sprawy. Dla niego to jest trud tylko i wyłącznie czasowy. Mówi: jakbym miał czas i byłbym dość uparty to bym napisał. A ja mówię: jakbym miał umiejętności to bym napisał! Bo pamiętajmy przy tym, że proza to jest treść, a liryka to jest zazwyczaj uczucie związane z kontemplacją (i dlatego bliżej jest poezji do sztuki niżli prozie - z tym się zgodzę).

Na koniec jeszcze - nie mam wrażenia, że poezja polska (bez skojarzeń!) w jakiś sposób upada czy się nie rozwija. Wprost przeciwnie. Przyklasnę Jackowi Dehnelowi, który stwierdził, że stoi ona na dużo wyższym poziomie niż proza (mamy współcześnie poetów noblistów - gorzej z prozaikami). Poezja ma inny problem. Poezja nie ma targetu, bo poeci sami go likwidują. Przyczynia się do tego także styl ich utworów - ich skomplikowany język, czasem poruszana tematyka. Nie twierdzę, że mamy pisać jak Wisława Szymborska (za której poetyką personalmente nie przepadam), ale jest znaczacą przesadą wymagać od odbiorcy przeczytania trzech tomików innych twórców przed przystąpieniem do wiersza naszego (a takież poematy też widziałem). Bez względu na wszystko i wszystkich - uważam, że jesteśmy (w liryce) co najmniej na poziomie.

W związku z tym zaryzykuję jednak stwierdzenie, iż dysponujemy potężnym kapitałem, którego nie możemy zainwestować. Kapitałem, którego nigdzie nie możemy ulokować, toteż kapitał ów leży na jakimś koncie gdzie powoli nadgryzają go bankowe odsetki.

I tym porównaniem wywód swój zakończę, zapraszając jednocześnie Państwa do dyskusji. :)

Pozdrawiam i jeśli dobrnąłeś, aż tutaj to przepraszam cię jeszcze za wszelkie błędy natury technicznej i gratuluję trudu. ;)
Hector_Cavalcanti dnia 21.04.2009 01:58
Małe sprostowanie do ostatniej metafory: opłaty bankowe, a nie odsetki. O odsetkach nie mamy na razie co mówić.

Pozdrawiam.
Messalin Nagietka dnia 21.04.2009 09:42
no tak, Wy się będziecie rozpisywać ale pan Baran reklamuje swój nowy tomik, szklana pułapka, czy coś ten człowiek jest w stanie ciekawego powiedzieć skoro siedzi między wybranymi?

Messalin Nagietka


Użytkowniku o nicku Messalin Nagietka. Muszę niestety zwrócić Panu uwagę, że zdecydowanie przekracza Pan granice dobrego smaku w swoich publicznych atakach personalnych wobec Autora zamieszczonej powyżej merytorycznej wypowiedzi na temat stanu współczesnej poezji. Pana agresywny ton jest zupełnie nie na miejscu i wręcz szkodzi Serwisowi Poezja-Polska. Wskutek objawianych tu przez Pana, zupełnie nieadekwatnych w stosunku do treści, frustracji i dość skrajnego demonstrowania osobistej niechęci do Pana Józefa Barana wielu znanych i powszechnie cenionych twórców mogących podzielić się z użytkownikami tego portalu swoimi naprawdę cennymi i wartymi uwagi przemyśleniami najzwyczajniej nie zrobi tego w obawie przed podobnymi - równie irracjonalnymi, co irytującymi - atakami personalnymi. Udzielam Panu upomnienia. Musimy dbać o poziom merytoryczny oraz zachowanie właściwych proporcji (zwłaszcza tych emocjonalnych) we wszelkich dyskusjach na PP. Liczę w przyszłości na Pana dużo bardziej zdroworozsądkowe podejście i konstruktywną w pełnym tego słowa znaczeniu współpracę. Jeśli zdecyduje się Pan trwać w destrukcji na pewno nie będziemy się temu bezradnie przyglądać i na pewno nie będzie to tolerowane.

