dnia 01.06.2009 08:38
odnosimy wrażenie, ze tylko autor wiersza wie o czym on ma być, a reszta ma się nie domyślać nawet, czy jeśli jest wiersz o lęku to zaraz musi być "zeschizowany" i przeładowany różnorakimi emblematami? |
dnia 01.06.2009 08:54
Strach przechodzi
w gorączkę jak w odrze - nie przekonuje to porównanie, jeszcze nie słyszałem, żeby objawem odry był strach, który przechodzi w gorączkę.
Pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 08:59
zwirekimuchomorek - wiersz jest taki jaki jest, jeśli nie trafił w gust to ja nic już na to poradzić nie mogę, dzięki za ślad, pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 09:02
Wojciech Roszkowski - może rzeczywiście trochę udziwniona ta metafora ale imho na pewno nie przepoetyzowana, i znakomicie oddaje mój zamysł, dzięki pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 09:11
tutaj nie o gust chodzi, bo o podoba się/nie podoba się nie rozmawiamy, sprowadzanie dyskusji o poezji tylko i wyłącznie do kwestii gustu poskutkuje niemożnością podjęcia dyskusji w ogóle, no chyba, że o to panu panie Robercie chodzi |
dnia 01.06.2009 09:23
Do mnie owo "przechodzenie strachu w gorączkę" przemówiło, tak jak i cała reszta wiersza. Gorzkie to wszystko i bardzo prawdziwe. Pozdrawiam :) |
dnia 01.06.2009 09:27
zwirekimuchomorek - fatycznie nie lubię rozmawiać o poezji. Jakąkolwiek ideologię do niej dorobić to i tak zawsze znajdzie swoich zwolenników i przeciwników. Już dawno pogodziłem się z faktem, że moje pisanie nie jest skierowane do wszystkich. Jakbym chciał zadowolić wszystkich: piekłbym chleby (J.D.) a nie pisał jakieś tam wiersze, :) |
dnia 01.06.2009 09:29
IRGA - dla mnie tez jest tu czytelnie, dzięki pozdrówka |
dnia 01.06.2009 10:00
panie Robercie - przyjęliśmy do wiadomości |
dnia 01.06.2009 10:26
O agorafobii napisałbym inaczej. :)
Robert Furs ma swoją metodologię, zawiłą, hermetyczną, o wielu dnach, do ktorych docierają nieliczni. Ja nie dotarłem, ale często do niego zaglądam licząc, że może kiedyś dorosnę :)
pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 10:28
A czemuś zabrał Makowa panienkę?
:(
Zapis stanu straszy, ale i przyciąga. Ech, dzisiejsi nie dla otworzenia oczu niebieskich to robią ...
Pozdrawiam. |
dnia 01.06.2009 10:32
Jak widze panie Robercie Gershwin z Blue rapsody dziala :)A pajaki w poplochu uciekaja:) Pozdrawiam serdecznie:) |
dnia 01.06.2009 10:37
zwirekimuchomorek - cieszy, pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 10:40
Tym razem, oprócz wiersza, zastanowiły mnie komentarze. Wydawało mi się, że odbiór wiersza nie jest wynikiem działania wyłącznie intelektu, albo wyłącznie odbioru sensorycznego- wrażenia. W sztuce, na przykład, artysta jest twórcą kodu, który może zaskakiwać i być niezrozumiały, mówimy wtedy o rozwoju nowych kierunków, pózniej rozpoznanych i opisanych, przez to oczywistych dla ogółu.
Recepty, jak widać w wierszu, mogą zawodzić. |
dnia 01.06.2009 10:49
HenrykO - często zastanawiam się dlaczego tak na prawdę nie lubię marynowanych śledzi, skoro nigdy ich nie próbowałem. :) Zapraszam na razie nie na ucztę, ale może kiedyś się Pan przekona, w każdym razie ja nie zmuszam :) jedynie pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 10:52
Dorota Bachmann - więcej opcji przemówiło na niekorzyść panienki :) i cenzura wycięła,
pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 14:59
Robert Furs ,
też się czasem zastanawiam, po co robi się śledzie w pomidorach, skoro śledzie w sosie własnym są dobre. A może tych w pomidorach też warto spróbować, choćby po to, żeby nie zostać w nieświadomości.
