|
I
Płyny bezwładne, okrutne, a niby suchar dłonią ze spóstem
Wyplute od tyłu na ten mór co długi, szeroki, ale
Ruwnać się nie może z rzeką owych płynów.
W czwartek, piątek, sobotę, listopad, grudzień,
Co miast grud się pyszni stosem tanich głów o ładnych
Wzorach wyskrobanych na zdjęciach węgielkiem,
Przybieży z nowiną partyjną o administracji
Do twojego domu pan, który uśmiechnie się, rozejrzy
I cię zabije.
II
HIV zachodni, co sieje biel i się raduje, zjadając.
Dżuma zachodnia, która ładniej pachnie.
Tyfus zachodni niepowstrzymany po drodze
Opryszczką tyczonej mości się w neuronach.
One o Chu jintao się mienią niewiedza.
|