|
Zabiję Cię
Jak? Nożem a dokończę piłą.
Zdarzyła się jednak, a przewidywalnie
smagła w ruchach codzienność.
Podłoga (przyjaciółka,
zna od stóp jej kochanków, wie czego
akurat na sobie nie mieli)
znosiła ją dalej
w stronę gdzie pasek szlafroka
holował w ślepe ulice
zaspane skarpetki
pijawki czekały na poranną zdobycz
Pukominuty liczyły
upływ drobnych nieprzyjemności
powietrze wysychało w gardle
stawało gipsem
w rozpierającym okraku
Wychodząc nie zgasiła i nie dokręciła
wszystko na stand-by
po co odkładać koniec świata na później
Dodane przez surykotka
dnia 08.04.2010 08:38 ˇ
2 Komentarzy ·
707 Czytań ·
|