Moderator4
uziel dnia 21.04.2009 15:27
PAnie Baran, i co z tego? Żarcie ostatnio też smakuje papierowo. Takie czasy i albo prosze się z tym pogodzić, albo coś zrobić.
Pozdrawiam internetowo ;P
magda gałkowska dnia 21.04.2009 15:58
trudno nie zgodzić się z tym, co pisze Pan Józef Baran, wszyscy to znamy, wszyscy o tym doskonale wiemy, nie ma tu nic nowego
problem w tym, iż ci "lansowani" poeci w przeważającej większości nie lansują się sami, po tragicznym zgonie Zielonej Sowy, na placu boju zostało jedynie Biuro Literackie i to ono niestety póki co wyznacza tzw "trendy", incydentalne było niestety wydanie wierszy Agnieszki Wolny - Hamkało przez A5 Krynickich. Stąd też młodzi twórcy garną się do BL widząc tam jedyną możliwą szansę wydania w "szanowanym wydawnictwie". W ten sposób tworzy się klika kilkunastu autorów zapraszanych, którym się organizuje spotkania literackie i którzy są lansowani na ikony poezji współczesnej.
ostatnimi czasy na szczęście zaczęło się to troszkę zmieniać i najciekawsze rzeczy wydawane są poza Biurem - tu dobrą robotę robi Kwadratura i WBP - a jednak oba te wydawnictwa nie mają jeszcze takiej siły przebicia jak BL.
Najlepszym dowodem na to, że coś się w tej kwestii zaczyna zmieniać, były jak sądzę trzy kontrowersyjne w odbiorze w tzw "środowisku" (tfu!) werdykty i nagrody poetyckie: Bierezin, Baczyński i wreszcie Silesius :) za co dostało się laureatom dwóch pierwszych wszyscy wiemy :) zastanawiałam się nad werdyktem Silesiusa i choć nie uważam, że w imię wyższej sprawy akurat Sławka Elsnera należało poświęcić, to rozumiem prztyczka w nos danego współczesnej poezji przez jurorów.
Dlatego warto własnymi siłami uświadamiać odbiorców iż wbrew temu co pisze Pan Józef Baran są poeci, których wiersze trafiają do czytelników - poeci, których nie widać na ekranach TV, którzy w tzw "środowisku" nie istnieją, a jednak piszą rzeczy niesamowite, wartościowe, mądre.
a bardziej prywatnie - byłam zdziwiona tym ilu nie piszących poezji czyta poezję, istnieją świadomi odbiorcy, nie ogłupieni, poszukujący, a jak wiadomo kto szuka, ten znajduje
pozdrawiam.
Wojciech Roszkowski dnia 21.04.2009 17:38
Krótko:
Messalin - świetnie piszesz, ale ta agresywka w wypowiedziach... mi admini lżejsze skreślali, wstyd;
Hector - tworzysz tu bajki barzdziej popierdolone niż Autor, który (wedeług słów Messy) promuje swój własny tomik - zapraszam na priv do dyskusji;
Magda - rozsądnie - po Bierezinie już nic nikomu nie musisz udowadniać..


PS. Jeśli ktoś ma ochotę na rozmowę (Hector i nie tylko) zapraswzam na priv (a jeżeli komuś wyznacznicznikiem jest poczytność autora - dla mnie żadnym - to nawet zapraszam autorów tomikiów po 500 sztuk - ja mam udokumentowane 12000 tysięcy egzemplarzy).

Moja dewiza: nie bądź mądżejszy od nikogo, za kim jutro będziesz nosił pióro.

I rada - jak dyskutujesz to argumenatami.
Wojciech Roszkowski dnia 21.04.2009 17:59
Jeżby nie było gołoswłownie. Wojciech Roszkowski "Tykocin miasteczko bajeczka" - tłumaczone na języki, tysiące egzemplarzy. W każdej księgarniz netowej ankład wyczerany. Bo to spokojne opowiadanie o rzeczach trudnych. I tu cenię rzeczową wypoiedź w niemimieckiej i austriackiej telewizji.

Tym bardziej cenię swobodę wypowiedzi tu na PP.

Hector - jak powiedziałem.
Messa - od Ciebie wymagania są większe,
Magda - tu es toujourse bon chiqoue, avec toujourse avec sa ca classe;


Ukłony Państwu :)
Jerzy Beniamin Zimny dnia 22.04.2009 00:41
roy, nieładnie i niesmacznie! ludzie się wypowiadają, a Twoja wypowiedź to serwowanie cenzurek komentujacym, z cynicznym- "krótko" ? Nie widzę tu swobody wypowiedzi tylko czystą megalomanię, gdzie dobre pratktyki sztuki krytyki, raczej krytykanctwo z Twojej strony widzę. Przykre to i zastanawiające?
JBZ.
magda gałkowska dnia 22.04.2009 01:11
Panie Jerzy - czy to napisałaby roy, czy ktokolwiek inny mimo, ze nie mam: książki w tysiącach egzemplarzy, pleców, chodów, kółeczka wielbicieli oraz innych atrybutów "uznanego poety" - wolę takie "krótko" niż ataki personalne Messalina czy bełkot Hectora
nie mam poczucia, że ktoś chce mi gębę zatkać, a z Józefem Baranem chyba można się nie zgodzić prawda?
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 03:11
Magda:

Za to ja poczułem się teraz urażony. Bełkot? Proszę uprzejmie o pokazanie mi gdzie ten wywód przemienia się w bełkot. Odnosi się zwyczajnie do tekstu Pana Józefa Barana i kontruje jego argumenty, proponując własne rozwiązania. Proszę wybaczyć ale zgodziłem się poprzez PW z roy'em na dyskusję, do której mnie zaprosił tutaj - jeśli jednak Pani zamierza się do niej włączyć to proszę to zadeklarować. Bo określenie moich przekonań zawartych w tekście bełkotem bez żadnego argumentu wydaje mi się dosyć niestosowne.

Pozdrawiam.

