|
Mówią że nie można mieć wszystkiego.
Ale ja w to nie wierzę.
Codzienność prowadzi mnie do niczego.
Ja światło chcę widzieć.
Takie, które nigdy się nie skończy.
Zadaję sobie pytanie : "Czy mogę się dokończyć?"
Brak odpowiedzi.
Lecz ja czekam.
Cicho.
Bezbarwnie.
Aż nadejdzie cisza która zbudzi mnie momentalnie.
Za dużo rzeczy oswoiłam, jestem za nie odpowiedzialna.
Ich życie zmieniłam, co u mnie się nie zdarza.
Widzę je teraz na dnie cmentarza.
Zapewne czekają tam na mnie.
W tym niby "drugim świecie".
Ale ludzie! Co wy wiecie?!
Świat jest jeden a w nim ja.
Ciągle siebie pytam : "Czy to znak?" ; "Co mi to da?"
Odpowiedź już poznałam.
Lecz nikomu o niej nie opowiadałam.
I tego na pewno nie zrobię.
Nienawidzę ludzi.
Nienawidzę ich błędów w sposobie.
Czy oni w ogóle mają coś w głowie?!
Ludzie polegają tylko na zegarku.
Czekają na coś, czego nie będzie.
Chcą mieć wszystkiego więcej.
Ale są w błędzie.
Nie dostaną nic w swoje ręce.
Płakać będą wielce.
Ale ludziom nic się nie wybacza.
Ludzie to mordercy.
Kochają to, co stracą.
Nie patrzą w duszę człowieka.
Widok dragów ich pociesza.
Co za głupota!
I tak nie uciekną przed problemami.
Ja ciężko się ranię.
I powoli odchodzę.
Czyny w mym sercu zaprowadziły mnie na złą drogę.
I już nigdy z niej nie zejdę.
Jestem złym i zepsutym człowiekiem.
I do samej śmierci będę trwać w błędzie.
|