|
Ciągnie się do tygodnia. Kończy jak tragifarsa.
Budzi się, upstrzony sińcami anonimowego
pochodzenia, w spodniach pomiętych, bez
złamanego grosza w kieszeni, z uczuciem
pragnienia, z myślą o seppuku.
Jak podstarzały pierrot, zbiera rekwizyty, szuka niedopałka,
ostatniego przed śmiercią, sporządza bilans spektakli,
podsumowując rachunki. W oczach płynie zwarta kolumna
obrazów, poddanych cyfrowej obróbce, znalezisko egipskie
rzeźbione hieroglifami zdarzeń- szyfr,
do którego raz na zawsze zapomniał klucza.
Dodane przez stanley
dnia 01.03.2009 14:16 ˇ
13 Komentarzy ·
947 Czytań ·
|