|
Bolesławowi Leśmianowi
Na wystawie akwarel, wraz z ludzkim potokiem,
Zabłąkana w kolorach przez długie godziny,
Myślami powracając przed obraz jedyny,
Oczy swoje skrywałam przed twym tęsknym wzrokiem.
Szelest stóp po posadzkach płoszył drżenia moje,
Kęs za kęsem przełykał coś strażnik znudzony,
Cicho w kącie drzemały zmęczone matrony,
Tupot dzieci nas zbliżał jak jedwabiu zwoje.
Kolor w ciała się wkradał i krwi barwę zmieniał,
Szept twój już mi znaki wyciskał na skórze,
Dłoń zziębniętą ukryłam w twej dłoni na dłużej,
W akwareli soczystej szukałam wytchnienia.
I stały się obrazy narzędziem pieszczoty,
Naszą wonią, z czułością tulone obłokiem,
Odsłaniały znaczenia ukryte przed wzrokiem,
Każdej plamie i kresce przydając tęsknoty.
I nie wiem jak się stało, w którym okamgnieniu
Czmychnęliśmy r11; spotkały się nasze spojrzenia
Chcąc malować na skórze nasz obraz w skupieniu
Sale w tyle zostały, dopadliśmy cienia.
Dodane przez czajka21
dnia 26.07.2009 20:00 ˇ
3 Komentarzy ·
488 Czytań ·
|