|
Jak ptak w klatce miotam się o kraty
dookoła kwitną ołowiane kwiaty
I rosa na nich z zimnego ołowiu
ciężka ołowiem na zimnym listowiu
Kamienne mam skrzydła jak dłutem wykute
za ciężkie do lotu pod niebo zasnute
I czuję jak w kawał zimnego kamienia,
me serce powoli, codziennie się zmienia
Skąd w Boga zamyśle jest tyle żałoby
by ludzi struchlałych zapędzać na groby
By matki szlochały po nocach w rozpaczy
by dzieci ich zmieniać w śmiertelnych tułaczy
co z ulgą witają kres swego istnienia
Jedyną ucieczkę z bezmiaru cierpienia
Jak ptak w klatce obojętny Bogu
skamieniały siedzę na betonie progu
I czuję jak stygnę, jak dusza uchodzi
i śmierć lodowata powoli nadchodzi
Szronem się kryją ołowiane kwiaty
rosa z ołowiu przymarza do kraty
Mróz skrzydła skuwa, soplem jak dłutem
pióra ze skrzydeł sterczą kikutem
Serce - kawałek lodu z kamienia
pęka na pół, na koniec istnienia.
Dodane przez Stretch
dnia 18.01.2026 10:07 ˇ
0 Komentarzy ·
7 Czytań ·
|