poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUMPoniedziałek, 13.04.2026
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

KONKURSY LITERACKIE

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

KORGO TV

YOUTUBE

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT


LINKI

KONTAKT

Szukaj




Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
"Na początku było sł...
Ksiądz Jan Twardowski
FRASZKI
...moje wiersze
Czy ten portal "umarł"?
Bank wysokooprocento...
playlista- niezapomn...
Co to jest poezja?
Czy są przechowywane...
GRANICE POEZJI
Ostatnio dodane Wiersze
Barabasz
Zakochani
WYMYŚLAM
O nowym dudku na drz...
WIĘZI RODZINNE
W WENDALI
Kubelwagen
"Kawalerskie życie n...
WRACAJCIE
Tak na serio
Wiersz - tytuł: Walikiria - Akt 1 Scena 1
Witam,

No więc idea była taka by przetłumaczyć libretto Wagnera (całe łącznie z przypisami/opisami) i dialogi/monologi zawrzeć w poezji rymowanej, stąd ten wybór.
Jest to dopiero pierwsza scena i stosunkowo najwięcej w niej części opisowych, w kolejnych jednak wiersz ma górować.
Przed zapoznaniem się z "tą" wersją zachęcam do odsłuchu/odczytu oryginału, zapewniam iż utwór emocją kipi jak młode drzewo sokiem ;)

miłej lektury


Walkiria
Richard Wagner


Osoby

Siegmund (śmiertelny syn Wotana)
Sieglinde (siostra Siegmunda)
Hunding (mąż Sieglinde)



Akt Pierwszy

Preludium i Scena Pierwsza


(Kurtyna podnosi się)

Wnętrze pomieszczenia mieszkalnego o drewnianych ścianach, w którego środku znajduje się pień dorodnego jesionu. Po prawej, na pierwszym planie, znajduje się palenisko, za nim spiżarnia; z tyłu, wielkie drzwi wejściowe; po lewej, z tyłu schody prowadzące do pokoju wyżej; poniżej, z tej samej strony, stół z szeroką ławą przy nim; kilka drewnianych stołków przy stole.

(Scena pozostaje pusta przez chwilę, burza powoli ustępuje).

Siegmund otwiera drzwi wejściowe od zewnątrz i wchodzi. Trzymając rękę na zasuwce rozgląda się po pomieszczeniu; wydaje się być wyczerpany. Jego strój oraz wygląd zdradzają silne przeżycia sprzed paru chwil. Nie widząc nikogo, zamyka za sobą drzwi; z wysiłkiem wyczerpanego człowieka ostatnimi siły, podchodzi do paleniska i pada na kawałek niedźwiedziej skory leżącej tuż przy nim.


Siegmund

Czyjeż to schronienie? Gajowego tuszę.
Kogo by nie było, tu odpocząć muszę.

(Kładzie się na plecach I tak wyciągnięty pozostaje bez ruchu)

Sieglinde schodzi po schodach myśląc ze jej mąż powrócił. Jej przerażenie w oczach, zdradza zaskoczenie na widok mężczyzny leżącego przy palenisku

Sieglinde

(Wciąż stojąc z tyłu)

Co, podróżnik tutaj? W moich skromnych progach?

(Podchodzi bliżej)

Przyjechał on wozem czy przyszedł na nogach?

(Jako ze Siegmund nie rusza się, podchodzi bliżej i spogląda na niego)


Zmęczeniem powalon, czy żre go choroba?
Kopnie on w kalendarz nim przeminie doba.

(Pochyla się nad nim i nasłuchuje)

Słyszę jak oddycha płaszczem snu przykryty.
Musi drab być jaki. Znam na takich chwyty.

Siegmund

(Podnosząc nagle głowę)

Suszy mnie niezmiernie! Suszy, suszy, suszy!

Sieglinde

Już po wodę biegnę dla zbłąkanej duszy.

(Szybko bierze kielich i wychodzi. Za chwile wraca z napełnionym wodą i oferuje go Siegmundowi)

Ustom daj wytchnienie, napij się z tej czary.
Łyk wnet radość wzbudzi niczym z nieba dary.

(Siegmund pije i oddaje jej kielich. Skinieniem głowy dziękuje jej a oczy jego zatrzymują się na niej z rosnącym zainteresowaniem)

Siegmund

Zmęczenie w niepewność odchodzić się zdaje.
Ból, co trawił wcześniej, powoli ustaje.
Z serca mego kamień, w oczy blask wstępuję.
Kimże jest ta postać, co radość zwiastuje?

Sieglinde

Jam Hundinga żoną, wszystko tutaj jego.
Nim przyjdzie odpocznij, potem zjazd kolego!

Siegmund

Broni nie mam. Rannym. Sweter mi się pruje.
Mąż Twój we mnie wroga niechaj nie znajduje.

Sieglinde

(Z podnieceniem w głosie)

Ranny?! Niech mnie licho! Opatrzyć Cię trzeba.
Rany cięte pewnie. Zgrozo! Wielkie nieba!

