|
Uwiązany jak pies do rąk, które karmią,
rzuca się człowiek na ochłapy,
czasem dumnie, jak lew paradując
pozostawia gówno w ludzkich gardłach.
Na przekór logice i świętości zmienia
mesjasza w kata. Jakby nigdy nic
Bóg podnosi szlaban. Zdziwiony tłum
w kurzu szuka dłoni, która nie pozwoli
samotnie wycierać łez.
Można się skulić w łonie matki,
taka wygrana pętlą na szyi
pokaże język; całej bezradności
wielkich słów. Przez chwilę
wolni ludzie, którzy idą
pod rękę z uśmiechem.
Dodane przez 0tis
dnia 31.10.2011 15:27 ˇ
4 Komentarzy ·
703 Czytań ·
|