Ps. Z chęcią posłucham bo to co pisałem, pisałem z autopsji. ;)
Wojciech Roszkowski dnia 22.04.2009 05:24
Odpowiem na priv, bo nie ma sensu wydłużać słupka.
magda gałkowska dnia 22.04.2009 07:59
roy - napisałam na PW
Hector - jeśli pozwolisz odpowiem na priv, faktycznie nie ma sensu byśmy zdominowali tutaj dyskusję
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 11:20
Magda, Roy: Przyjmuję propozycję. :) Czekam na msg'e.

Pozdrawiam. :)
Messalin Nagietka dnia 22.04.2009 12:42
o czym chcecie rozmawiać? gość poprostu
reklamuje swój tomik, to wszystko
musi w jakiś sposób zarabiać na zycie
jednak jego wywód wydaje mi się
zupełnie niekompetentny, opisuje
zjawiska już przebadane, zjeżdżone
DOKŁADNIE - STARY NUMER
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 14:24
Messalin:

Nie zmienia to faktu, że nawet reklamując tomik poruszył temat, który interesuje nas, jest widać kontrowersyjny i można go weryfikować z różnych punktów widzenia. Poprę Roy'a, że nie potrzebne są twoje wycieczki osobiste względem Józefa Barana. :) Nie rozumiem tylko dlaczego nasza dyskusja nie może odbyć się tutaj - na forum publicznym, ewent. w jakimś specjalnie założonym do tego temacie. Ale skoro zażyczyli sobie tego moi rozmówcy - znikamy na priva!

Pozdrawiam. ;)
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 14:24
[niepotrzebne] - przepraszam.
magda gałkowska dnia 22.04.2009 14:30
Hector - nie wiem czy jest sens byśmy we trójkę zawalali miejsce pod watkiem skoro nikt więcej w tej dyskusji udziału nie bierze :)
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 14:36
Magda: Po prostu często nie biorąc udziału w dyskusjach na PP (na forum) czytam je i sporo się uczę, wyciągam wnioski. Ale ok. Niewazne. Czekam na msg. :)

Pozdrawiam.
magda gałkowska dnia 22.04.2009 14:59
Hector - masz zawaloną skrzynkę, wysłałam elaborat i nie dotarł :(
Messalin Nagietka dnia 22.04.2009 15:05
oki, jak chcecie rozmawiać na inny temat niech będzie, włączam się, co do pana Barana to raczej nie czuję nic, prócz może tego,
co napisałem, myślę, ze powinniśmy reklamować własne teksty,
własną twórczość, i wcale nie chodzi o moją twórczość, o której tu
poraz pierwszy i ostatni piszę, dajcie na priva linka - pogadamy
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 15:15
Magda: Ok. :) Skrzynka odczyszczona.

Pozdrawiam.
magda gałkowska dnia 22.04.2009 15:44
w związku z czym odpowiadam tutaj
Hector

Nie da się jednak ukryć, że istnieją u nas w Polsce (i nie tylko) grupy posiadające na poezję monopol. Ale tu z miejsca pragnę uderzyć, wyjaśnić coś by te grupy poniekąd obronić - nie dość, że ich istnienie jest normalne i akceptowalne to co więcej, można stworzyć podobną grupę własną. - otóż msz nikt nie posiada monopolu na poezję, istnieją (jak wspomniałam w mojej wypowiedzi) ośrodki, wokół których skupiają się autorzy, w tej chwili najsilniejszym jest Biuro Literackie i to ono wytycza tzw "trendy", czyli inaczej mówiąc promuje jeden określony rodzaj poetyki, skutek jest taki, iż bardzo dobrze piszący poeci nigdy tam nie zadebiutują, ponieważ piszą inaczej. Jakimś ratunkiem miał być Połów, ale mimo, iż co roku łowione są bardzo ciekawe propozycje, ostatecznie BL wydaje i tak te, które odpowiadają jego "linii programowej" wobec czego odnoszę wrażenie iż praca "rybaków" idzie na marne, jedyne na czym skorzystają złowieni to warsztaty.
Tzw. Koterie powstają właściwie we wszystkich większych miastach, bo praktycznie w każdym z nich egzystuje jakiś "utytułowany" poeta, do którego garną się młodzi twórcy chcąc liznąć troszkę "klimatu wielkiego świata", to wszystko się dzieje, ale monopol na poezję? NIE

Zrobili to sami poeci zamykając się w małe grona, czyniąc z poezji coś iście elitarnego (ale na kształt elitarnej dewiacji, a nie elitarnej rozrywki czy sposobu krystalizowania jakichś ważnych myśli), w końcu nawet jakościowo swoją poezję przystosowując jedynie dla wymierającego grona intelektualistów (którzy i tak cenią wyżej prozę - ironia, czyż nie?). Więc czemu się dziwić?
- nie wydaje mi się, by zrobili to sami poeci, w dużym stopniu oni są odpowiedzialni za kiszenie się we własnym sosie, ale nie mniejsza odpowiedzialnością za to obarczyłabym tzw. krytyków, którzy ograniczają się do pisania o 27 tomiku wierszy znanego autora a nie piszą o debiutach, krytyk zabiera się do pisania dopiero jak ktoś wyda książkę, a co z tymi, którzy książki nie wydali a piszą doskonałe wiersze? krytyk chce by mu wydać książkę, wysłać i jeszcze uniżenie poprosić, nie interesują krytyków nowe zjawiska, nowe postaci, nowe wiersze, interesuje ich tylko to, co dostaną pod nos, niestety taka jest smutna prawda

