|
Za słaby jestem by zdmuchnąć płomień,
więc czekam na wiatr, co gwiżdże w rynnach,
przed nosem z trzaskiem zamyka drzwi, raniąc
lata oczekiwane pcha z górki równym krokiem.
Na złość kradnę parę oddechów, tańczę
z uśmiechem na weselu. Nucę marsze
w kościele z echem, jak przerażone pisklę
puszczone z rąk lecę do gniazda. W słońcu,
pośród drzew, migoczących twarzy, ziemia
nad błękitem - zgubiłem się? Błyszczą wszędzie
drogowskazy, przybite krzyże po Twoich stopach
spływają. Topnieje lód, coraz mniej mnie i ciebie.
Dodane przez 0tis
dnia 16.10.2011 18:15 ˇ
0 Komentarzy ·
520 Czytań ·
|