|
Na rzęsach strzępy snów, na wargach ślad ostatniej zdrady.
Rano. Szczotką w miętowej paście
zmywam wczorajszą drwinę. Nadaremnie. Nawet
bezdroże zmarszczek nie układa się w poprawną
linię. Mydło jest lawendowe. Na prawym policzku
blizna po wyciętej pępowinie sumienia. Ciągle
niezagojona. W zakamarkach źrenic okruch
dziecięcej czystości. Drzazga Artura Rimbaud.
Jeszcze ohydnie wymuszony uśmiech - zwiastun
tępego wyrazu twarzy, która za chwilę wszystkiemu
zaprzeczy i poklepie po ramieniu. Na schodach.
Myślisz, kurwa, że to nie o tobie? Wiem, blizna po
wykastrowanej świadomości nie zostaje na twarzy.
Dodane przez Jan Gabro
dnia 12.12.2009 22:48 ˇ
9 Komentarzy ·
547 Czytań ·
|