dnia 30.03.2009 06:19
Byłem przeczytałem oceniłem sądzę, że:
Kserofil
Kutynizacja szparkowych
w ciemni cienia epidermy
z włoskami obniża sikanie.
pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 06:36
Lubię wiersz. Krew i sztuczny barwnik. <i> Sok</i> naturalny i zabarwiona woda. Nie należy lekceważyć mszyc, one się nie mylą.
Swoją drogą - nadciąga czas barwników - Wielkanoc :) |
dnia 30.03.2009 06:42
sok - umiem już tu robić kursywę :) |
dnia 30.03.2009 07:15
stanley - dzięki za ślad, pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 07:21
Dorota Bachmann - i tak zwycięzca staje się pokonanym a wybory zależą od nas gladiatorów. Dzięki za wpis pozdrawiam cieplutko |
dnia 30.03.2009 08:06
Robert, dobry wiersz. Przeczytałem z przyjemnością.
Pozdrawiam. |
dnia 30.03.2009 08:22
marek kołodziejski - jeden z niewielu moich wierszy napisany w trybie oznajmującym, to nie zawsze się widzi, (bo i mnie czasem draźni) ale taki powstał w zamyśle i tak został zrealizowany. Dzięki za podobanie, pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 08:49
Bardzo interesujące rozważania na temat zależności i przypadkowości następstw. Nietrwałość może być zaletą; kto łączy dziś mszyce z karminem? Chyba tylko malarz, albo pasjonat /nie zapytałam Ciebie o to, a juz kolejny raz mam taką refleksję;
Serdecznie pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 08:58
beata olszewska - kiedyś stanowiły podstawowy składnik koloru karminowego. Nie wiem czy mszycom się to podobało, ale obrazy były piękne. Dzięki za refleksje, pozdrawiam, |
dnia 30.03.2009 09:01
podoba mi się ten barwny wiersz... zdecydowanie ożywia wyobraźnię nie tylko przez skojarzenia związane z igrzyskami i walką :-). no i słowa w nim bardzo lekko płyną, choć temat dość ważki :-).
pozdrawiam serdecznie :-). |
dnia 30.03.2009 09:04
ulotna - miło mi, dzięki za refleksje, pozdrawiam :) |
dnia 30.03.2009 09:15
Tak to właśnie zrozumiałam- czerwień koszelinowa, no i purpura-
ze ślimaków. Natomiast refleksje nasze są inne, dopatrzyłam się w tym metafory/ mnie się wydaje, że zmiany są nieuniknione/. Natomiast technika tylko służy wyrażaniu treści i formy. Ale to też nie takie proste.
Serdecznie pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 09:32
beata Olszewska - dla mnie to jedynie punkt do wyprowadzenia metafory z Morza Czerwonego wprost do Martwego, :) |
dnia 30.03.2009 09:50
A dla mnie to szerokie pole dla rozważań, połączone nie wprost z pewnymi wydarzeniami, ale z rozwojem cywilizacji; chyba nie jesteś temu przeciwny?
Z uśmiechem |
dnia 30.03.2009 12:14
"Ułomność dobranych barw w niejednej ikonie" ta fraza zatrzymała.
Człowiek istota "wolna" sam nadaje sens swemu życiu (miesza kolory), przybiera barwy, otacza się nimi i odczytuje, przejaskrawia.
Widzę tu jeszcze inne dno - społeczno-obyczajowe, a nawet filozoficzno-moralne.
Bardzo ciekawy wiersz, do wielorakiego interpretowania.
Hm... z tymi mszycami to nie wiedziałam, a ja im biednym "Decisem" w oczy.
pozdrawiam serdecznie |
dnia 30.03.2009 12:24
Fart - wiersz chociaż o barwach mówi przede wszystkim o odcieniach życia, przynamniej taki był mój zamysł, dzięki pozdrawiam |
dnia 30.03.2009 12:28
beata olszewska - każdy wiersz można tłumaczyć na wiele plus jeden sposobów, żadna z interpretacji nie będzie ani właściwa ani nie właściwa. Ja w wierszach innych zawsze szukam siebie bez względu na to co faktycznie chciał powiedzieć autor, |
dnia 30.03.2009 13:33
Ciekawy pomysł, dobry wiersz, pobudza wyobraźnię i zmusza do myślenia. Pozdrawiam serdecznie:) |
dnia 30.03.2009 13:48
Elżbieta Tylenda - dzięki również pozdrawiam, |
dnia 30.03.2009 14:27
I znów "popełniłeś" bardzo dobry wiersz. Nie będę podkreślać żadnych sformułowań, bo całość niezmiernie przypadła mi do gustu. Pozdrawiam serdecznie :) |
dnia 30.03.2009 14:38
No i mamy zgryz? A może autor będzie miał zgryz? Barwniki naturalne, ludzka krew i koszenila- chroniąca przed mrówkami mszyce tropikalne. Po drodze do Indii, trop zmyłka, krokodyl. Ale czerwnień trzeba wyjaśnić, w tym celu udaję się na Gran Canarię, jest rok 1999 r. a koszenile trafiły tam w XIX w w celu złamania monopolu z kontynetu płd. ameryk. Potem sztuczny barwnik złamał monopol koszenili, a także europejskie czerwce! lecz od niedawna koszenila wraca do łask w naszym rodzimym przemyśle mięsnym. barwi się nią osłonki naturalne a także farsze! O kosmetykach nie wspomnę. No, jeszcze stare poczciwe Campari, to nic innego jak mszyca kanaryjska. Ciekawostka- 150 000 owadów to 1 kg barwnika. Po wysuszeniu. Byłem na Kanarach, ogladałem plantację, i za sprawą autora- powracam do tego tematu? A wiersz, trochę z boku z barwami,które chronią, pomagają, symbolizują dobro i barwami, które zabijają, symbolizujące zło? Zaiste,czerwień chroni mszyce przed zgubą, krew człowiekowi daje życie. Daleka to droga do percepcji czytelniczej i jeszcze zwodnicza?
JBZ. |
dnia 30.03.2009 14:40
IRGA - cieszę się, że trafił w gust, pozdrawiam cieplutko |
dnia 30.03.2009 14:46
Jerzy Beniamin Zimny - cieszy, że metafora pobudziła do tak szerokiej refleksji. Dzięki, pozdrawiam serdecznie |
dnia 30.03.2009 19:47
igrzyska mszyc na krokodylu pokrytym liszjem;-)
albo
liszaje gladiatora na igrzyskach krokodyli
a krew jak to krew czernieje na arenie
pozdr:-) |
dnia 30.03.2009 19:48
Jacom Jacam -:)), pozdrawiam |