(Siegmund otrząsa się, i szybko powraca do pozycji siedzącej)

Siegmund

Powierzchowne cięcia, zmartwienia nie warte.
Wszystko w jednej części r30;tylko szaty zdarte.
Żeby, choć w połowie jak te oto ręce,
Skutecznymi były: tarcza, miecz to w męce
Byliby wrogowie. Szczęścia ja nie miałem.
Cios, i broń ma w strzępach. Czmychnąłem jak stałem.
Nie danym mi było uciekać w spokoju.
Biegnie jeden, drugi - niedźwiedzia pokroju.
Z mocą jednak całą pędziłem przez chaszcze,
Uciec im zdołałem. W nocy jednak paszczę
Wstąpiłem przypadkiem, gdzie ciemności dłonie
Powiek mych dotknęły. Światło w czerni tonier30;
Oczy moje jednak światło znów ujrzały,
Słaby wcześniej, teraz - siły przypływ stały.

(Sieglinde idzie do spiżarni, napełnia kielich miodem i z przyjacielskim entuzjazmem oferuje go Siegmundowi)

Sieglinde

Łyk naparu tego siły Ci przywróci,
W radość żal zamieni, gorzki ból ukróci.

Siegmund

Jeśli jednak pierwsza weźmiesz łyczek mały,
Wdzięczności mej dzwony będą dla Cię grały.

(Sieglinde pije z kielicha i zwraca go. Siegmund przechyla kielich i zaczyna pić w międzyczasie przyglądając się z rosnącym zainteresowaniem Sieglindzie. Wciąż patrząc, odsuwa kielich od ust. Trzymając go, powoli opuszcza rękę z wizerunkiem na twarzy zdradzającym silne emocje. Wzdycha głęboko i opuszcza głowę wbijając oczy w ziemię.)
(Z drżeniem w głosie)


Opatrzyłaś człeka, który to był w biedzie,
Za to niech na dom Twój zło nigdy nie wiedzie.

(Szykując się do wyjścia)

Odpocząłem zacnie, siły odzyskałem,
W dalszą jednak drogę ruszyć muszę cwałem.

(Rusza w stronę wyjścia)

Sieglinde

(Odwracając się szybko)

Przed kim to uciekasz żeś w pośpiechu takim?
Niebezpieczne czasy. Czyś w kłopocie jakim?

Siegmund

(Zatrzymuje się)

Przeznaczenia klątwą naznaczonym chyba.
Cały czas uciekam, wszędzie też wróg dyba.
Zły los bowiem wszędzie gdzie postawię nogę.
Narażać Cię nie chcę, zostać tu nie mogę.

(W pośpiechu podchodzi do drzwi i podnosi zasuwę)

Sieglinde

(Z niecierpliwością w głosie)


Dom ten już od dawna smutkiem przesycony.
Gorszego nie przyjdzie nic już z żadnej strony.

(Siegmund przejęty do głębi, stoi nie poruszając się. Patrzy badawczo na Sieglinde, która spuszcza wzrok w smutku i wstydzie. Siegmund powraca.)

Siegmund

Wehwalt mam na imię. Niechaj więc się stanie.
Hunding pan i mąż Twój, tutaj mnie zastanie.

(Opiera się o palenisko: oczy jego przybierają wyraz spokoju i sympatii dla Sieglinde, która powoli podnosi wzrok by w końcu oczy ich spotkały się. Następuje długa cisza, podczas której wrażenie silnych emocji zdaje się przesycać powietrze wokół nich.)
Dodane przez maig dnia 11.12.2009 13:49 ˇ 4 Komentarzy · 390 Czytań · Drukuj
Komentarze
stanley dnia 11.12.2009 23:20
grałaś, bo dobre
Jarosław Trześniewski-Jotek dnia 11.12.2009 23:56
po raz pierwszy na PP czytam didaskalia i akt I dramatu.NIiezłe.tylko czy ktos dobrnie do konca?
Pozdrawiam
maig dnia 12.12.2009 06:21
grałaś, bo dobre




Nie graŁEM, ale muzycznie mnie wzięło stąd ten pomysł.
Wieczorkiem wrzucę Akt 2.

Dzięki z komentarze
pozdrawiam
stanley dnia 12.12.2009 07:24
bardzo dobre wręcz smaczne
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
Konkurs Poezji Purno...
XXXI Ogólnopolski Ko...
XLVI Ogólnopolski Ko...
Drodzy panstwo
Promowanie ANTOLOGII...
Literacka Podróż Hes...
IX Ogólnopolski Konk...
XIX Ogólnopolski KL ...
IX Ogólnopolski Konk...
Lubuski Wawrzyn Lite...
Użytkownicy
Gości Online: 15
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 439
Nieaktywowani Użytkownicy: 129
Najnowszy Użytkownik: chimi

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

88821789 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005