Odczyt poezji jest zwyczajnie nudny, po prostu nieciekawy nawet jeśli właśnie "Redutę Ordona" czyta profesjonalny aktor. Pytanie więc dla poetów: jak można taki odczyt urozmaicić? - poezja już dawno wyszła z wielkich sal do klubów, knajp, kawiarni, A urozmaicenia? prezentacje multimedialne są coraz bardziej powszechne, podobnie jest z podkładem muzycznym. A teraz z innej beczki niestety bardzo przyziemnej. Miałam okazję uczestniczyć w powstawaniu portalu rynsztok.pl kilka lat temu, od strony formalnej (zakładanie fundacji, pisanie statutu itp). Na organizowanie ciekawych i obfitujących w atrakcje spotkań poetyckich mogą sobie pozwolić tylko INSTYTUCJE dotowane przez państwo, przykład: BL i CK Zamek, by dostać jakiekolwiek pieniądze na jakąkolwiek imprezę kiedy startuje się z pozycji osoby fizycznej, nie reprezentującej takiej instytucji, należy mieć kogoś "z nazwiskiem", NIKT powtarzam NIKT i wiem to z doświadczenia, nie wyłoży żadnych pieniędzy na kogoś nieznanego, tylko po to by promować jakąś tam "kulturę" i kółko się zamyka, bo w takim układzie w jaki sposób mamy mieć możliwość zorganizowania takiego spotkania w celach promocyjnych? pamiętam walkę o kasę na pomysł Eda Pasewicza sprzed lat kiedy udało się w Klubie ZAK w Poznaniu zorganizować dwa wieczory poetyckie, tam drzwi otworzyły takie nazwiska jak Pasewicz, Sośnicki, Grzebalski, Podgórnik. bez nich guzik by się udało zorganizować.

Ministerstwo Kultury, wydziały Urzędów Miasta i osoby odpowiedzialne za animację kultury maja takie inicjatywy w głębokim poważaniu, wola zorganizować imprezę sylwestrową na rynku z udziałem Dody.
Dlatego sami sobie w Poznaniu próbujemy poradzić własnym sumptem, organizując sami nagłośnienie, drukując sami plakaty w zaprzyjaźnionych firmach i korzystając z gościnności zaprzyjaźnionych klubów np "W Starym Kinie" czy "Dragon Pub", ale nie mamy możliwości okrycia z własnej kieszeni kosztów sprzętu do prezentacji multimedialnej itp.
Zorganizowaliśmy w 3 osoby wieczór autorski Reteski, mamy zamiar organizować następnym osobom, na szczęście zauważyłam, że jak pomacham przed nosem Bierezinem to się troszkę szerzej drzwi otwierają a jednak szukam sponsorów i nie ma chętnych do sponsorowania poezji. Dlatego że poeci złe wiersze piszą? Nie, dlatego, ze poezja jest nieopłacalna.
A ci, którzy mogą pomóc, mogą "pokazać" nowych, ciekawych, nie posiadających książek autorów wolą postawić (jak Piotr Śliwiński) na sprawdzone nazwiska, które się przejadły.

Na koniec, Pan Józef Baran wymienił nazwiska poetów jako przykłady, ja także sobie pozwolę wymienić tych, którzy piszą bardzo dobre wiersze, a o których nigdzie nie słychać, nie licząc publikacji w czasopismach literackich i to tych pomniejszych.
Justyna Krawiec, Łukasz Polakowski, Jacek Kukorowski, Marek Kołodziejski, Iza Chłond, Wojtek Szmigoń, Piotr Gortat, Michał Kozłowski, Paweł Mamot. Michał Nowak - to tylko Ci, którzy w tej chwili przyszli mi do głowy.
Pomijam autorów, którzy byli laureatami w konkursach, a o których szerszy świat nadal nie wie zbyt wiele np Kuba Sajkowski, Rafał Baron, Teresa Radziewicz itd
poeci, którzy łączą swój talent i (przede wszystkim) ciężką pracę w dziedzinie poezji z inną pasją twórczą zawsze będą bardziej znani, - zapewniam, ze prawie każdy spośród wymienionych przeze mnie na inna pasję twórczą, a jakoś przez to bardziej znani nie są. Wszyscy wiedzą np, że Szczepan Kopyt prócz tego, ze jest poetą jest również basistą, być może wszyscy wiedzą, iż Maciej Gierszewski prowadził blog, w którym opisywał swoje sny i gdzie ludzi przysyłali historie wyśnione przez nich, a wie ktoś, że Łukasz Polakowski jest gitarzystą? albo, ze Piotr Gortat jest podróżnikiem? Nie sądzę.

