|
Falują drzewa odbite w oczach,
ławice ryb karmione okruchami.
Obok liści kamienie zarastają.
Między początkiem, a końcem
jest kilka przejść. Zmieniają się
światła na czarno białych pasach,
w szumie wiatru echo aut.
Matka gładzi wyschnięte pąki.
Nad kamienną płytą wisi na krzyżu
we łzach srebro, wyobraźnia
ulepiona z gliny, próbuje powietrze
w drodze za księżyc, kciuk w górze,
jest okazja, dalej można gonić
uśmiech, dopóki człowiek.
Dodane przez 0tis
dnia 24.11.2011 18:30 ˇ
3 Komentarzy ·
437 Czytań ·
|