 |
- Mnie, za dług matki, nie darowano na wyrobek,
jak wujów, bezpłatnych służących - za cztery pesos.
- Ja, Pedro, syn Rodrigeza i Macriny,
dziecko konkwisty, głodu i opuszczenia
- z najbiedniejszego pueblo świata -
nie byłem bez szans...
Rosłem, gdy poręczne dzieci w zastaw... za worek
kukurydzianych placków, a nieposłusznych peonów,
na hacjendach... - przemilczano, dla spokoju i ładu.
Wolą surowego znawcy ludzkich serc,
wydzieranych wśród uniesień dla przetrwania,
nie skrycie, jak dzisiaj - nie mogłem pojąć,
w której wiosce święci są świętsi?
W moich żyłach zupa czarnej fasoli...
Piastunką zaradności babka zamawiaczka i ciotka,
skręcająca powrozy, ostatnie
pod dachem zacisznego rozgoryczenia.
- Gdy nie starczyło sił i tortillas z muszych larw,
przymuszały świętych do gorliwości,
by nie zapominali o nas, w czas suszy i głodu.
Złakniony smakosz kukurydzy,
boso radowałem zakrzepłe ścieżki przodków.
Kiedy garnek biedy górzystych poletek nadziei,
smakował ostrzej dłoniom i małżowinom,
niż niecierpliwym trzewiom
- przeklęte dźwięki nahuatl oswajały,
poniżanymi palcami, dziecięcą żebraninę.
Wtedy żyłem, jak płonąca świeca,
do marszu w pole, w huaraches z opon, nocą i rankiem
stworzony, do staranności w pędach kukurydzy,
do myśli o sprawiedliwości...
Mówiłem:
- uśpijmy o świcie, bezurodzajnej łące, ofiarnego psa,
a obok - kaktusa pejotl,
Dzieciątku indiańskiej nadziei.
Po latach - rok w rok wątłych, leczyłem zlęknionych,
ganiąc zło modlitwą do Najświętszej.
Wtedy On - gorliwość stróża czci i zwyczajów,
nagradzał urodzajem synów i córek,
które przynosiła żona w darze,
z woli Pana, według prawa - "daję, abyś dał".
Dawno odeszli starzy uczeni z liturgią życia...
Zanim wstałem dumny jak Zapata, radosny,
jak ojciec, egzegeta Biblii,
z siostrą biedą żebrałem o życie, milczałem.
- Nie szukam bogactwa, abym nie był potępiony,
minęło pół wieku słomianego klepiska,
nim zdobyłem się na śmiałość wobec świata.
Kiedy wiek rozkwitł pośpiechem Słońca Mexico,
byłem już sierotą
na własnej ziemi Tolteków...
* Za: "Rodzina Martinezów", Oscar Lewis, 1964
Dodane przez Grzegorz Moss
dnia 11.07.2026 13:11 ˇ
0 Komentarzy ·
11 Czytań ·
|
 |