I Hector - nie każdy może i nie każdy chce być Jackiem Dehnelem.
Pozdrawiam
Wojciech Roszkowski dnia 22.04.2009 17:29
Hectorze - nie ma mnie od miesiąca na PP. Dlaczego? Otórz próbowałem zrobić pasisz Verdinsa (naśladownictwo charakterystycznych cech stylu). Poprosiłem kolegę z Rygi (co prawda nie Łotysz ale Rosjanin, ale tam są skomplikowane stosunki narodowościowe).
- Wojtek, a skąd ty znasz łotewski?
- Nie muszę. Z Dehnela biorę.
- Z tłumaczenia angielskiego? Z trzeciej ręki? Dehnel zrobił parodię , a Ty parodię z parodii? Czytać, czytać, a później pisać.

Wyjebałem trzy (w moim pojęciu niezłe) teksty do kosza.
Wojciech Roszkowski dnia 22.04.2009 17:36
Poza tym - zgadzam się (zaznaczam: nie znamy się osobiście z p. Magdą) z wypowiedzią poprzedniczki.
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 18:29
Jestem dość uradowany z wypowiedzi Magdy. :) Przygotowywałem się na ostrą konfrontację tymczasem dwa z trzech zarzutów poczytuję raczej za rozwinięcie mojej myśli niż sprzeciw wobec niej. Lecimy z tym koksem!

ad 1. "Grupa posiadająca monpol" - przyznaję, być może użyłem zbyt mocnego określenia ale P. Magdo - dokładnie chodziło mi o to co Pani później opisała. Taka "grupa" to właśnie według mnie np. wydawnictwo skupiające wokół siebie "programowych poetów". I bardzo jest mi miło, że wspomniała Pani o krytykach bo ja sam ich pominąłem w swoim eseju, a - i znów się zgodzę - działają dokładnie tak jak Pani to opisała, choć niekiedy trudno im się dziwić, gdyż upowszechnienie informacji, dostęp do internetu itd. sprawiły, iż poezję w _teorii_ pisać może każdy i na miejscu krytyka gdybym miał wertować codziennie stosy wierszy "nowych poetów" to bym amoku dostał. Pomimo tego przyznaję rację, że karygodny sposób działania współczesnej polskiej krytyki jest b. ważną przyczyną zjawiska, którego omawianiem w tej chwili się zajmujemy. Jeszcze tylko nadmienię - co do tego pisania prozy, na które to zwróciłem uwagę pod koniec eseju: także o to chodzi. Krytyk na dobry tomik się nie rzuci ale na dobrą powieść już tak - bo z recenzji dostanie stosowne pieniądze. To powinno tylko mobilizować poetów do pisania także prozą (nawet od jakościowej strony - proza poprawia poziom poezji, a poezja - prozy - jest b. wskazane aby w twórczości jednego artysty obydwa te rodzaje nawzajem "wspierały się" i uzupełniały).

A teraz muszę odpowiedzieć na argument zaczynający się od słów: "poezja dawno wyszła do knajp, kawiarni"... otóż: nie wyszła. To co napiszę teraz będzie diagnozą wynikającą z autopsji, a zarazem odpowiedzią na całość ostatniego z Pani argumentów. Bez nazw - aby uniknąć reklamy i postaram się w skrócie - jestem członkiem grupy poetyckiej, stowarzyszenia, które zajęło się promowaniem i propagowaniem poezji właśnie "od dołu". Na poważnie zaczęliśmy skromnie - od jednego z jazzowych klubów na Starym Mieście w Krakowie. Ponieważ osiągneliśmy pełny sukces poszliśmy za ciosem i nie ukrywam - wkładaliśmy w to własne pieniądze (na plakaty, na almanachy, na jakieś uzupełnienie w sprzęcie dla muzyków - bo łączymy poezję zawsze z koncertem zespołu poezji śpiewanej). Potężną rolę w naszej reklamie odegrało pewne komercyjne radio, dzięki któremu to stricte świat o nas usłyszał. Jesteśmy obecnie objęci patronatem jednego serwisu internetowego, wyżej wymienionego radia, a także regionalnej telewizji. Dziś oczekujemy na oficjalne zarejestrowanie, aby móc przyjąć w sposób zgodny z prawem pierwszą dotację (bez sum - ale powiem, że jak na start jest to liczba dość ładna! - od pewnej firmy ubezpieczeniowej, pragnącej się rozreklamować), ulokować ją na konto i przeznaczyć na dalszy rozwój. Warto tutaj wtrącić, że dużo firm i zakładów posiada fundusz, na które wpływają pieniądze (zazwyczaj z Unii) przeznaczone stricte na rozwój kulturalny, a nie wiem czy Państwo zdajecie sobie sprawę jakie sumy Unia pompuje obecnie w kulturę. Wracając - otrzymujemy zewsząd propozycje - nadal od powyższego radia, z wszelkiej maści szkół, sal teatralnych itp. a z tego co wiem ostatnio skontaktował się z nami nie byle kto - bo dość ważny dostojnik kościelny, który usłyszał nas (a także nasze zespoły) na antenie (fonii?) radia. Jeszcze po drodze nawiązaliśmy współpracę z dwoma domami kultury. Naszą formę spotkań skopiowano już w pewnym mniejszym mieście i zaczynają się formować pierwsze podobne spotkania w stolicy. Niedawno kooperację nawiązaliśmy z tzw. Kołem Młodych ZLP. Co dalej? Nic nie wiadomo - póki co regresu nie ma, ale wiem, że nadejdzie. Przed wyjaśnieniem dodam dla zaskoczenia: jest nas piątka założycieli (plus zespoły współpracujące) i wszyscy jesteśmy z Krakowa. Do czego zmierzam?

