|
Podążając tropem pierwotnego istnienia.
Poznając pierwotne źródło obrzydliwości.
Brnę, pełznąc w kierunku wskazanym na mapie.
Strach smutkiem napędzany odstraszył już komary.
Mrówka zaskoczona skupionym światłem -
z lekka już się tylko dymi.
Może to nie jestem ja lecz forma lekko podobna.
Czas szarańczy, czas wielkiego powstania.
Odrodzony w zapomnianym wymiarze
Gryząc zębami wszelkie dobro narodowe
Osaczywszy mnie, nie czeka na rozkład
Sam go przyśpiesza, skubie bruk.
Prawda o życiu naszych przyjaciół.
Wyzywali ją od plag egipskich
Niewzruszony przeprosiłem.
Dodane przez podlygracz
dnia 24.11.2009 19:51 ˇ
5 Komentarzy ·
465 Czytań ·
|