|
Należała do zbioru liczb nierzeczywistych, poranne lustro
wykrzywiało uśmiech. Ślady po paście i plamy z kawy,
poranne rytuały. Bez zakłóceń.
Wieczorami cisza w eterze, tylko milknące kroki na klatce.
W takich chwilach nieskończoność wszechświata rozmazuje
tusz na rzęsach. Szminka znaczy puste kartki. Taka gorzka
kalkomania.
Mężczyźni nie lubią mądrych kobiet. Tutejsi trzydziestoletni
umorusani jak gówniarze znają niewiele wyrazów.
Najwięcej tych na k, ch i s. Z tego na m się śmieją.
Dodane przez Wierszopis
dnia 12.06.2011 14:28 ˇ
5 Komentarzy ·
356 Czytań ·
|