do tego, że a) wcale poezja nie wyszła do knajp bo _nie mamy i nie mieliśmy_ konkurencji. Okazało się, że uderzyliśmy w niszę, a popyt na poezję wsród szarych ludzi zaskoczył mnie niezwykle (wypada odnieść się do pierwszej wypowiedzi P. Magdy rozpoczynającej się od słów: "bardziej prywatnie" - zgodzę się z tą opinią w pełni).

Za to b) chciałem udowodnić Pani, że da się. Użyliśmy w tym celu znajomości każdego z nas i własnej pracy - poświęciliśmy sporo czasu i nadal poświecamy - promujemy się, a w tym celu musimy być wszędzie.

Paskudna sprawa jest tylko taka, że - moim okiem jako trochę krytyka poezji - nie piszemy wcale tak dobrze jak garstka członków z tego portalu - w tym Pani, Pani Magdo (to nie ma być komplement, to moja ocena) i ty Roy, którzy dla mnie od zawsze byliście wzorami jak chodzi o pisanie (plus Pan Kleszcz, Grzegorz Wołoszyn ... długo by wymieniać - uważam zresztą np. PP za portal mocniejszy od dajmy na to Nieszuflady, bez względu na sympatię wobec osoby Pana Dehnela). Dlatego naciskam o rozwój nie tylko promocyjny w poezji ale i jakościowy naszych członków.

Roy z kolei do tego co ty napisałeś... eee... trudno mi się odnieść. :) Nie wiedziałem o tym, uświadomiłeś mnie trochę jak chodzi o to tłumaczenie (miałem okazję słuchać go na żywo, z miesiąc temu gdy Pan Dehnel wizytował w Krk), a z drugiej strony zdaje się, że Wulgata była tłumaczeniem z Septuaginty, a nie z oryginalnych tekstów herbajskich, więc sytuacja podobna. ;) Ale dzięki za to info, jak każde wezmę je pod uwagę w przyszłej ocenie.

Pozdrawiam.

Ps. A Pan Edward Pasiewicz to z naszego portalu z PP wraz z Radosławem Wiśniewskim moi ulubieni poeci - ale wystarczy zapytać kogoś na ulicy czy słyszał te nazwiska żeby przekonać się, że zjawisko przez nas omawiane tyczy się poezji w ogóle - a nie tylko tej z nisz, z portali. :)
Hector_Cavalcanti dnia 22.04.2009 18:52
A. Bo jeszcze zapomniałem. Czwarty argument co do innej pasji wymienonych powyżej Panów - miałem na myśli to, że jeśli wokalista dajmy na to - nie wiem - zespołu punkowego! O! (To ciekawy przykład... ;) jeżeli taki gitarzysta jednocześnie pisze poezję i ma na koncertach tłumy to te tłumy co prawda raczej nie przyjdą na jego wieczór autorski dot. debiutanckiego tomiku (choć kto wie?) ale z jego poezją siłą rzeczy się zetkną. Tak było np. z raperem 2pac'em, który co prawda zrobił casus Buonarotii (sytuacja omówiona w moim eseju) i nie był poetą w żaden sposób wybitnym ale większość jego fanów i tak zna także jego twórczość liryczną, a przez to wpłynął na poznawanie przez młodych tzw. slum poetry w ogóle. :)

Pozdrawiam.

Ps. Przykłady trochę tak znikąd ale trochę się w tej chwili śpiesze. ;)
magda gałkowska dnia 22.04.2009 23:28
Hector - nie będą się już teraz rozpisywać, jeśli chodzi o Poznań to nasz skromna grupka poznańska nazywana żartobliwie mafią zaczęła być konkurencją dla występów "świecznikowych" :) i jeśli uda nam się przeprowadzić nasz plan, to pewnie finał będzie podobny, czyli założenie stowarzyszenia np :) choć moje plany sięgają nieco dalej, ale to się okaże w praniu jak zawsze
to dobra wiadomość, ze w Krakowie stanowicie przeciwwagę dla świecznika i jeśli będziecie coś organizować to informujcie :)

jeśli chodzi o krytyków jestem pełna optymizmu vide choćby organizowany na Pulsie Literatury konkurs krytyczny :) mam nadzieję, że monopol na krytykę zostanie przełamany

a jeśli chodzi o argument nr 4, to właśnie zastanawiam się czy np. mam informować, ze byłam basistką kapeli punkowej w wieku lat 17? :D albo ze wydawaliśmy wtedy zina o takiej muzyce i również były tam nasze radosne wiersze buntownicze? :D
czy to zwiększy zainteresowanie młodzieży tym co piszę? hmm
pozdrawiam :)
Hector_Cavalcanti dnia 23.04.2009 01:43
Magda:

Odpisałem na PW żeby porzucać jakimiś konkretnymi nazwami. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Dyskusja dalej nie wydaje się konieczna. Czekam jeszcze na wypowiedź Roy'a.

