|
Staram się opanować ciążenie ziemi,
zabrała, to co chciałem zatrzymać,
w jednej chwili chwila zmieniła się
w ropiejącą ranę, teraz - przemywam
na własnej skórze. Nie ma wyboru
lato, gdy przemienia drogi
w nieprzejezdne potoki.
W deszczu na środku krzyżówki
nikt nie podwiezie, najlepiej przeczekać
pod drzewem. Nie ma gdzie się schować,
więc brodzę w rwącej wodzie - wypłynie
kiedyś słońce zza chmur, osuszy drogę, cień
uśmiechu z trawą wypełźnie
spod pękającego błota.
Dodane przez 0tis
dnia 19.04.2011 18:35 ˇ
8 Komentarzy ·
768 Czytań ·
|