|
Kielichami wina spełnili powinność,
w kuźni nieporadnie przekuwano żelazo,
gwoździe rozorały drewno do mięsa,
żywica pociekła spod paznokci i powiek.
Kaci byli jeszcze niewprawni w rzemiośle,
ot zwykli wykonawcy rozkazów, ból powoli
stawał się bluźnierczą ekstazą, kobiety
przymykały oczy i wargi, cieśla liczył zarobek.
Cedry wycięto już wcześniej, więc utkano len
w kłos rybiej łuski, w kolorze kości słoniowej,
gapie rozchodzili się do domów, zbyt zajęci
chlebem powszednim by wybaczać winowajcom.
W kraju gdzie kamienowanie było jedyną rozrywką
biedoty i zelotów śmierć nie wzbudzała emocji.
Tytus stojąc w miejscu czaszek nic nie wiedział
o kaźni, żal mu było świątyni, jednak zbudował
łuk triumfalny.
Dodane przez Wierszopis
dnia 02.10.2009 13:17 ˇ
3 Komentarzy ·
664 Czytań ·
|