Pozdrawiam. :)
magda gałkowska dnia 23.04.2009 08:24
Hector - odpowiedziałam również na PW :
tak mi się jeszcze przypomniało a propos naszej dyskusji i wypowiedzi Józefa Barana, że warto byłoby, by także poeci z nazwiskami, z dorobkiem nie "posyłali na drzewo" młodych twórców i teraz pytanie czy miałam szczęście, że wysyłając swoje wiersze z prośbą o komentarz takie komentarze otrzymywałam? Wiem, ze nie nie ma możliwości odpisania na każdego mejla, ale wiem też, ze wystarczy poczytać to, co przysyłane i po dwóch wierszach z reguły wiadomo czy warto dalej czy nie :) Wobec moich próśb bardzo ładnie zachowali się np. Jacek Dehnel i Andrzej Sosnowski. W Pocztówkach Literackich Karola Maliszewskiego na stronie Odry mozna poczytać bardzo dobre wiersze mało znanych twórców :)
no to by bylo na tyle jeśli chodzi o pobożne zyczenia :)
Jacek Mączka Tendzin Tendzin dnia 23.04.2009 17:20
1.Drogi Józku, powtórzę jedynie to, o czym niegdyś już rozmawialiśmy - tzw. kultura wysoka, a zwłaszcza poezja (ta dobra) zawsze, wbrew pozorom, była "na trzecim planie". Popularność dotyczy jedynie "geniuszy łatwej urody" w rodzaju Sienkiewicza, czy Asnyka. Wynika to, między innymi, z tego powodu, że tzw. preferencja poznawcza do złożoności (mówiąc żargonem psychologicznym) cechuje zdecydowaną mniejszość społeczeństwa, w przeciwieństwie do wielbicieli "M jak miłość" czy admiratorów tego typu poezji (preferencja poznawcza do prostoty).

2.Poeci, jak zauważasz "i piszą pod siebie, dla siebie, sobie a muzom, rezygnując z próby zawalczenia o szerszą publiczność". Tylko kiepscy poeci, jak mniemam, "walczą o szerszą publiczność". Co nie znaczy, że poecie czytelnik jest zbędny. Powiedziałbym - poecie nie każdy czytelnik jest niezbędny, i nie jest najważniejszy. Chodzi o hierarchię wartości piszącego - dla mnie, w procesie pisania, najistotniejsze jest poznawanie samego siebie i świata, a co za tym idzie "budowanie" swojego człowieczeństwa, które nigdy nie jest nam dane w stanie gotowym - "Człowiek nie jest po to aby, być, ale po to , by się stawać.

3. I wreszcie, tworzenie podziałów typu starzy - młodzi (dawniej wódka była zimniejsza) jest bezpodstawne. Po prostu jedni piszą dobrze, inni - nie. A wiek nie ma nic do tego. (Choć,oczywiście, z wiekiem można wypracować lepszy warsztat, ale dotyczy to jedynie dobrych poetów).

4. Towarzystwa wzajemnej adoracji, zwłaszcza w kręgach literackich, zawsze były i będą, i dotyczy to w równej mirze starych i młodych.

Serdeczności, resztę omówimy przy kolejnej śliwowicy łąckiej:)
konto usunięte 10 dnia 23.04.2009 19:57
Czytam ten wątek i nic nie rozumiem. Gdzie tu problem?
Możemy wybierać wśród różnych dykcji i znaleźć wśród tytułów w księgarni to, co każdemu z nas pasuje.
Józef Baran wymienił swoich faworytów i fajnie.
Jak każdy mam swoje typy, swoje upodobania i nie widzę powodu, żeby o tym mówić.
Miałem kiedyś pomysł, nazywał się "Tratwa Meduzy". Pomysł nie wypalił, z różnych przyczyn. Tak bywa, ale wszyscy, którzy mieli tratwą wypłynąć mają podpisane umowy na własne książki. Powtarzam wszyscy! Acha i za wydanie nie płacą. Co z tego wyniknie? Nie wiem, czas pokaże.
Dlaczego o tym opowiadam? Ano po to, żeby powiedzieć, że mam "nosa" do dobrych wierszy.
I o to w tym wszystkim chodzi, o wiersze!
Czy z tego, co teraz piszemy coś zostanie? Nie wiem i nic mnie nie obchodzi. Powtarzam liczą się tylko wiersze, reszta jest biciem piany i próba udowodnienia własnej racji.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
konto usunięte 10 dnia 23.04.2009 20:01
Acha, zapomniałem dodać, też grałem na basie i kilka konkursów nawet wygrałem))), oczywiście poetyckich, bo z basówką szło mi gorzej, niestety(((
Kamil Brewiński dnia 27.04.2009 23:39
No to anegdotka , jako cholerny fanatyk daje znajomym l mi ludziom do poczytania wiersze i mniej znajomym l( młodym ludziom) najczęściej w barach przy piwie i skręcie. Są t utwory różnych autorów, od Herberta do Honeta, od Baczyńskiego do Baczewskiego itd.