:)
pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 15:58
Dotykać, doświadczać, walić w kowadło
by rozbełtać winę w winie
Juz sam początek zachęca do dalszego czytania. Bardzo dobry i działa, oj działa jak ta wykuta recepta no właśnie na ....
Pozdrawiam serdecznie |
dnia 01.06.2009 16:09
fajny, podoba sie
W telefonicznej słuchawce
Błękitna Rapsodia i bębenek. Między kośćmi
a skórą obawy ubrane w szary bałachon. a to bardzo przypadlo go gustu :) MS |
dnia 01.06.2009 16:36
Co to jest bałachon? |
dnia 01.06.2009 17:23
Jotek27 - uważana jest za muzykę wybitnie amerykańską; prawie jak stonka ziemniaczana, zależy z której strony się patrzy dzięki za czytanie pozdrawiam, |
dnia 01.06.2009 17:29
beata olszewska - na temat hermetyczności sztuki powiedziano już tak wiele, że szkoda czasu na odkrywanie odkrytego. :) Nawet ostatnio czytałem kilka ciekawych artykułów. O sztuce dla mas powiedziano prawie tak samo dużo co o; sztuce dla sztuki, :) dzięki pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 19:23
Ja to bardzo lubie ten bebenek :) :D |
dnia 01.06.2009 19:39
HenrykO - najważniejsze jest pozytywne nastawianie, :) i skoro jutro i tak: Koniec Świata :) pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 19:41
Lady Zadra - cieszy, że zawsze znajdujesz cosik dla siebie, :) (no, prawie zawsze) :) pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 21:34
Panie Robercie wiem, wiem :)wychowany bylem na Gershwinie :)Pozdrawiam wieczornie :) |
dnia 01.06.2009 21:40
Madoo - ech, zawsze coś wydłubiesz z ciasta, :) pozdrawiam |
dnia 01.06.2009 21:45
Elżbieta Lipińska - bałachon to lekkie nakrycie wierzchnie z kapturem, przeznaczone głównie na słotę, :) |
dnia 02.06.2009 07:22
a dla mnie to:-)
Rzeźbiarz z młotkiem w ręku zaprasza
bez obawy wykuwa tysiąc pierwszą receptę.
pozdr |
dnia 02.06.2009 09:03
william riker - ech, Mr Tambourine Man, (trzeba go czuć jak bluesa) pozdrawiam Flotę :) |
dnia 02.06.2009 09:07
Jotek27 - :) http://www.youtube.com/watch?v=pLLoNi4qHPg&feature=related |
dnia 02.06.2009 09:19
Jacom Jacam - nieładnie tak z ciasta wydłubywać rodzynki, moja mama biła po łapach, :) dzięki za wpis pozdrawiam |
dnia 02.06.2009 09:41
kiedy ja mam łapy od młotka, choć z rzeźbieniem u mnie nie tęgo:-) |
dnia 02.06.2009 10:38
Wiersz ciekawy, w porządku, prawidłowy, ale czytam go już któryś raz i nie widzę w ogóle związku z tytułem; ciemna jakaś jestem. Pozdrawiam :) |
dnia 02.06.2009 11:10
Jacom Jacam - a ja mam dłutka w szufladzie tak na wszelki wypadek, jakby się kiedyś okazało, że potrafię rzeźbić to będę miał jak znalazł, :) |
dnia 02.06.2009 11:14
Elżbieta Tylenda - tu jest ucieczką ze świata zewnętrznego w świat wewnętrzny, ale tyle furtki powinno wystarczyć, :) pozdrawiam |
dnia 02.06.2009 12:47
Robert, dzięki - dla mnie ma sens :) |
dnia 02.06.2009 14:31
Poprawka:
Agorafobia
Dotykać, doświadczać, walić w kowadło
by rozbełtać winę w winie. Strach przechodzi
w gorączkę jak w odrze. W telefonicznej słuchawce
Błękitna Rapsodia i bębenek. Między kośćmi
a skórą lęki ubrane w szary bałachon.
Na papaverinowym zagonie jest nowy świat
widmo Hefajstosa - ty na cokole w samym środku
miasta. Rzeźbiarz z młotkiem w ręku zaprasza
bez obawy wykuwa tysiąc pierwszą receptę. |