|
(tylko do czytania, nie do recytacji?)
Anioły ''na miłość'' płożą się po równinach
na których zmarniały bizony, w falangach
na czterech chłopa głębokich, może nawet
chłopca, co podglądał przez dziurkę od klucza.
(Bełkot?).
Epatują naprężonymi - cięciwami i kołczany
pomiędzy uda, nieopłacalnie, skazane na
bezpłciowość nie mogą jęczeć, nawet z bólu,
niech wierzą, że rozkosz tylko dla ułomnych.
(Erotyka?).
Pośmiertnie skazani na odwagę oczekują
na ordery i chryzantemy, byli ciemni,
bezzębni i rustykalni, więc usilnie poszukują
lasów przesyconych zapachem łajna.
(Patos?).
Bryła świata była do ruszenia, tylko cholerny
punkt podparcia, dźwignia nie ma sobie nic
do zarzucenia, złamania można skleić, związać
konopnym sznurem natartym psim sadłem.
(Ironia?).
Śmierdzi - na słodko - au de toilet,
agonalna perfuma.
(Bez komentarza?).
Dodane przez Wierszopis
dnia 25.09.2009 12:06 ˇ
7 Komentarzy ·
493 Czytań ·
|