Andrzej Szpindler

I chyba najbardziej przyjął się tenże wiersz, zadając chłam temu , co Pan Baran powiedział :



zero kontaktu

Kanion Kolorado
przymierza trzewiki Chaplina. Zaraz Ci opowiem.
Wiszę na skale jako słomiany wróg w słomianej bazie.
Biblioteka w kasztanowym sadle pachnie fryzjerem.
Zaraz Ci opowiem. Byłem duchem, chciałem
do ciebie zadzwonić. Pachnie przyjemnie,
kapkę barokowo:
skrzyżowanie bejsbolówki z muskularnym pedziem
połączonym przez totalny telefon z interaktywnym drobiem.
Kartony z drobiu, tradycja z drobiu, klatka piersiowa
wymiarów krowy, skrzyżowana z animą pradawnej goudy
wplecionej w czaderską, kozią brodę
na lśniących plecach kulturystki.
Nie było religii, oglądaliśmy film.
Zbliżenie na górala uciekającego sosnowym stokiem.
Potem góral na fasadowym koniu. Fasadowa końska głowa
to jednak babuleńka przed telewizorem, z palantami
z rzeźby na kolanach. Na kolanach, w końskim łbie: Gleba,
i Man of the Cow Bief Asshole Koperek,
przystojny jak koperek. I nic nie daje się ukryć
prócz tego, co w ekranie lub za blokiem, za nocną apteką,
kinem Moskwa, dużym emerytem, albo nie wiem, kiedy Pan Bób
w rajtuzach stoi na środku pola, w rajtuzach, z falującą brodą
jak stary Ginsberg utopiony w wannie. Pan Bób
śpi pod lasem, gdzie strach siedzieć w ambonie,
bo przerażona olbrzymka szuka tam zmarłego mężulka.
Pan Bób śpi jak świnka w błotku. Zdejmuje pantofle,
bierze ruski mikrofon,
obiecuje yyyyy yy i yy i tylko Pepsi nie wie,
że to żart, bo Pepsia umarła. Zissou i Ciapek też nie żyją.
Wczoraj mały Bocian wypadł z ósmego piętra
i rozpaćkał się



I co ? I nic :)
Kamil Brewiński dnia 27.04.2009 23:48
autorem wiersza jest
Andrzej Szpindler

A tu korekta wprowadzenia do tekstu, coś mi się dziwnego z klawiaturą.

jako cholerny fanatyk daję znajomym l mi młodym ludziom do poczytania wiersze najczęściej w barach przy piwie i skręcie. Są to utwory różnych autorów, od Herberta do Honeta, od Baczyńskiego do Baczewskiego itd.
I chyba najbardziej przyjął się tenże wiersz, zadając chłam temu , co Pan Baran powiedział.
inkunabuł dnia 02.05.2009 00:00
Ja mam pytanie do Roya:dlaczego piszesz "otóż "przez rz ,a "mądrzejszy" przez Ż ? Irytyjące zjawisko zwłaszcza na portalu takim jak ten.
inkunabuł dnia 02.05.2009 00:13
Szanowny Panie Józefie,
chyba "co nieco " ,a nie "co nie co"?
KJL dnia 05.05.2009 11:18
Józefa Barana i zainteresowanych informuję, że na stronie rWokół poezjir1; zamieściłem komentarz rJózef Baran a Messalin Nagietka oraz Internaucir1;. Na marginesie, przypadkowy błąd ortograficzny już mi wytknięto.
Krzysztof J. Lesiński
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Współpracują z nami

agencja zatrudnienia

REKLAMA GOOGLE

Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
IMAK
VIDEO MAGAZYN
ostatnie wydanie
GRUDZIEŃ 2013

I M A K
internetowy magazyn kulturalny

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XIV Ogólnopolski Kon...
Lipcowy minikonkurs ...
Informacja moderator...
VII OKP im. Michała ...
Rozstrzygnięcia XXXI...
XIII EDYCJA TURNIEJ...
tomik "Niosę swój k...
Majowy mini-konkurs ...
Prośba o zgłaszanie ...
Kwietniowy mini-konk...
Użytkownicy
Gości Online: 12
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 081
Nieaktywowani Użytkownicy: 1
Najnowszy Użytkownik: Eliza Anna Falkiewicz

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

47642142 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005